Sobota, 24 października
Imieniny: Marcina, Rafała, Antoniego
Czytających: 6135
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dominik Jarosz z zakazem wstępu na stadion Legii

Wiadomości: Warszawa
Czwartek, 13 marca 2014, 12:42
Aktualizacja: 23:28
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. Tomasz Raczyński
Jak podaje Przegląd Sportowy, Marek Jóźwiak (były dyrektor sportowy Legii) i jego asystent – Dominik Jarosz (kowarzanin) otrzymali od prezesa Legii, Bogusława Leśnodorskiego zakazy wstępu na Pepsi Arenę. Decyzja szokuje, bo piłka nożna na tym poziomie to biznes, w którym nie ma miejsca na emocje.

Jak odebrał Pan decyzję prezesa Legii, Bogusława Leśnodorskiego?
- W wielu przypadkach Prezes Leśnodorski podchodzi do różnych spraw bardzo emocjonalnie, zdążyłem go już trochę poznać. Jednak jego decyzja była dla nas dużym zaskoczeniem. Tym bardziej w przypadku Marka Jóźwiaka, który jako zawodnik rozegrał ponad 300 spotkań dla Legii i odnosił z nią wiele sukcesów. Również jako dyrektor sportowy ściągał takich zawodników jak Radovic, Vrdoljak i Kuciak, bez których nie można sobie wyobrazić obecnej Legii. Jednak Prezes nie może decydować komu mam kibicować, a komu nie. Fanem Warszawskiej drużyny jestem od najmłodszych lat, spędziłem tam 3 lata jako trener, skaut i asystent Marka. Myślę, że Prezes pogubił się nieco w swoich działaniach, wręcz powiedziałbym, że się wygłupił. Na Legię oczywiście mam nadal zamiar chodzić o ile obowiązki w pracy na to pozwolą. Piłka nożna na poziomie Ekstraklasy to jeden wielki biznes, tu nie ma miejsca na obrażanie się czy prywatne animozje. Im prędzej Prezes Leśnodorski to zrozumie tym lepiej dla niego i klubu którym zarządza. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, w tym co robię zawsze staram się być jak najlepszy, ale przy tym grać fair. Prezes nie zagrał fair - komentuje Dominik Jarosz.

Znacie lub domyślacie się jakie mogą być powody? Jak czytamy w Przeglądzie Sportowym, prezes obraził się na Marka Jóźwiaka za transfer reprezentanta kadry U-16 do Jagielloni? A co ma Panu do zarzucenia?
- Obecnie bezpośrednio współpracuje z Markiem Jóźwiakiem. W agencji menedżerskiej odpowiadam głównie za skauting. Często też bywam na meczach młodzieżowych drużyn Legii Warszawa. Wszystkie działania związane z naszymi zawodnikami konsultujemy wspólnie. Nie da się ukryć, że Marek Jóźwiak dał mi szanse rozwoju już w Legii Warszawa. Zawsze cenie sobie u ludzi lojalność, więc gdy odchodził, uważałem, że również powinienem odejść. Stąd też myślę, że "oberwało" mi się przy okazji. Pismo, o którym mowa w Przeglądzie Sportowym, zawierało stwierdzenie, że również ja działam na szkodę klubu i drużyny Legii. Jest to bardzo subiektywna ocena sytuacji przez Pana Prezesa, z którą ja się nie zgadzam.

- Obserwuje Pan czasami lokalnych chłopców? Wybiera się Pan na jakiś mecz Olimpii w najbliższym czasie? Może derby z Karkonoszami?
- W miarę możliwości gdy odwiedzam rodzinne strony to staram się obserwować lokalne drużyny, bo w końcu sam na tych boiskach kiedyś biegałem. Jednak większość z tych utalentowanych młodych zawodników, dość szybko trafia do wiodących szkółek na Dolnym Śląsku, takich klubów jak Zagłębia Lubin, Miedzi Legnica czy Śląska Wrocław. W obecnych czasach, gdy tak łatwo o przepływ informacji na prawdę rzadko się zdarza, by jakiś piłkarski diament umknął i nie trafił w wieku 12-13 lat do większych ośrodków. Choć nie wątpię, że lokalne derby Olimpii Kowary z Karkonoszami mogą być nawet bardziej emocjonujące niż niektóre spotkania drużyn Ekstraklasy.

Jakimi "perełkami" może się Pan pochwalić?
- W tych wspomnianych przypadkach (Radović, Vrdoljak, Kuciak - przyp. red.) Marek Jóźwiak był decyzyjny w Legii, ja jedynie odpowiadałem za obserwacje i rekomendacje piłkarzy. Pod kątem Legii obserwowałem m.in. takich zawodników jak Piotr Zieliński, który obecnie gra w Udinese, czy też Arek Milik, który zagrał w ostatnim meczu kadry Polski ze Szkocją. Choć moje oceny były jak najbardziej pozytywne to ich transferów nie udało się zrealizować, zaważyły inne sprawy. Obecnie skupiam się na młodych zawodnikach. Z trzema młodymi chłopcami, których sam wyszukałem byłem na testach w angielskich akademiach Fulham czy Middlesbrough. Dwóch z nich nawet zostało w londyńskim londyńskim Fulham, jednak jeden z zawodników po pół roku musiał przenieść się do Pogoni Szczecin, gdyż jego poprzedni macierzysty klub nie porozumiał się finansowo z Anglikami.. Także, nie chcę się porównywać do osiągnięć Marka Jóźwiaka, wciąż się uczę tego fachu i ciężko pracuję nad sobą, dlatego mam nadzieję, że za 5-10 lat również będę mógł poszczycić się kilkoma sukcesami.

Tego Panu życzymy, powodzenia. Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group