Nie wszystkie szczegóły tej drastycznej sprawy zostały podane do publicznej wiadomości, bo ze względów oczywistych rozprawa przeciwko gwałcicielowi, która odbyła się 22 stycznia br. w kołobrzeskim Sądzie Rejonowym, została wyłączona z jawności procesu. Zdecydował o tym sędzia prowadzący sprawę Sławomir Solnica na wniosek prokuratury i obrony. Jak podkreślono, miało to na celu ochronę prywatności oraz dobra pokrzywdzonych kobiet. Proces toczył się więc za zamkniętymi drzwiami.
Do zdarzenia doszło w lutym 2025 roku. Pewna ponad 60-letnia kołobrzeżanka wynajmując wówczas jeden z pokoi w swoim mieszkaniu młodemu, nieznajomemu mężczyźnie sądziła, że znalazła racjonalne rozwiązanie i sposób na dorobienie do niewysokiej emerytury. Kiedy jednak 17 lutego ub. roku odwiedziła ją znajoma, też emerytka w podobnym wieku, doszło do dramatycznych wydarzeń.
Obie panie nie mogły wiedzieć, że nowy sublokator jednej z nich : 44-letni Jacek G. kilka miesięcy wcześniej wyszedł z więzienia, w którym odsiadywał wyrok 10 lat za przestępstwa na tle seksualnym. Na pierwszą rozprawę oskarżony został doprowadzony z aresztu śledczego, gdzie przebywa od momentu zatrzymania. Siedząc na ławie oskarżonych, w kajdankach i pod eskortą policjantów nie sprawiał wrażenia osoby zdolnej do tak brutalnego ataku.
Ze względu na utajnienie rozprawy, nie wiemy dokładnie, co wydarzyło się na sali rozpraw. Z relacji rzecznika prasowego sądu wynika, że 44-letni mężczyzna zaatakował obie kobiety, bił je pięściami, kopał, a następnie dopuścił się na nich gwałtu. Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu oskarżyła Jacka G. o to, że przemocą doprowadził dwie ponad 60-letnie kobiety do obcowania płciowego. Spowodował u nich liczne obrażenia ciała. Dopiero po pewnym czasie jedna z nich zdołała wezwać pomoc. Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe oraz policja, która natychmiast rozpoczęła poszukiwania sprawcy. Zatrzymano go kilka godzin później.
Jacek G. w toku śledztwa nie przyznawał się do winy. Niemniej 44-latkowi, który stanął przed sądem przedstawiono także kolejne, dodatkowe zarzuty, a mianowicie: stosowania gróźb w celu wpłynięcia na świadków, a mianowicie zastraszanie obu pokrzywdzonych kobiet. Mężczyzna miał im grozić pozbawieniem życia, jeśli powiadomią o tym zdarzeniu policję. Ponieważ podejrzany działał w warunkach recydywy, za gwałty na dwóch kobietach, ich brutalne pobicie, a następnie zastraszanie grozi mu kara do ponad 20. lat więzienia.
Mieszkańcy spokojnego, nadmorskiego miasta jakim jest Kołobrzeg są niezwykle zbulwersowani tą sprawą. Ich zdaniem procesy dotyczące podobnych przypadków obligatoryjnie powinny być jawne, - Odbywał karę więzienia za podobne przestępstwo, na tle seksualnym. Po kilku miesiącach po wyjściu z więzienia znów popełnia kolejne podobne przestępstwo, bardziej brutalne... Coś nie zadziałało w tej resocjalizacji. Pokażcie twarz tego zwyrodnialca, aby w przyszłości nasze córki, żony, babcie były bezpieczne. To skandal - denerwują się mieszkańcy Kołobrzegu. Inni radzą samotnym kobietom, nie tylko seniorkom, które z powodów finansowych są zmuszone wynajmować pokój w swoim mieszkaniu, aby wcześniej sprawdziły na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości czy ich potencjalny lokator nie jest notowany w rejestrze przestępców.
Więcej artykułów na portalu: lepszezycie.info














