Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 21 stycznia
Imieniny: Agnieszki, Jarosława
Czytających: 13479
Zalogowanych: 55
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Aż chce się wtedy pracować

Wtorek, 22 października 2019, 12:17
Aktualizacja: Środa, 23 października 2019, 14:20
Autor: MPGK
Jelenia Góra: Aż chce się wtedy pracować
Fot. Użyczone/MPGK
Codziennie odpady zbiera w Jeleniej Górze 16 śmieciarek. W każdej pracuje po trzech ładowaczy. Zaczynają wcześnie rano, czasami o godz. 4.00. Pracę kończą nawet o godz. 18.00 – wraz za mknięciem Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Kostrzycy.
Zaczynamy raniutko nie dlatego, że chcemy przeszkadzać osobom śpiącym, ale dlatego, że później trudno nam wjechać na niektóre ulice - tłumaczy ładowacz Adam Walanczykiewicz,. - Tak dzieje się na przykład w ścisłym centrum miasta. Prosimy jeleniogórzan, by nie zastawiali dojazdu do śmietników, bo i z tym jest kłopot.

Adam Walanczykiewicz pracuje w MPGK od dziesięciu lat. Mówi, że największy problem sprawiają jednak nie zaparkowane dosłownie wszędzie auta, a niektórzy mieszkańcy.

Część z nich, mniejszość, lecz za to bardzo agresywna, jest po prostu niedobra dla nas - twierdzi. - Nie szanują naszej pracy, krzyczą na nas, wyzywają z pogardą od śmieciarzy. A my przecież staramy się pracować szybko, wydajnie i jak najlepiej. To ciężki „chleb”. Latem wszystko aż kipi: muchy, osy, a zimą przymarza; jest ślisko, łatwo o wypadek. Do tego ludzie chcą, żebyśmy szukali pojemników na ich posesjach. Zapominają, że nie mamy prawa wchodzić na teren prywatny, a kubły powinny zostać wystawione. Starszym osobom staramy się pomagać, nie zawsze jest to jednak możliwe.

Miesięcznie MPGK wywozi z miasta około: 1700 ton odpadów zmieszanych, 60 ton papieru i kartonów, 150 ton plastikowych butelek i plastików, 117 ton szkła, 223 tony odpadów biodegradowalnych i 116 ton odpadów wielkogabarytowych. Niektórych nikt nie chce później od firmy przyjmować, odbiorcy znajdują się wręcz na drugim krańcu Polski - w Jarosławiu (szkło) czy pod Poznaniem ( papier, plastiki). Wprowadzone we wrześniu przez rząd uregulowania nie tylko nie polepszyły sytuacji, ale wprowadziły dodatkowe komplikacje. Obecnie RIPOK-i nie mają już obowiązku przyjmowania odpadów. Nie dość, że podnoszą ceny, mogą odmówić całkowitego świadczenia usług.

Nas też ta cała sytuacja denerwuje, firma nie ma na nią żadnego wpływu - mówi Grzegorz Łukasik, który ładowaczem jest od 25 lat. - Do tego zarabiamy netto po 2,2 - 2,6 tys. zł.

Grzegorz Łukasik opowiada też, że oprócz osób nastawionych wyłącznie roszczeniowo są na szczęście także takie, które na widok śmieciarki uśmiechają się i pozdrawiają jadących nią pracowników.

Zwłaszcza dzieci są takie - mówi. - Niektórzy dorośli zresztą też. Pracuję w firmie długo. Część z nich pamiętam więc jeszcze z okresu ich dzieciństwa. Niekiedy wymienimy kilka miłych zdań. Aż chce się wtedy pracować!
Proszę, starajmy się segregować to, co wyrzucamy - dodaje Adam Walanczykiewicz. - Nie wrzucajmy gruzu do pojemników, nie wrzucajmy kamieni, nie wlewajmy zlewek. Jedni się starają, inni mają segregację gdzieś. To nieuczciwe.

Twoja reakcja na artykuł?

14
70%
Cieszy
0
0%
Hahaha
2
10%
Nudzi
3
15%
Smuci
0
0%
Złości
1
5%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
288
Pozytywnie
36%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
37%
Negatywnie
27%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Pociągi coraz bliżej powrotu do Kowar
 
Kilometry
100 zł mandatu za złe użycie świateł przeciwmgielnych
 
Aktualności
Marcin Kaźmieruk osobowością roku
 
Aktualności
Noworocznie w Mercure
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group