Poniedziałek, 1 marca
Imieniny: Antoniego, Dawida, Radosława
Czytających: 3967
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Kokosy z grzybobrania

Sobota, 2 września 2006, 0:00
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Kokosy z grzybobrania
Fot. Arkadiusz Piekarz
Szczyt zbioru grzybów trwa, ale są miejsca, skąd owoców runa leśnego nie wolno zabierać. Przypominają o tym strażnicy Karkonoskiego Parku Narodowego. Niektórzy grzybiarze są w stanie zarobić ponad 100 złotych dziennie.

Właśnie tam rośnie bardzo dużo grzybów i jagód. To pokusa dla okolicznych mieszkańców, którzy zapuszczają się w lasy leżące na terenie parku i bagatelizują ostrzeżenia, że nie wolno tam schodzić z wytyczonych szlaków.

Strażnicy KPN nie są w stanie wszystkich złapać, ale zapowiadają wzmożoną czujność. Złamanie zakazu zbioru owoców runa leśnego może kosztować sporej wysokości grzywnę. I oczywiście przepadek zebranych grzybów lub jagód.

Sprzedawcy uliczni, których spotkaliśmy w centrum miasta i na targowiskach, zarzekają się, że zebrali grzyby tam, gdzie wolno to czynić. Nie wszyscy im wierzą, bo wiadomo, że grzybiarze niechętnie zdradzają miejsca, gdzie borowików rośnie dużo.

– Najwięcej jest w Dziwiszowie – mówi pan Wacław, który dziennie zarabia około 100 złotych za sprzedane koszyczki z borowikami. – Wstaję o godzinie 5, idę do lasu, wystarczy trzy godziny, potem rozkładam towar – dodaje.
Na klientów nie musi długo czekać. Rekord to jedna transakcja. – Przyszedł jakiś pan i za 200 złotych wziął cały zbiór – mówi grzybiarz. Przypuszcza, że mógł być to właściciel jakiejś restauracji.

Teoretycznie na uliczną sprzedaż grzybów wymagane jest zezwolenie sanepidu, ale w praktyce nikt, kogo spotkaliśmy, takiego dokumentu nie miał. – Zawracanie głowy i niepotrzebna biurokracja – mówi pani Danuta. – Wiadomo, że mam świeży towar i nie sprzedaję muchomorów – uśmiecha się.
O zezwolenia sanepidu raczej nie pytają strażnicy miejscy. Interesuje ich głównie opłata targowa za zajmowaną „powierzchnię handlową”.

Grzybiarze podkreślają, że częstymi klientami są Niemcy. – U nich nie ma obyczaju grzybobrania, za to chętnie prawdziwki kupują – usłyszeliśmy. – W centrum Jeleniej Góry koszyczek borowików kosztuje 10 złotych, a na trasie do granicy – dwa razy tyle.
Zawiedzeni są amatorzy kurek (pieprznika jadalnego). Tych smacznych grzybów w tym roku jest bardzo mało. Według znawców w lipcu, podczas suszy i upałów, wyschła ich grzybnia, która właśnie wtedy potrzebuje dużo wilgoci.

Są za to opieńki miodowe. Pojawienie się tych grzybów wróży rychłe nadejście jesieni.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (2) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group