Czwartek, 23 września
Imieniny: Bogusława, Linusa
Czytających: 6310
Zalogowanych: 13
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Koło ratunkowe dla Flory?

Sobota, 11 maja 2019, 6:04
Aktualizacja: Niedziela, 12 maja 2019, 6:32
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Jelenia Góra: Koło ratunkowe dla Flory?
Fot. Angelika Grzywacz– Dudek
Na prośbę spółki kupieckiej Flora, w ostatnich dniach prezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak podpisał zgodę na obniżenie spółce czynszu za dzierżawiony teren targowiska o 30 procent. Mimo że nie oznacza to obniżenia czynszu dla samych kupców, ma to być szansa dla Flory na przetrwanie do końca tego roku. Co będzie dalej? Tego nie wiedzą ani władze miasta, ani sami kupcy, bo planu na ożywienie tego miejsca póki co nikt nie ma.

O tym, że oblegane niegdyś jeleniogórskie targowisko w centrum miasta świeci obecnie pustkami pisaliśmy już na początku tego roku. Wówczas władze spółki miały nadzieję, że rozwiązanie tego problemu pojawi się na planowanym spotkaniu z władzami miasta. Jednak żadne konkrety na tym spotkaniu się nie pojawiły.

My cały czas powtarzamy, że brak klientów i pogłębiająca się stagnacja nie jest tylko problemem Targowiska Flora, ale obejmuje całe centrum – mówi Jan Gniadzik, prezes spółki kupieckiej Flora. – Wystarczy zobaczyć, co się dzieje na ul. Długiej, Krótkiej, Konopnickiej, Placu Ratuszowym czy nawet w Galerii Grodzkiej, gdzie większość lokali jest zamkniętych. Dlatego potrzebny jest dobry plan ożywienia całego centrum miasta i na taki plan czekaliśmy i czekamy - dodaje prezes spółki Flora.

Wiceszef tej spółki dodaje, że jest to wynik pojawienia się w Jeleniej Górze marketów oraz galerii handlowych.

Od kiedy pojawiły się markety, kupcy zaczęli mieć problem, by konkurować z ich cenami. Z roku na rok ubywało nam klientów, a co za tym idzie i kupców – mówi Jerzy Gęgotek, wiceszef spółki kupieckiej Flora. - Kiedyś było u nas ponad 160 kupców prowadzących ponad dwieście stoisk, dzisiaj tych kupców zostało 28 i cały czas ich ubywa. Tu handlują głównie osoby w wieku emerytalnym, młodych u nas już praktycznie nie ma. Do tego została sama przemysłówka, bo spożywcze stoiska zupełnie zniknęły, wielu przeniosło się pod sklepy Biedronki czy na chodniki, gdzie ruch jest większy niż tu. Do nas przychodzą stali klienci, którzy cenią sobie dobrą jakość produktów polskich. Najbardziej w tutejszych kupców „uderzyła” budowa Galerii Nowy Rynek, to ona zabrała nam większość klientów. Na wyprzedażach ludzie kupują tam odzież czy buty za połowę ceny i nie patrzą na jakość, nie martwią się że jest to na jeden sezon – dodaje Jerzy Gęgotek, który sam sprzedaje odzież na Florze.

Obecnie z Flory usunięto wszystkie stoiska w lewym skrzydle targowiska. Oczyszczono dwa z sześciu tysięcy dzierżawionych metrów. Wiele stoisk jest też zamkniętych. W prawym skrzydle pozostała odzież, trochę nasion i sadzonek, torebki, narzędzia i odzież BHP, a także prowadzony tu od wielu lat punkt z papierosami.

Handlujemy tu z żoną Beatą od 15 lat – mówi pan Dariusz. – Kiedyś rzeczywiście klientów było tu znacznie więcej, teraz przychodzą stali bywalcy, a także turyści zagraniczni z Czech czy Niemiec. Będziemy tu handlować, dopóki będzie taka możliwość, później poszukamy innej lokalizacji. Co nam pozostaje? – dodaje kupiec.

Dwadzieścia siedem lat słodyczami, chemią z Niemiec, a także odzieżą handlował tu również pan Adam (imię na prośbę rozmówcy zostało zmienione).

To była praca nie po osiem godzin dziennie, ale po 15 – 18 godzin, w mrozach i upałach – wspomina. – Rano byliśmy na targowisku, wieczorem jechaliśmy po towar do Niemiec. Tylko raz w roku wyjeżdżaliśmy z żoną i z dziećmi na wczasy, a pozostały czas byliśmy tutaj. Czuliśmy się tu jak jedna wielka rodzina. Razem z innymi kupcami świętowaliśmy sukcesy, urodziny, imieniny. Razem przeżywaliśmy porażki i dramaty. Dzisiaj pod artykułami o Florze piszą, by to „zaorać”, a przecież kiedyś u nas jeleniogórzanie się zaopatrywali we wszystko. Do rybnego po świeżą rybę kolejki stały po 20 osób. To była też dobra „kurka” dla miasta, bo czynsze są tu od 500 zł wzwyż za stoisko. Kiedy się patrzy na to, co tu zostało, żal nam tych wszystkich lat, żal tych wszystkich kupców, co spędzili tu całe życie. Ja już nie będę szukał nowego miejsca do handlu, ani nowej pracy. Wystarczy mi to co mam. Dzieci są już dorosłe, poukładały sobie życie. A ten teren targowiska już pewnie komuś został przyobiecany, z czasem tylko dowiemy się komu i na jaki cel – dodaje kupiec.

Obecnie spółka kupiecka Flora odprowadzała do miasta za dzierżawę terenu 17 tys. zł. Wyjątkiem jest okres zimowy, w którym ta kwota obniżana była co roku o 25 procent. Po podpisaniu przez spółkę Flora aneksu umowy dotyczącego obniżenia czynszu o 30 procent spółka zapłaci więc stawkę obowiązującą zimą.

Dzięki temu zamiast dokładać sześciu tysięcy dołożymy rocznie z nagromadzonego funduszu tylko tysiąc złotych, co daje nam szansę na przetrwanie do końca roku – mówi Jerzy Gęgotek.

Jednak na targowisku są kupcy, którzy chętnie zostaliby tu dłużej.

Tu mamy trochę przestrzeni gdzie możemy rozwiesić odzież , w malutkim sklepiku tego nie będzie – mówi nam jedna z pań, która nie chce podawać swoich danych. – Obecnie mówi się o obniżeniu czynszu spółce, bo zniknęło wiele stoisk i część terenu nie jest już użytkowana. Tymczasem kupcy, którzy pozostali w tym miejscu żadnej obniżki mieć nie będę. A gdyby się taka pojawiła, byłaby szansa, żebyśmy przetrwali tu jeszcze jakiś czas. Gdyby nie moja emerytura, nie utrzymałabym się z tego, co tu zarobię – dodaje jeleniogórzanka.

I trudno się temu dziwić skoro kupujących trudno tu spotkać. A ci, którzy przychodzą nie zawsze też coś kupują.

Korzystam z targowiska, bo jakość odzieży jest tu nieporównywalna z tą z galerii – mówi pani Ela. – Zachęcam też innych, by przyszli i sami się przekonali, że warto tu kupować. Na pewno się mile zaskoczą, bo jakość jest wysoka, a ceny nie są wygórowane – dodaje jeleniogórzanka.

Prezydent Jerzy Łużniak na pytanie o przyszłość Flory odpowiada: Flora przetrwa jeśli jeleniogórzanie będą tam kupować. Jeśli nie będzie chętnych klientów nic nie poradzimy. A jeśli chodzi o pomysł na teren targowiska? Leży to w gestii radnych, bo wszystko jest zapisane w planach zagospodarowania przestrzennego uchwalanego przez Radę.

Jan Gniadzik mówi natomiast o kilku stoiskach z produktami regionalnymi i dużym parkingu dla autobusów wycieczkowych. Innym pomysłem szefa spółki jest pchli targ dla wszystkich za symboliczną złotówkową opłata za miejsce.

Pomysłów na ożywienie tego miejsca jest wiele, ale my tylko ten teren dzierżawimy. Do tej pory nasze pomysły nie spotykały się z poparciem właściciela tego ternu. To władze miasta muszą podjąć jakieś decyzje. W innym przypadku Flora umrze śmiercią naturalną – powiedział nam na początku roku prezes spółki Flora Jan Gniadzik.

Twoja reakcja na artykuł?

15
18%
Cieszy
0
0%
Hahaha
6
7%
Nudzi
37
44%
Smuci
6
7%
Złości
20
24%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (87) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group