Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 17 lutego
Imieniny: Łukasza, Zbigniewa
Czytających: 12059
Zalogowanych: 95
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Kokosy z grzybobrania

Sobota, 2 września 2006, 0:00
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Kokosy z grzybobrania
Fot. Arkadiusz Piekarz
Szczyt zbioru grzybów trwa, ale są miejsca, skąd owoców runa leśnego nie wolno zabierać. Przypominają o tym strażnicy Karkonoskiego Parku Narodowego. Niektórzy grzybiarze są w stanie zarobić ponad 100 złotych dziennie.

Właśnie tam rośnie bardzo dużo grzybów i jagód. To pokusa dla okolicznych mieszkańców, którzy zapuszczają się w lasy leżące na terenie parku i bagatelizują ostrzeżenia, że nie wolno tam schodzić z wytyczonych szlaków.

Strażnicy KPN nie są w stanie wszystkich złapać, ale zapowiadają wzmożoną czujność. Złamanie zakazu zbioru owoców runa leśnego może kosztować sporej wysokości grzywnę. I oczywiście przepadek zebranych grzybów lub jagód.

Sprzedawcy uliczni, których spotkaliśmy w centrum miasta i na targowiskach, zarzekają się, że zebrali grzyby tam, gdzie wolno to czynić. Nie wszyscy im wierzą, bo wiadomo, że grzybiarze niechętnie zdradzają miejsca, gdzie borowików rośnie dużo.

– Najwięcej jest w Dziwiszowie – mówi pan Wacław, który dziennie zarabia około 100 złotych za sprzedane koszyczki z borowikami. – Wstaję o godzinie 5, idę do lasu, wystarczy trzy godziny, potem rozkładam towar – dodaje.
Na klientów nie musi długo czekać. Rekord to jedna transakcja. – Przyszedł jakiś pan i za 200 złotych wziął cały zbiór – mówi grzybiarz. Przypuszcza, że mógł być to właściciel jakiejś restauracji.

Teoretycznie na uliczną sprzedaż grzybów wymagane jest zezwolenie sanepidu, ale w praktyce nikt, kogo spotkaliśmy, takiego dokumentu nie miał. – Zawracanie głowy i niepotrzebna biurokracja – mówi pani Danuta. – Wiadomo, że mam świeży towar i nie sprzedaję muchomorów – uśmiecha się.
O zezwolenia sanepidu raczej nie pytają strażnicy miejscy. Interesuje ich głównie opłata targowa za zajmowaną „powierzchnię handlową”.

Grzybiarze podkreślają, że częstymi klientami są Niemcy. – U nich nie ma obyczaju grzybobrania, za to chętnie prawdziwki kupują – usłyszeliśmy. – W centrum Jeleniej Góry koszyczek borowików kosztuje 10 złotych, a na trasie do granicy – dwa razy tyle.
Zawiedzeni są amatorzy kurek (pieprznika jadalnego). Tych smacznych grzybów w tym roku jest bardzo mało. Według znawców w lipcu, podczas suszy i upałów, wyschła ich grzybnia, która właśnie wtedy potrzebuje dużo wilgoci.

Są za to opieńki miodowe. Pojawienie się tych grzybów wróży rychłe nadejście jesieni.

Sonda

Czy będziesz płacił podatek kościelny?

Oddanych
głosów
358
Tak
20%
Nie
80%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Brak tej witaminy może nieodwracalnie uszkodzić wzrok
Rozmowy Jelonki
Jeden albo dwa nie zaszkodzą, ale...
 
Samorządy
Agnieszka Lemiszewska nowym wicestarostą karkonoskim
 
Aktualności
Violetta Kapcewicz zwyciężczynią „The Voice Senior”
 
Policja Jelenia Góra
Policjanci na Biegu Piastów
 
Teatr im. Norwida
"Powiedzmy miłość" w Jeleniej Górze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group