Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 2719
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Karpacz: Ile jeszcze potrwa koszmar mieszkańców Karpacza?

Poniedziałek, 31 marca 2014, 8:38
Aktualizacja: Wtorek, 1 kwietnia 2014, 7:35
Autor: Mika
Karpacz: Ile jeszcze potrwa koszmar mieszkańców Karpacza?
Fot. Mika
Kolejny raz, a drugi w tym roku, Stanisław R. podpalił swoje mieszkanie w domu wielorodzinnym przy ul. Mickiewicza w Karpaczu. Członkowie dziesięciu zamieszkujących tu rodzin codziennie boją się o własne życie. Twierdzą, że mężczyzna powinien być leczony. – Kiedyś spali nas tu żywcem – mówią przerażeni. – Czy ktoś nam w końcu pomoże? – pytają.

Stanisław R. ostatni raz podpalił swoje mieszkanie w środę (26.03) wieczorem, po godzinie 21.30. Podobne podpalenia zdarzały się już kilkakrotnie, a przedostatnie miało miejsce raptem miesiąc temu. Jak mówią właściciele sklepów i lokali przy ul. Mickiewicza, problemy z mężczyzną trwają od lat i wielokrotnie były zgłaszane policji.

- Wcześniej Stanisław R. notorycznie urządzał awantury, rzucał szklanymi butelkami ze swojego okna na ulicę, chodząc po mieście pijany wyzywał i obrażał ludzi – mówią mieszkańcy. - Z roku na rok jest coraz gorzej. Zdarzyło się, że wymazał fekaliami zamki i drzwi w budynku. Pomimo wielokrotnych upomnień, wchodzi do prywatnych lokali, wszczyna awantury. Podobne sytuacje miały miejsce w Urzędzie Miasta – dodają mieszkańcy.

Na mężczyznę skarżą się również turyści, od których wyłudza i pod wpływem alkoholu bywa agresywny.
- To jest chory człowiek! Dlaczego go nie zamknęli? Na co czekają? Tu mieszkają dzieci, starsi ludzie oraz jedna osoba niepełnosprawna. Ile to jeszcze będzie trwać? W końcu dojdzie do tragedii! – zgodnie mówią mieszkańcy miasta.

- Sprawa jest trudna - mówi burmistrz Bogdan Malinowski. - Stanisław R. jest właścicielem mieszkania, a właściciel ma swoje określone prawa. Wcześniej był również uciążliwy dla mieszkańców, ale nie było podstaw do tego, aby w jakiś sposób pozbawić go tego mieszkania. Jego matka zmarła trzy lata temu i tam, nie ma kto wystąpić o sprawy spadkowe czy o uregulowanie spraw własnościowych, co wiąże się z kosztami. Myślę, że on robi to z premedytacją. Specjalnie prowokuje i robi wszystko aby trafić do aresztu. Poprzednim razem, kiedy wrócił z więzienia niemal się chwalił jaki jest czysty, umyty, nakarmiony i wyleczony – dodaje burmistrz.
Miesiąc temu w Urzędzie Miasta w Karpaczu odbyło się spotkanie z mieszkańcami w sprawie Stanisława R. Jak mówi Mirosława Prośniak, komendant Straży Miejskiej w Karpaczu, nie jest to osoba ubezwłasnowolniona i nie można jej umieścić w Domu Pomocy Społecznej bez zgody mężczyzny.

- Owszem, kiedyś udało się uzyskać jego zgodę, ale gdy opieka społeczna zjawiła się w mieszkaniu mężczyzny, ten zaczął wyzywać pracowników DPS-u, co skończyło się kolejną awanturą – wyjaśnia burmistrz.

- Obecnie mężczyzna został zatrzymany za stworzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa pożarem wielorodzinnego budynku – mówi podinsp. Edyta Bagrowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. - Było to celowe podpalenie, dlatego o dalszym postępowaniu zadecyduje prokurator – dodaje podinsp. Edyta Bagrowska.

Policja wraz ze strażą miejską kompletują pełną dokumentację budynku i opis zaistniałej sytuacji, co jest niezbędne do tego, by zarzucić mężczyźnie czyn z artykułu 164, o zagrożenie życia ludzi i mienia znacznej wartości. Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski podjął już w tej sprawie konkretne działania. - Zbieramy teraz wszystkie materiały, aby wytoczyć mu sprawę. Nie można udawać, że nie widzi się problemu. Jesteśmy w stanie ponownie rozpocząć procedurę, by znaleźć mu miejsce w Domu Pomocy Społecznej - mówi burmistrz.

Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem niebezpieczny lokator do mieszkania zbyt szybko nie wróci, a mieszkańcy w końcu będą mogli poczuć się bezpiecznie. Sprawie będziemy się przyglądać.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (25) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group