• Niedziela, 15 grudnia 2019
  • Godz. 16:06
  • Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny, Waleriana
  • Czytających: 6240
  • Zalogowanych: 10
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Bal u profesora Bączyńskiego

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 13 stycznia 2019, 9:05
Aktualizacja: Poniedziałek, 14 stycznia 2019, 14:22
Autor: Manu
Fot. Archiwum ZTA
Najnowszą premierą Zdrojowego Teatru Animacji, która właściwie miała miejsce w ostatnim dniu ubiegłego roku, jest “Zielona Gęś, czyli najmniejszy teatrzyk świata” w adaptacji i reżyserii Joanny Gerigk. To spektakl oparty na tekstach Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego z nieśmiertelnego już dziś cyklu jego autorstwa, przeznaczonego dla Teatrzyku Zielona Gęś.

Choć premiera Teatrzyku Zielona Gęś Gałczyńskiego odbyła się na łamach krakowskiego “Przekroju” rok po wojnie, wciąż nęci urokiem świata nieodwołalnie minionego dobrych manier, nieoczekiwanie zajmujących osobowości oraz wyrafinowanych konwersacji. Teraz w najnowszym spektaklu jeleniogórskiego Zdrojowego Teatru Animacji na nowo ożywają słynni bohaterowie tejże niezwykłej trupy: Hermenegilda Kociubińska (Dorota Bąblińska-Korczycka), profesor Bączyński (Sławomir Mozolewski), Alojzy Gżegżółka (Rafał Ksiądzyna), Piekielny Piotruś (Sylwester Kuper) i osiołek Porfirion (Diana Jonkisz). No i jest jeszcze pianistka (Dorota Fluder) wprost z filharmonii. A obok aktorów-lalkarzy w żywym planie, zobaczyć można także groteskową lalkę przedstawiającą psa Fafika (Diana Jonkisz).

Z żartobliwych, lapidarnych utworów Joanna Gerigk ulepiła spektakl przypominający ceniony powojenny teatrzyk i dowcip Gałczyńskiego, który nadal bawi przednim humorem, zachwyca czystą poezją i absurdalnymi skojarzeniami najwyższej literackiej próby. Wielkim atutem jest niezobowiązujący wdzięk. A widzowie bawią się doskonale.

W lekkiej scenerii (inspiracją plastyczną dla reżyserki był legendarny film Boba Fosse'a “Kabaret” z 1972), przy użyciu fortepianu oraz kilku rekwizytów, w tym małej sceny obrotowej, artyści Zdrojowego Teatru Animacji wyczarowują świat z pogranicza poezji śpiewanej, kabaretu i piosenki aktorskiej.

Przedstawienie łączy w sobie rozmaite formy teatralne, co koresponduje z charakterem pierwowzoru, który przecież był inspirowany teatrami i teatrzykami różnych epok i stylów. Wśród najciekawszych i najzabawniejszych scen znalazły się m.in.: “Szelki” zaśpiewane przez Dorotę Bąblińską-Korczycką, “Cud na pustyni” z Sylwestrem Kuperem w roli niemowlęcia płci męskiej oraz “Durszlak” w wykonaniu Sławomira Mozolewskiego.

Muzykę, bogatą brzmieniowo, pogodną i wesołą, do poszczególnych piosenek napisał Sebastian Ładyżyński.

Przedstawienie Zdrojowego Teatru Animacji to zgrabna forma programu kabaretowo-wokalnego i ironiczny, niekiedy absurdalny humor. Dla tych nieco młodszych widzów to znakomity kontakt z niemal nieznaną im poezją, z kolei dla starszych, sentymentalno-nostalgiczne przypomnienie Teatrzyku Zielona Gęś.

Twoja reakcja na artykuł?

4
67%
Cieszy
0
0%
Dziwi
2
33%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz

użytkownik facebook 13-01-2019 20:58
Sławek 👌👌👌👌👌👌👌👌👌
~Ildefons 13-01-2019 21:37
Chała niemożliwa...
~Wulgaris 14-01-2019 12:23
do: ~Ildefons (21:37)
A dlaczego? Miałem nadzieje ze tameatrzyk zielona tez będzie fajna... co jest złego w tym przedstawieniu?
~kokoleo 14-01-2019 14:47
Niewiarygodne chała. Teksty polepione bez ładu i składu, przez pół spektaklu nie wiadomo, o co chodzi - czy śmiać się czy płakać. Aktorzy fatalnie oświetleni, części kwestii w ogóle nie słychać. Najgorsza rzecz, jaką widziałem w teatrze od 20 lat.
~Etcetera 14-01-2019 16:02
do: ~kokoleo (14:47)
Czyli lepsze farsy i komedie w norwidzie?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group