Niedziela, 9 sierpnia
Imieniny: Edyty, Romana
Czytających: 5871
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Domowy oprawca

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 23 listopada 2005, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 27 stycznia 2006, 20:08
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
   Za karę kazał dzieciom klęczeć z podniesionymi rękami, bił je pięściami, pasem lub kablem. Okrutnemu ojcu za maltretowanie grozi 10 lat więzienia.

       Uwagę na siniaki siedmioletniego Krzysia, ucznia pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 8 w Jeleniej Górze, zwróciła jego nauczycielka. Zaprowadziła go do pielęgniarki. Podczas badania okazało się, że dziecko ma duży siniec na uchu, plastry na przegubach, pręgę na szyi, siniaki na pośladkach i nogach.

- Chłopiec tłumaczył, że potłukł się podczas zabawy. Mówił, że pręgę na szyi zrobił sobie, gdy wieszał się na sznurku - mówi dyrektor szkoły Marzena Chryniewicka.
Zaniepokojony wychowawca i pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jeżowie Sudeckim, gdzie wraz z dwójką rodzeństwa mieszka Krzysztof, postanowili zawiadomić policję.

       Według matki, chłopca pobił ojczym, 35-letni Dariusz K., żyjący od pięciu lat w nieformalnym związku z Sylwią B. Mężczyzna jest ojcem dwójki innych dzieci Sylwii B. - 4-latka i 2-latka. Został tymczasowo aresztowany.

- Bił rękami i paskiem. To była kara za to, że Krzysiu bawiąc się, zepsuł telefon komórkowy. Zbił też czteroletniego Jacka - mówi matka chłopców.

       Nie był to pierwszy przypadek agresji Dariusza K. wobec dzieci. W ubiegłym roku, Krzysztof uczęszczający wówczas do zerówki w Jeżowie Sudeckim, przyszedł do niej ze śladami pobicia. Matka i ojczym tłumaczyli wtedy, że dziecko spadło z drzewa. Nie zawiadomiono policji.
Dariusz K. dotkliwie pobił też Krzysia i Jacka za zniszczenie łóżeczka. Dzieci widywano też, klęczące za karę z rękami w górze. W październiku do szpitala trafił nieprzytomny Jacek. Miał drgawki, był zaniedbany i głodny. Lekarze nie zawiadomili policji. Według świadków, Dariusz K. stosował przemoc również wobec swej przyjaciółki.

- Na ulicy przez okno było nieraz słychać jak bił Sylwię i dzieci. Mówiłem jej, że to nie jest chłop dla niej. Radziłem, by się wyprowadziła do rodziny - mówi jej szwagier.

       Sylwia B. tłumaczy, że nie mówiła nic policji z obawy o swą przyszłość. - Bałam się odejść, mając trójkę dzieci i kłopoty ze znalezieniem pracy - wyjaśnia.
Teraz postanowiła jednak wyjechać do Sosnowca, skąd pochodzi. Wcześniej chce odzyskać dzieci, które umieszczono w domu dziecka. Niewykluczone, że też będzie musiała stanąć przed sądem.

- Sprawdzamy, jaką rolę odegrała w tym dramacie matka. Jeśli godziła się na maltretowanie dzieci, jej również zostanie postawiony zarzut - mówi komisarz Edyta Bagrowska.
Dariuszowi K. grozi odebranie praw rodzicielskich, a Sylwii B. - ich ograniczenie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group