Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie spowodowały, że konflikt na Ukrainie spadł z pierwszych stron gazet. Jesteśmy dokładnie w tym miejscu, w którym chciała Rosja. Konflikt trwa i jest nadal intensywny. Przywykliśmy do niego i nauczyliśmy się z nim żyć. Wybuchł tymczasem poważniejszy konflikt, który ogniskuje uwagę. Przez sytuację w strefie Gazy na Ukrainę trafi mniej broni.
Na całej linii frontu trwają mniej lub bardziej intensywne starcia. Nie ma jednej zmasowanej akcji którejś ze stron, są za to pojedyncze uderzenia o ograniczonym zakresie terytorialnym. Linię frontu dzieli się w analizach na 8 - 10 odcinków i każdy opisuje osobno. I tak na odcinku chersońskim stroną atakującą są siły ukraińskie. Z kolei wokół Awdijiwki toczą się ciężkie walki, które mają przebieg zbliżony do tego, co oglądaliśmy podczas walk o Bachmut. Szacunkowo Rosjanie stracili tam do 30 tysięcy żołnierzy, a straty ukraińskie pewnie są niższe o jedną trzecią.
Wiadomo, że zarówno Rosja jak i Ukraina ma problemy zaopatrzeniowe. Rosja cały czas poszukuje nowych dostawców broni, niezależnie od rozwoju rodzimej produkcji. Z kolei Ukraina nie otrzymuje takich ilości środków bojowych, jakie miały tam trafić. Unia Europejska przekazała jak na razie trzydzieści procent tego, do czego się zobowiązano. Pytanie, kiedy na front trafią obiecane samoloty bojowe i czy zmieni to istotnie sytuację na polu walki?
Rozwija również - i jest pierwsze niezależne potwierdzenie o działaniu - system obrony przeciwdronowej. Stara się modernizować stare czołgi wzoru 55 i 62, których jak się okazuje ma ciągle spory zapas. Wprowadza nowe taktyki walki, chociaż nadal prowadzi tak zwane szturmy mięsne. Rosja nadal traci do tysiąca żołnierzy dziennie i nadal nie wpływa to na jej sytuację. Ukraina zamierza zmobilizować około 500 tys. nowych żołnierzy.
Ukraina jest w trudnej sytuacji, prowadzi wojnę obronną od 2014 roku. Poniosła bardzo dużo strat, zarówno materialnych, jak i ludzkich. Nie ma większych szans na odbicie utraconych terenów. Grozi jej kolejna ofensywa rosyjska i kolejna trudna zima. Niemniej jednak narracja o przegraniu wojny i upadku jest przesadzona.
Na razie nie brałbym na poważnie tych wszystkich obwieszczeń o upadku Rosji z powodu sankcji. Widać, ze eksport do Rosji kierowany jest cały czas przez kraje Azji Środkowej. Kazachstan został największym odbiorcą sprzętu komputerowego w regionie a liczba wysyłanych tam komputerów przekracza wielokrotnie liczbę mieszkańców.
Jeżeli popatrzymy na państwa ogarnięte sankcjami, to w większość dają one sobie radę i raczej nie zmieniają prowadzonej polityki. Na pewno najgorzej jest w rosyjskim lotnictwie cywilnym i przemyśle motoryzacyjnym. I o ile w ten drugi mocno wchodzą Chiny, to rosyjskie lotnictwo cywilne jest w fatalnej kondycji. Pewnie zaangażują się tutaj przewoźnicy tureccy…
Nikt nie zamierza zawierać żadnych porozumień. Im dłużej Rosja jest uwikłana w ten konflikt tym korzystniej. Dlatego kroplówka militarna będzie cały czas podłączona do Ukrainy. Z tego samego powodu Chiny będą finansować rosyjskie zakupy broni w Iranie oraz korzystać na zaniżonych cenach surowców. Rosja zniesie bardzo wiele, bo przyświeca jej cel ideologiczny, czyli odepchnięcie Zachodu od swoich granic.
Dlatego trudno uznać, że strony konfliktu zgodzą się na pokój. W tej optyce trzeba postawić propozycję przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Żeby to nastąpiło musi nastąpić trwały pokój i delimitacja granic, a to oznacza oddanie Rosji terenów zajętych. Co z kolei może całkowicie podważyć poparcie dla obecnych władz Ukrainy a w efekcie - doprowadzić do destabilizacji tego kraju - co jest jednym z celów Rosji. Pewne jest, że Rosja zmierza do jakiejś konfrontacji z państwami Zachodu i gotowa jest na wiele. Nie wiadomo, na co gotowe są państwa Zachodu.
Czytaj więcej:

Dokąd zmierza Putin?
Czytaj więcej:

(Nie?) nasza wojna
Czytaj więcej:

Sprytna rosyjska propaganda














