Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Piątek, 3 kwietnia
Imieniny: Ingi, Ryszarda
Czytających: 13130
Zalogowanych: 80
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Domowy oprawca

Środa, 23 listopada 2005, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 27 stycznia 2006, 20:08
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
   Za karę kazał dzieciom klęczeć z podniesionymi rękami, bił je pięściami, pasem lub kablem. Okrutnemu ojcu za maltretowanie grozi 10 lat więzienia.

       Uwagę na siniaki siedmioletniego Krzysia, ucznia pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 8 w Jeleniej Górze, zwróciła jego nauczycielka. Zaprowadziła go do pielęgniarki. Podczas badania okazało się, że dziecko ma duży siniec na uchu, plastry na przegubach, pręgę na szyi, siniaki na pośladkach i nogach.

- Chłopiec tłumaczył, że potłukł się podczas zabawy. Mówił, że pręgę na szyi zrobił sobie, gdy wieszał się na sznurku - mówi dyrektor szkoły Marzena Chryniewicka.
Zaniepokojony wychowawca i pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jeżowie Sudeckim, gdzie wraz z dwójką rodzeństwa mieszka Krzysztof, postanowili zawiadomić policję.

       Według matki, chłopca pobił ojczym, 35-letni Dariusz K., żyjący od pięciu lat w nieformalnym związku z Sylwią B. Mężczyzna jest ojcem dwójki innych dzieci Sylwii B. - 4-latka i 2-latka. Został tymczasowo aresztowany.

- Bił rękami i paskiem. To była kara za to, że Krzysiu bawiąc się, zepsuł telefon komórkowy. Zbił też czteroletniego Jacka - mówi matka chłopców.

       Nie był to pierwszy przypadek agresji Dariusza K. wobec dzieci. W ubiegłym roku, Krzysztof uczęszczający wówczas do zerówki w Jeżowie Sudeckim, przyszedł do niej ze śladami pobicia. Matka i ojczym tłumaczyli wtedy, że dziecko spadło z drzewa. Nie zawiadomiono policji.
Dariusz K. dotkliwie pobił też Krzysia i Jacka za zniszczenie łóżeczka. Dzieci widywano też, klęczące za karę z rękami w górze. W październiku do szpitala trafił nieprzytomny Jacek. Miał drgawki, był zaniedbany i głodny. Lekarze nie zawiadomili policji. Według świadków, Dariusz K. stosował przemoc również wobec swej przyjaciółki.

- Na ulicy przez okno było nieraz słychać jak bił Sylwię i dzieci. Mówiłem jej, że to nie jest chłop dla niej. Radziłem, by się wyprowadziła do rodziny - mówi jej szwagier.

       Sylwia B. tłumaczy, że nie mówiła nic policji z obawy o swą przyszłość. - Bałam się odejść, mając trójkę dzieci i kłopoty ze znalezieniem pracy - wyjaśnia.
Teraz postanowiła jednak wyjechać do Sosnowca, skąd pochodzi. Wcześniej chce odzyskać dzieci, które umieszczono w domu dziecka. Niewykluczone, że też będzie musiała stanąć przed sądem.

- Sprawdzamy, jaką rolę odegrała w tym dramacie matka. Jeśli godziła się na maltretowanie dzieci, jej również zostanie postawiony zarzut - mówi komisarz Edyta Bagrowska.
Dariuszowi K. grozi odebranie praw rodzicielskich, a Sylwii B. - ich ograniczenie.

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
141
Brawura kierowców
67%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
29%
Kiepski stan naszych dróg
4%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Masz to w kuchni... To po cichu niszczy Twoje nerki
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Autyzm to nie choroba
 
Aktualności
Jest opiekun Bike Parku Czarne
 
Kultura
Natalia śpiewa Bajm
 
Uzdrowisko Cieplice
Sekret Młodości – Teoria przewlekłego zapalenia
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group