• Wtorek, 26 marca 2019
  • Godz. 11:31
  • Imieniny: Emanuela, Larysy, Teodora
  • Czytających: 7608
  • Zalogowanych: 14
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

100 lat temu w Kotlinie Jeleniogórskiej zamilkły dzwony

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 22 stycznia 2018, 15:13
Aktualizacja: Środa, 24 stycznia 2018, 5:53
Autor: Stanisław Firszt
Kościół św. Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze
Fot. Archiwum S. Firszta
Jednym z elementów prestiżu każdej miejscowości było niegdyś posiadanie przez nią kościoła. Świątynia świadczyła o zamożności parafii i bogactwa jej mieszkańców. W miastach istniało ich więcej, a poszczególne dzielnice odpowiadały z grubsza ilości parafii. Czym zamożniejsza była dzielnica, zamieszkała np. przez bogatych kupców i rzemieślników tym większy i wspanialszy był tam Dom Boży.

Fundatorzy wzbogacali je o wspaniałe ołtarze, organy, obrazy, rzeźby, malowidła naścienne, witraże, oraz naczynia i sprzęty liturgiczne. We wnętrzach świątyń umieszczano ich grobowce, przyozdabiając je wspaniałymi epitafiami, tumbami i kratami. Wszystko to można było zobaczyć wchodząc do świątyni. Kościoły były też najokazalszymi i najwyższymi budowlami, górującymi nad innymi domami miejscowości.

O ich obecności w mieście lub osadzie mówiły też dzwony, których donośne dźwięki świadczyły również o zamożności mieszkańców. Dzwony miały ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności. Nawoływały wiernych do modlitwy i to w określonych porach, przez co porządkowały i regulowały dzienny porządek dnia. Informowały o aktualnej godzinie. Bicie dzwonów oznajmiało też coś niezwykłego – wyjątkowego, np. narodziny, wizyty kogoś ważnego, a także inne, ważne i wyjątkowe chwile. Dzwony mogły też wzbudzać trwogę i strach, kiedy biły na alarm, lub obwieszczały coś strasznego np. śmierć władcy lub wojnę. Specjalne, mniejsze dzwony (jeśli takie istniały) informowały o śmierci i pogrzebie współmieszkańca. Ze względu na materiały z których odlewano dzwony oraz na trudność w ich wykonaniu, były bardzo drogim wyposażeniem kościoła. Nie wszystkie miejscowości stać było na taki wydatek.

W czasach kiedy nie było głośników, megafonów, internetu, telewizji, radia, telefonii komórkowej itp., dzwony spełniały tę funkcję kompleksowo. Za ich pomocą, tak jak przed wiekami za pomocą bębnów, można było przekazywać informacje z miejscowości do miejscowości i to stosunkowo bardzo szybko. Tak więc posiadanie dzwonów przez osadę to nie był tylko wyraz prestiżu, ale przede wszystkim konieczność. Zwyczaj wieszania ich na wieżach kościelnych lub w specjalnych dzwonnicach bardzo rozpowszechnił się w XIII wieku, choć znane były od początków chrześcijaństwa, a nawet w starożytności.

Dzwony, to nic innego jak instrumenty muzyczne (często dużych rozmiarów). Zalicza się je do idiofonów naczyniowych – instrumentów perkusyjnych. Były wykonane przeważnie z metali. Największe odlewano z brązu, spiżu i staliwa. Mniejsze i małe ze złota, srebra lub mosiądzu. Wyjątkowo, w późniejszych czasach wykonywano je z ceramiki (bardzo nietrwała) lub np. ze szkła (taki znajduje się w kościele w Harrachovie). Niejednokrotnie dzwony były bardzo bogato zdobione, przedstawieniami figuralnymi, geometrycznymi i roślinnymi. Na bokach dzwonów pojawiały się teksty nawiązujące do Biblii, wielkich i znanych osób, a także do świętych, najczęściej patronów danego kościoła. Dzwony otrzymywały też własne nazwania lub imiona (zwyczaj też upowszechnił się od X wieku).

Aby wprowadzić dzwon w wibracje i uzyskać pożądany mocny dźwięk, należało go pobudzić. Do tego służyło np. tzw. serce wykonane ze stali. Bardzo rzadko uderzano w dzwon z zewnątrz jakimś przyrządem (bijakiem, młotkiem itp.)

Wykonanie dzwonu trwało dość długo i wymagało dużych umiejętności przez specjalistów ludwisarzy. Dodatkowo był to instrument ciężki, na którego wykonanie potrzebna była duża ilość i to najlepszego, kosztownego surowca. Użycie złego materiału i błędy w wykonaniu eliminowały dzwon z użytku, bowiem nie dawał on pożądanego brzmienia. Pęknięty lub uszkodzony dzwon stawał się tylko złomem metalowym.

Materiały, z których wykonywane były dzwony należały do bardzo drogich i poszukiwanych surowców. Tak się złożyło, że ze spiżu i brązu, z których to metali odlewano je najczęściej, wykonywano dawniej także broń (działa), a później również pociski i łuski broni palnej. Dlatego dzwony, jako złom metalowy były poszukiwane przez najeźdźców, agresorów i grabieżców zajmujących obce terytoria. Na Śląsku dzwony pierwszy raz padły łupem husytów, w XV wieku, później były cennymi trofeami w czasie wojen religijnych w XVI wieku, a szczególnie podczas trwania wojny trzydziestoletniej. Zrzucano je po prostu z wież i rozbijano. Padały też pastwą pożarów, spadały z wież i rozbijały się a nawet ulegały częściowemu stopieniu przy wysokich temperaturach.

Niewielka ilość dzwonów średniowiecznych i XVI-XVII wiecznych przetrwała złe czasy. Tam gdzie ich zabrakło, miejscowe społeczności w ramach posiadanych środków stopniowo wypełniały nimi puste wieże kościele w XVIII wieku.

W Jeleniej Górze, w kościele św. Erazma i Pankracego wisiały trzy dzwony na wieży. Mały znajdował się w kaplicy św. Anny i służył podczas ogłaszania śmierci i pogrzebów katolickich mieszkańców miasta. Pierwsze dzwony w kościele, wówczas ewangelickim, obecnie p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego, zawieszone w XVIII wieku, stopiły się podczas pożaru w 1806 roku. Nowe zawieszono w 1807 roku.

W Cieplicach dzwony na wieży przy kościele św. Jana Chrzciciela (3) zawieszono w 1710 roku, a w kościele ewangelickim pod koniec XVIII wieku.

Wszystkie dzwony w kościołach na terenie dzisiejszej Jeleniej Góry, przetrwały przez cały wiek XIX, dopiero wybuch I wojny światowej przyczynił się do ich tragicznego końca. Po trzech latach zmagań wojennych, kiedy Cesarstwo Niemieckie straciło zamożne kolonie, a Anglicy niepodzielnie zaczęli panować na morzach, załamał się handel i zaczęło brakować surowców, m.in. na potrzeby armii. Na nic zdały się apele do społeczeństwa o oddawanie „do przetopu” przedmiotów z metali kolorowych oraz wycofywanie z obiegu „dobrych” monet zastępowanych bilonem z metali gorszych, a także banknotami papierowymi. Przemysł zbrojeniowy cały czas potrzebował coraz więcej surowców. To właśnie wówczas, w 1917 roku, podjęto decyzję o rekwizycji części precjozów kościelnych a przede wszystkim dzwonów. Zdejmowano je tak z kościołów katolickich jak i ewangelickich. Bardzo rzadko, w niektórych miastach w bardziej znaczących świątyniach pozostawiano najbardziej cenne, zabytkowe dzwony lub jeśli było ich więcej chociaż jeden. Inne trafiały na składowiska skąd wywożono je do hut i przetapiano. W ten sposób kościelne dzwony głoszące swym dźwiękiem chwałę Boga, zostały przetworzone na pociski służące do zabijania ludzi.

W Jeleniej Górze, zdjęto dzwony ze wszystkich świątyń. Miasto wyciszyło się, prawie zamilkło. Było tak od 1918 roku. Czasy powojenne, przede wszystkim brak środków, nie sprzyjały naprawieniu tej krzywdy. Dopiero składki parafian, w tym dobrowolne oddawanie wielu obiektów z metali kolorowych, doprowadziły w 1924 roku do zamówienia nowych dzwonów do jeleniogórskich i cieplickich świątyń.

Przyjazd i zawieszenie nowych dzwonów, były wielkimi wydarzeniami. Na ich powitanie czekało tysiące wiernych. Poświęcenie czterech dzwonów do kościoła św. Erazma i Pankracego oraz do kaplicy św. Anny, odlanych w Apoldzie odbyło się 11 stycznia 1925 roku.

Największy dzwon, ważący 66 cetnarów (3,3 t), o tonacji „H”, zaopatrzony był w napis: „ Gdy rozdzwonię się pamiętajcie o waszych synach, którzy przelali krew i oddali za was życie” poświęcony był mieszkańcom Hirschbergu, którzy zginęli w I wojnie światowej. Drugi dzwon, ważący 48 cetnarów (2,47 t), poświęcony św. Marii, o tonacji „Cis”, zaopatrzono w napis „Królowo pokoju, bądź nam miłosierna”. Trzeci dzwon, o wadze 26 cetnarów (1,3t), o tonacji „E”, poświęcony był patronom kościoła i zaopatrzony został w napis „ Święci Eraźmie i Pankracy, módlcie się za nami”. Czwarty dzwon, o wadzie 17 cetnarów (867 kg), o tonacji „Fis” przeznaczony był do kaplicy św. Anny (dzwon pogrzebowy).

Cztery miesiące później, 3 maja 1925 roku, przyjechały dzwony do kościoła p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego i wtedy je poświęcono. Jeden z nich (największy), posiadał napis mówiący za czyich czasów był odlany (chodzi o ewangelickich kapłanów). Z drugiej strony umieszczone były wersety z ewangelickich tekstów biblijnych: „Gdzie zakwilą dzieci i jagnięta, tam można zawieszać dzwony, które wzywać będą na modlitwę”.

Dzwony wróciły też do Cieplic. Nie długo cieszono się pokojem i codziennym biciem dzwonów. Wybuch II wojny światowej ponownie spustoszył kościoły nie tylko w III Rzeszy Niemieckiej, ale też w całej Europie. Część z nich została zniszczona podczas działań wojennych, część zarekwirowana przez władze, najpierw niemieckie, a później sowieckie.

Szczęśliwie złożyło się dla Kotliny Jeleniogórskiej, że część dawnych dzwonów tu przetrwała. Część zdjęto i znowu przetopiono. Dzisiaj zabytkowymi dzwonami poszczycić się może kościół św. Erazma i Pankracego, kościół św. Jana Chrzciciela w Cieplicach i kościół ewangelicki w Cieplicach.

Wiele świątyń, szczególnie nowo zbudowanych otrzymała nowe dzwony. Część zainstalowała urządzenia do emitowania tylko ich dźwięków. Bicie dzwonów stwarza klimat i uspokaja. Kiedy dzwony biją swoim spokojnym rytmem, tzn., że wszystko jest w porządku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz

~1-2-3 22-01-2018 16:40
"Kiedy dzwony biją swoim spokojnym rytmem, tzn., że wszystko jest w porządku." Otóż to... i jeszcze warto pamiętać z Hemingwaya... "nie pytaj komu bije dzwon, bije on tobie..." Dziękuję Autorowi za ciekawy tekst.
~-Z Zabobrza 22-01-2018 20:03
Szkoda, że dzwony nie zamilkną o 6.30 rano na Zaborzu przy parafii św. Wojciecha. Zimą i jak jest zimno to może nie jest tak uciążliwe, ale w pozostalym czasie (okna otwarte) to tragedia, pobudka murowana. Czy jest jakaś możliwość, aby dzwony o tak wczesnej porze przestały dzwolnić?
~ 23-01-2018 10:04
do: ~-Z Zabobrza (20:03)
Jest taka możliwość ,wyprowadź się na wieś z której przyjechałeś.
~Z SB owa :-) 23-01-2018 12:17
do: ~-Z Zabobrza (20:03)
Czy mam rozumieć, że jest jakieś zamówienie na surowiec z Zabobrza? Kiedy ktoś chce uciszyć dzwony - wiedz, że coś się dzieje...
~1-2-3 23-01-2018 12:35
do: ~-Z Zabobrza (20:03)
Chcesz słyszeć, to słyszysz! Nie słyszysz hałasu autobusów, syren karetek, słyszysz dzwon... bije on tobie! :D
~Iks 23-01-2018 15:19
do: ~ (10:04)
Ciekawe, ja myślałem, że w XXI wieku ludzie mają zegarki i nie muszą być zaganiani do kościoła dzwonami niczym krowy do obory ;)
~Z SB owa :-) 23-01-2018 15:48
do: ~Iks (15:19)
Z krowy dużo pożytku, a uparty stary osioł nawet na mięso się nie nadaje :-)
~ 23-01-2018 16:25
do: ~Iks (15:19)
Oj, myślenie to nie jest twoja specjalność...
~Z SB owa :-) 23-01-2018 19:23
do: ~ (16:25)
Miszcz riposty :-D
~Iks 24-01-2018 9:17
do: ~ (16:25)
Też jesteś częścią trzódki? Zabolało uświadomienie sobie, że termin "owieczki" używany jest przez "pasterzy" dlatego, że określenie "bydło" za bardzo razi?
~Iks 24-01-2018 9:18
do: ~Z SB owa :-) (15:48)
Nie wiem jak ty, ale ja wolę być traktowany jak człowiek niż jak bydło.
~ 22-01-2018 20:48
Kościelne dzwony przeszkadzają a ryki silników nie? Jeszcze zatęsknisz...
~-Z Zabobrza 22-01-2018 23:21
Silników akurat nie słyszę, ale dzwony o 6.30 to przesada i nadużycie, a na przestrzeni zamkniętej domami z trzech stron brzmią jak w studni.
~S 22-01-2018 23:45
Do z zabobrza: po co kłamiesz? O 6.30 bije jeden dzwon a nie "dzwony' i to najmniejszy - jeśli jesteś tak blisko, to przecież widzisz; a dzwoni 30 sekund - jeśli jesteś tak blisko, to przecie słyszysz.nie jest to cisza nocna więc jakie "nadużycie"? Ale pewnie dzwoni Ci po sumieniu, a tego nie wyłączysz nawet gdyby bić przestały. Nawróć się :-)
~-Z Zabobrza 23-01-2018 21:30
do: ~S (23:45)
Mądrzy ludzie, co wiecie wszystko. Zamieszkajcie na kilka dni na Moniuszki, najlepiej w wieżowcach lub na Elsnera w okresie letnim ze swoimi dziećmi, albo z wnukami, które przyjadą do Was na wakacje i zrywajcie się z łóżka codziennie rano o 6.30. Wiem od ludzi, z którymi rozmawiałam, że był czas bez dzwonów rano, walczył o to emerytowany sędzia, wtedy też był inny ksiądz proboszcz. Pan sędzia zmarł, mamy nowego proboszcza i nowe porządki. Over.
~T 23-01-2018 0:02
Ten dzwon z kościła św. Wojciecha też jest na terenie naszej kotliny: dawniej były to Strupice. Uzupełnieniem artykułu niech będzie to, że tu dzwon dzwoni od ponad 400 lat i to jest zabytek. Jakie to piękne pośrodku socrealistycznego blokowiska usłyszeć dzwięk kościelnych dzwonów i to bardzo harmonijnie zestawionych i punktualnych. Babcia kilkadiesiąt lat temu zaciągnęła kredyt w banku wspomagając jak i inni parafianie budowę nowej dzwonnicy. Cześć Jej pamięci.
~jeleniogórzanka 23-01-2018 1:26
Vivos voco Mortuos plango Fulgura frango Żywych zwołuję Martwych opłakuję Gromy kruszę Taki napis znajdował się na starych dzwonach. Największy w Polsce dzwon jest w Licheniu,waży 19 ton.
~do wyżej 23-01-2018 12:35
Ale najsłynneijszy na Wawelu z ksywką "Zygmunt"
rymcycymcy 23-01-2018 15:55
Jak banglają, to da się wytrzymać ...ale te trąbeczki z garnizonowego to ...już chyba wolę Martyniuka ! :)
~pepe 23-01-2018 21:33
Cytat: ,,Żywych zwołuję Martwych opłakuję Gromy kruszę". Pic na wodę fotomotaż. Kościoły ( i nie tylko) chroni masoński wynalazek - piorunochron. Opracowany przez Benjamina Franklina. Zresztą bez masonów nawet kościołów nie miałby kto budować. I po co na nich pluć?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group