Czwartek, 26 listopada
Imieniny: Konrada, Sylwestra
Czytających: 2622
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jak strasznie mieć sąsiada

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 15 września 2008, 7:54
Aktualizacja: 14:30
Autor: Angela
Fot. Angela
Małgorzata i Michał Murak z dziećmi od sześciu lat walczą o spokojne życie, które systematycznie zakłóca im sąsiad, Jan S. Mężczyzna dużo pije i awanturuje się, a administracja nie pali się z pomocą dla lokatorów.

Murakowie mieszkają na parterze budynku przy al. Wojska Polskiego 52, w trzech pokojach oddzielonym od reszty wspólnym korytarzem, który dzielą z sąsiadem pijakiem. Mężczyzna sprasza na libacje kolegów i jest agresywny. Z jego mieszkania wydobywa się odrażający smród, bo całe towarzystwo nie uznaje ubikacji i załatwia się w pokojach. Pani Małgorzata z mężem prosi Zakład Gospodarki Gospodarki Lokalowej „Południe” o pomoc.

– W takim smrodzie nie da się dłużej żyć – rozkłada bezradnie ręce pani Małgorzata. Czuć nawet przez zamknięte drzwi jego mieszkania. A gdy je otworzy, to nie da się tego opisać. Musimy wychodzić z zatkanymi nosami – mówi.

Kobieta boi się o zdrowie rodziny, bo opary wraz z robactwem i muchami przedostają się z mieszkania Jana S. wprost do kuchni, gdzie przygotowywane i spożywane są posiłki. – Dzieci już zaczynają chorować na górne drogi oddechowe, a ja ciągle się martwię, że z tego smrodu pojawią się jakieś wirusy czy epidemie – mówi lokatorka.

A co na to ZGL „Południe”? – Byłam w tym budynku już w ubiegłym tygodniu i chciałam skontrolować mieszkanie z zaskoczenia, ale nikogo nie zastałam – tłumaczy Renata Janicka z działu eksploatacji administratora. Dodaje, że wysłała zawiadomienie: wróci do kamienicy przy Wojska Polskiego. Podkreśla, że jeżeli rzeczywiście Jan M. nie stosuje się do zasad współżycia sąsiedzkiego, grozi mu nawet eksmisja. Problem w tym, że takich upomnień przez sześć lat do Jana S. trafiło już kilka. Żadne z nich nie przyniosło rezultatu.

A smród to jeszcze małe piwo w porównaniu do innych „atrakcji”, jakie Jan S. funduje sąsiadom. Upija się, zasypia i zostawia jedzenie na włączonej kuchence. Już kilkakrotnie interweniowała staż pożarna, bo uciążliwy mężczyzna spalił obiad. Lokatorzy boją się, że do podobnego zdarzenia dojdzie kiedyś w nocy i nie zdążą wezwać na czas strażaków.

Na nic się zdają też prośby ani próby rozmowy z M. Jego kompani, którym pan domu raz zwrócił uwagę, kiedy pijani rozrabiali w korytarzu, pobili go i złamali mu nos. Choć sąd skazał sprawców na karę więzienia w zawieszeniu, nie wyciągnęli lekcji. W dalszym ciągu przez hol przechodzą pielgrzymki spitych kolegów Jana S.

A lokatorzy jak na zbawienie czekają na pomoc. Cztery lata temu były szef Zakładu Gospodarki Lokalowej „Południe” Jan Wójcik, obiecał, że jeśli sąsiad pijus dalej będzie rozrabiał, administrator skieruje do sądu wniosek o eksmisję. Obietnicy nigdy nie zrealizowano. Zmieniły się władze ZGL, a samorządowcy zasłaniają się obowiązującym prawem i nie mogą wyrzucić pasożyta na bruk. Mówią, że w mieście brakuje lokali socjalnych i umywają ręce. A gehenna Muraków trwa dalej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (15) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group