• Środa, 21 sierpnia 2019
  • Godz. 5:47
  • Imieniny: Joanny, Franciszki, Kazimiery, Piusa
  • Czytających: 1821
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Afera corhydronowa przed sądem

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 26 lutego 2010, 9:19
Aktualizacja: 9:21
Autor: Angela
Fot. Angela
Sprawa cywilna PF Jelfa vs Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze to kolejny akcent ciągnącej się od 2006 roku sprawy corhydronu. Producent leku od marca minionego roku odmawia przyjmowania przebadanych fiolek i żąda od śledczych zwrotu preparatu z miejsca jego pobrania. – To zagrożenie dla życia ludzi – podkreślają śledczy.

Sprawa dotycząca corhydronu wyprodukowanego przez PF Jelfa w Jeleniej Górze prowadzona jest przez jeleniogórską prokuraturę od listopada 2006 roku. Powodem było wyprodukowanie oraz wprowadzenie do obrotu fiolek z etykietką corhydronu, w których – zamiast tego leku – była zwiotczająca mięśnie scolina. Taki produkt trafił na rynek w okresie od stycznia 2005 do listopada 2006 roku. Pomyłka kosztowała życie jednego człowieka, 16 innych zachorowało na chorobę realnie zagrażającą zdrowiu i życiu.

– Obecnie Instytut Ekspertyz Sądowych przebadał 60 tysięcy fiolek corhydronu 250. W 33 fiolkach zamiast corhydronu znajdowała się scolina. Łącznie zabezpieczono 600 tys. fiolek, przy czym w nich były też gramatury stu i 25 miligramowe. Do zbadania pozostało około 20 tysięcy fiolek. W trakcie prowadzonego śledztwa ustalono, że skolina znajdowała się tylko w jednej serii 01/05/07 – mówi Ewa Węglarowicz-Makowska, zastępca prokuratora okręgowego w Jeleniej Górze. – W innych seriach scoliny nie odnaleziono. Mamy nadzieję, że do końca marca uda nam się przebadać pozostałe fiolki corhydronu 250 i uzyskać opinię biegłych z instytutu ekspertyz sądowych oraz podjąć decyzję co do dalszego toku postępowania – dodaje wiceszefowa jeleniogórskiej prokuratury.

Przebadanie i zabezpieczenie tak ogromnej ilości fiolek leku okazało się nie jedynym problemem prokuratury. W sierpniu 2007 roku prokurator prowadzący postępowanie wydał zarządzenie o zwrocie przebadanych fiolek corhydronu do przedsiębiorstwa Jelfa, bo stały się zbędne dla śledztwa. W pewnym momencie Jelfa odmówiła jednak ich przyjmowania.
– Początkowo Jelfa przyjęła kilkadziesiąt tysięcy fiolek leku, po czym od lutego ubiegłego roku odmawia przyjmowania leku, żądając abyśmy zwrócili corhydron 250 uprawnionym osobom, a więc osobom fizycznym, aptekom czy hurtowniom – mówi Ewa Węglarowicz- Makowska.

– Jelfa powołuje się na prawo farmaceutyczne mówiąc, że dopiero podmioty, którym pierwotnie odebrano lek będą mogły przekazać przebadany corhydron do Jelfy. Samych gospodarczych podmiotów, od których zabezpieczono lek, jest ponad siedem tysięcy, nie mówiąc już o osobach fizycznych. Mamy pismo z głównego inspektoratu farmaceutycznego, z którego jednoznacznie wynika, że leki, które zostały wycofane z obrotu, a takim jest corhydron 250, nie mogą być zwrócone do aptek czy osobom fizycznym. To stanowi bowiem zagrożenie ich życia. Ponadto byłoby to niezwykle trudne i bardzo kosztowne – podkreśla Teresa Łozińska-Fatyga, prokurator okręgowa w Jeleniej Górze.

Kto ma rację? O tym rozstrzygnie sąd, do którego wpłynął wniosek z powództwa cywilnego – My nie kierowaliśmy sprawy do sądu, z własnej inicjatywy prowadziliśmy rozmowy z Jelfą i chcieliśmy w ten sposób rozwiązać problem. W tej chwili jest już pozew do sądu i tam będziemy swoje racje udowadniać – dodaje Teresa Łozińska-Fatyga.

Cały opór Jelfy przed przyjmowaniem przebadanego corhydronu 250 prawdopodobnie sprowadza się do sposobu wyliczenia czy zwrotu wartości poniesionej szkody przez każdy z podmiotów. Minęło trzy lata, a Jelfa nie wypłaciła w tym zakresie żadnych odszkodowań, nie podjęła żadnych decyzji.

– Taką informację mamy, ponieważ na spotkaniach pracownicy Jelfy sami oświadczyli ten fakt. Jeszcze raz natomiast przypominam, że wśród osób, do których zgodnie z intencjami Jelfy miałby trafić przebadany lek, są osoby fizyczne. Coś co stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia mielibyśmy wysłać pocztą? Nie znam prokuratora, który odważyłby się na taki krok, bo to stanowiłoby dla tych ludzi poważne zagrożenie ich zdrowia i życia. Do chwili, kiedy nie zapadnie prawomocny wyrok w tej sprawie corhydron dalej będzie przechowywany na policji, gdzie się znajduje – usłyszeliśmy od szefowej prokuratury jeleniogórskiej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~Martitajg 26-02-2010 14:38
Panie Redaktorze proszę zastanowić, co Pan pisze. Większośc tego artykułu to same bzdury. Po prostu wymyślone bajki. Ciekawa jestm skąd \"reporter\" jelonki ma takie informacje??? Śmierć tej osoby nie została podtwierdzona, że została spowodowana przez \"wadliwy\" corhydron, rzekome zachorowania również. Prosze się wykazać troche rozumem i pogrzebać w necie. Może dopiero wtedy zobaczycie jak jest w swiecie farmacji. Wiele firm miało takie pomyłki, po których naprawde umierali ludzie, ale nikt nie zrobil takiego cyrku jak z sprawy Jelfy!!! Najlepsze jest to, że nic nie zostało udowodnione i tak naprawde to wszystko było celowe, by zniszczyć Jelfę. O tym, że sprzedaż Jelfy litwinom była jednym wielkim oszustwem jakos nikt z was nie pisał!!!!!! Zamiast stanąc w obronie chyba jedynego zakladu pracy, który daje stanowiska na dobrych warunkach, wy jeszcze oskarzacie!!! Może by tak jakies sledztwo, rozmowa z pracownikami??? Dla waszej wiadomości to znam ta sprawe od srodka a nie z opowiadań osób, które lubią wymyslać bajki i afery.
~pipi2 26-02-2010 16:35
A dlaczego,prokuratura nie rozmawia z poprzednim właścicielem firmy czyli skarbem państwa.To za ich rządów wyprodukowano lek z pomyloną etykietom a on wziął ogromne pieniadze ze sprzedaży firmy a sprzedał bombę z opóźnionym zapłonem.Powinien z uzyskanych pieniędzy pokryć wszystkie straty i jeszcze medialnie przeprosic.Na pewno przyzna mi rację Pan Marek W.
~kiki2 26-02-2010 20:45
skoro prokuratura trzymała ten lek (mimo że okazał się niewadliwy) od 2006 r. do 2010 to chyba się przeterminował. W związku z tym nie wolno takiej trucizny nikomu zwracać tylko niech prokuratura zapłaci specjalistycznej firmie za utylizację tej trucizny zgodnie z przepisami. Są takie firmy. Myślę że będzie to kosztować jakieś kilkaset tysięcy :(
rymcycymcy 26-02-2010 21:58
No i to jest własnie nauczka, że leczyć się trzeba czsnkiem i mlekiem z miodkiem :)
Cień 26-02-2010 22:26
Oo! I tu Rymcycymcy, ma całkowitą rację.
~trol 26-02-2010 22:55

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group