W Mercedesie naprawa jest technicznie możliwa, choć widać poważne uszkodzenia przodu (zderzak, atrapa, elementy chłodnicy, możliwe uszkodzenie ramy pomocniczej). Kluczowe jest, czy rama nośna nie jest skrzywiona i czy nie ucierpiała kabina w strefie strukturalnej. W praktyce dla firmy transportowej często się opłaca naprawa, bo wartość ciągnika jest wysoka. Sama naprawa byłaby kosztowna, ale raczej nie kwalifikuje się automatycznie do kasacji, jeśli rama jest prosta.
Gorzej sytuacja wygląda w przypadku Iveco... Bardzo duże zniszczenie przodu, prawdopodobne uszkodzenie podłużnic, zawieszenia, układu napędowego, możliwe naruszenie geometrii nadwozia. Naprawa technicznie możliwa, ale ekonomicznie bardzo często nieopłacalna, ubezpieczyciel z dużym prawdopodobieństwem orzekłby szkodę całkowitą.
Co decyduje o „opłacalności”, a nie tylko o możliwości?
- stan ramy / podłużnic
- uszkodzenia silnika i skrzyni
- uruchomienie poduszek powietrznych
- wartość pojazdu sprzed wypadku
- koszt robocizny i części
Podsumowując w przypadku czerwonego Mercedesa naprawa jest realna i często spotykana. Jeśli chodzi o białego Iveco, to naprawa raczej nieopłacalna, możliwa głównie „technicznie”, ale nie ekonomicznie.














