Reklama
Środa, 10 czerwca
11°C Jelenia Góra
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Aktualności Mordercza akcja naszych GOPR-owców Turystyka Trening z Diablo za 260 zł Aktualności Kleszcz jest groźniejszy dla psa niż dla człowieka Ciekawe historie i inne opowieści Od Smyrny do syndyka - historia upadku Fabryki Dywanów w Kowarach Aktualności Nowe auta dla rodzin zastępczych Kultura Zabobrze 2026 – dziecięce śpiewanie w Zameczku

Brak nam dzieła jeleniogórskiego

Audio

Czytaj na głos

Od konieczności wyczyszczenia brudów i niekompetencji z polityki uzależnia Andrzej Więckowski możliwość pojawienia się „na prowincji” sztuki bez epitetów: takiej, która byłaby wizytówką regionu i chlubą dla jego mieszkańców. Czy rzeczywiście nasz „prowincjonalizm” promuje miernoty twórcze a wartościowe jednostki skazuj

Autor: TEJO 3 min czytania

Temu zagadnieniu poświęcone było kolejne, XXVII spotkanie zatytułowane „Wysoka sztuka na jeleniogórskiej prowincji” w ramach „Obserwatorium Karkonoskiego”. Biuro Wystaw Artystycznych – oprócz stałego autora wstępu i moderatora Andrzeja Więckowskiego, eseisty i dziennikarza – zaprosiło krytyka literackiego, poetę Karola Maliszewskiego i Andrzeja Saja, redaktora a także poetę, wykładowcę ASP we Wrocławiu, krytyka sztuki.

Przy szczelnie wypełnionej sali (wśród publiczności można było zauważyć twarze mocno związane z kulturą jeleniogórską, choć niektórych postaci zabrakło) Andrzej Więckowski ze swadą rozprawił się z tzw. kulturą prowincjonalną. – O sztuce powinno się mówić bez epitetów – powiedział we wstępie A. Więckowski. Jednak – ponieważ trudno dziś taki absolut znaleźć – wszelkie działania twórcze mają wiele określeń.

Mówca skoncentrował się na sztuce masowej jako wyrazie wtórnego analfabetyzmu i lenistwa, a także jednym ze skutków cząstki hasła Rewolucji Francuskiej – równości. – To dno, które nie zna granic – powiedział eseista charakteryzując „produkty” sztuki masowej, które udają sztukę prawdziwą, szeregiem dosadnych określeń: womitacje jak recytacje, czy też defekacje z powodu zbyt luźnych zwieraczy oraz rozwolnienia twórcze prowadzące do grafomanii to tylko niektóre z nich.

– Samo istnienie jednostek kultury nie gwarantuje jakości sztuki – podkreślił Andrzej Więckowski dodając, że często właśnie dają możliwość zaistnienia bełkotowi twórczemu. Dostało się samorządowcom, nie tylko jeleniogórskim, choć to sytuację z Jeleniej Góry mówca zacytował jako przykład ignorancji i poświęcenia czasu sprawom drugorzędnym. Chodziło o pamiętną debatę o imię Teatru im. Norwida: czy zachować patronowi imię Kamil, które dano mu na bierzmowaniu i zdaniem niektórych radnych było niepotrzebne i zajmowało miejsce na tablicy.

Szermierka słowna mówcy spadła też na prowincjonalne wyższe uczelnie. Autor wstępu powiedział, że tylko na prowincji takimi placówkami mogą zarządzać półanalfabeci oraz ignoranci promujący innych półanalfabetów, którzy skazują na niebyt ludzi kompetentnych. – Prowincjonalna ignorancja jest do tego arogancka, brakuje pożytecznych snobów, którzy wspierają sztukę, za to nie brakuje krzykaczy, którzy uważają się za mędrców, a są durniami – usłyszeliśmy. Więckowski zauważył też, że termin „prowincja” wcale nie musi oznaczać czegoś niewielkiego, marnego i marginalnego. Bywa, że w małych ośrodkach powstają rzeczy wielkie, a potężne centra zioną kulturalną małością.

Jednak – jak Andrzej Więckowski mocno zaznaczył – nie można snuć rozważań o sztuce bez odniesień do polityki, która – na pewnym poziomie – jest z działaniami twórczymi mocno powiązana. – Trzeba wyczyścić politykę, nie można pozwolić na wybór niegramatycznych władz, wtedy nasza kultura będzie wysoka: oto konkluzja wstępu A. Więckowskiego.

Andrzej Saj nie rzucał gromami na jeleniogórskie osiągnięcia kulturalne. Wręcz powiedział, że był poruszony ilością inicjatyw oddolnych i społecznych, które w mieście i jego okolicach animują życie kulturalne. – Znam wiele ich rozwinięć na forum krajowym – podkreślił mówiąc głównie o malarzach i twórcach fotografii. Docenił też fakt, że Kotlinę Jeleniogórską zamieszkuje wyjątkowo wielu cenionych artystów.

Mówca zasugerował, aby zastanowić się, czy w czasach ujednolicenia wciąż można mówić i ścisłym podziale na centrum i prowincję. – Zawsze jest jakieś centrum, dążymy do celu, ideału, który jest dla nas wyższą wartością, ale też wracamy do miejsca, gdzie przyszyliśmy na świat, a nim właśnie bywa tak zwana prowincja. Ten wątek jest bardzo częsty w literaturze – mówił Andrzej Saj. – Kochamy prowincjonalizm i zakorzenienie jest nam potrzebne – podkreślił. – Nie można się jednak ustrzec przed złymi stronami tzw. prowincji: fobiami i zaściankowym zachowaniem.

Karol Maliszewski skupił się na literaturze i jej misji niesienia nie tylko treści, lecz także promowania nazwiskiem autora miasta, skąd się wywodzi. Przywołał postać noblisty Gerharta Hauptmana, który przed 1945 rokiem był „twarzą” literacką regionu. Mówił też o szansach, jakie Jelenia Góra miała po wojnie. Wówczas powstał w Przesiece Związek Zawodowy Literatów Polskich (zlikwidowany w 1951 roku). Do regionu przysłano też znanych literatów, aby repolonizowali ziemie zachodnie. Wśród nich znaleźli się, między innymi, Edward Kozikowski, Centkiewiczowie, czy Jan Sztaudynger. Nie udało się jednak w kotlinie założyć prężnego ośrodka literackiego i początkowe aspiracje regionu całkowicie zdominował Wrocław.

Jak jest dziś? Zdaniem Karola Maliszewskiego literatura jeleniogórska na scenie ogólnopolskiej jest obecna śladowo, a twórców znanych można policzyć na palcach jednej ręki. Maliszewski wymienił obiecujących poetów: Miłosza Kamińskiego, Lesława Wolaka i Tomasza Ważnego. Swoje debiutanckie pozycje wydali jednak kilka lat temu i od tamtej pory o nich cicho sza.

Karol Maliszewski pochwalił „amatorskie ożywianie wyobraźni”, jakie niesie Stowarzyszenie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej, ale – jak podkreślił – Jeleniej Górze brakuje pisarza, który byłby symbolem miasta. Chociażby tak jak Olga Tokarczuk jest utożsamiana z ziemią wałbrzyską. – Brakuje wam jeleniogórskiego dzieła! – zakończył.
Czy rzeczywiście? Jak to jest z tą „wysoką” sztuką na naszej prowincji? Zapraszamy Państwa do dyskusji.

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Brak zdjęcia PRACA W SORTOWNI 7700 ZŁ NA RĘKĘ Dam pracę Jelenia Góra Cena Brak zdjęcia Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Dam pracę Cieplice Śląskie-Zdrój Cena

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka