Wtorek, 27 lipca
Imieniny: Julii, Natalii
Czytających: 6619
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: ZUS kontroluje chorych

Środa, 13 lutego 2019, 6:05
Aktualizacja: Czwartek, 14 lutego 2019, 17:00
Autor: Angelika Grzywacz– Dudek
Jelenia Góra: ZUS kontroluje chorych
Fot. Angelika Grzywacz- Dudek
Niemal milion siedemset tysięcy złotych wróciło na konta ZUS na Dolnym Śląsku po kontroli zwolnień lekarskich w 2018 roku. – Takie działania są kontynuowane również w tym roku, a osoby, które korzystają ze zwolnień lekarskich choć nie są chorzy, muszą liczyć się ze zwrotem zasiłku wraz z odsetkami – informuje Iwona Kowalska–Matis, rzecznik prasowy ZUS. – To szukanie pieniędzy na siłę kosztem chorych – mówią oburzeni pacjenci.

Kontrole osób chorych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych zawsze budziły wiele emocji. Zwłaszcza wśród ludzi chorych przewlekle lub ciężarnych kobiet.

Od 15 lat, kiedy pracuję, nigdy nie korzystałam ze zwolnień lekarskich – opowiada pani Alicja z Jeleniej Góry. – W ciąży z pierwszym dzieckiem czułam się dobrze, więc do pracy chodziłam do ostatniego dnia przed porodem. Niestety, kiedy zaszłam w ciążę z drugim dzieckiem, zaczęły się niepokojące bóle podbrzusza i kręgosłupa. Były przeciwwskazania, żebym nadal pracowała, mimo że bardzo lubię to, co robię. Musiałam pójść na zwolnienie lekarskie. Kiedy wezwano mnie na kontrolę do ZUS-u oniemiałam. Nie wiedziałam, czego ode mnie chce ten lekarz orzecznik. Podczas wizyty na tzw. komisji lekarz wypytywał, czy przypadkiem nie wymyśliłam sobie tych wszystkich dolegliwości, domagał się dokumentacji medycznej, którą miał mój lekarz prowadzący. Bardzo się zdenerwowałam. Ostatecznie nie podważono mojego zwolnienia, ale uważam, że kobiet w ciąży, które powinny mieć zapewniony spokój podczas tak trudnego czasu zagrożonej ciąży, nie powinny być ciągane przez ZUS na żadne kontrole. Na korytarzu inna ciężarna pani żartowała, że lekarz będzie sprawdzał, czy na pewno jest w ciąży. Z czasem dowiedziałam się, że kontrole ciężarnych przez ZUS są normą i nie powinno to nikogo dziwić. Jednak jak lekarz orzecznik ma stwierdzić, czy jest podstawa do zwolnienia ciężarnej z pracy, czy nie? – pyta pani Alicja.

Niesmak i zażenowanie pozostał po takiej kontroli również pani Jadwidze, która w wyniku następstw zaawansowanej cukrzycy, straciła palce, a całą następnie nogę.

Nie wiem, po co jestem wzywana na takie kontrole? Czy lekarze sprawdzają, czy noga mi nie odrosła? Tuż po tej tragedii kazano mi odwijać bandaże. Polała się krew. Rozpłakałam się z nerwów, a pani orzecznik próbowała mi tłumaczyć, że takie kontrole są normalne. Nie wiem tylko, dla kogo. Dla mnie, było to uwłaczające. Przecież jest dokumentacja medyczna, z której wynika, że coś komuś amputowano. Więc jaki jest cel takiego szarpania i poniżania ludzi? To szukanie pieniędzy na siłę kosztem pacjentów, a przecież człowiek płaci ogromne pieniądze do tego ZUS-u przez całe życie. A kiedy zachoruje, spotyka się z czymś takim, to jakiś koszmar i nieporozumienie – mówi jeleniogórzanka.

Iwona Kowalska-Matis wyjaśnia natomiast, że ZUS ma ustawowy obowiązek przeprowadzania takich kontroli.

Nikt nie lubi być kontrolowany i jeśli rzeczywiście coś nam dolega, to taka kontrola wydaje się nam krzywdząca. Jednak ciąża to nie choroba, więc długotrwałe zwolnienia w takim przypadku też muszą być kontrolowane, natomiast pani po amputacji nogi wzywana jest na komisje lekarskie dotyczące przyznania renty, a nie w związku ze zwolnieniami lekarskimi. Niemniej wszystkie zasiłki wypłacane są z budżetu państwa, więc płacą za nie wszyscy podatnicy i niestety często jest tak, że ci pacjenci naprawdę chorzy cierpią za tych, którzy biorą zwolnienia lekarski,e by zrobić w domu remont, jechać na urlop, odwiedzić krewnych, czy pracować dla konkurencji. Kwoty zwrócone do ZUS-u i fakty mówią same za siebie. Podczas kontroli okazywało się bowiem, że nauczycielka pracowała w jednym przedszkolu, w drugim była na zwolnieniu, adwokat wielokrotnie reprezentował swoich klientów przed sądem, chory, którego inspektor ZUS nie zastał w domu w wyjaśnieniu napisał, że pojechał na urodziny córki do Irlandii, a inna pacjentka w czasie zwolnienia miała wieczór autorski i czytała swoje wiersze w kawiarni. W wyniku kontroli do ZUS wróciło aż 1 625 400 zł. Najwięcej pieniędzy odzyskał legnicki oddział ZUS, bo aż 684 500 zł, wrocławski oddział - 471 700 zł a wałbrzyski - 469 200 zł. W całym kraju kwota zakwestionowanych zwolnień to 31 mln 232 tys. zł – wylicza rzecznik ZUS.

Danych o cofniętych zasiłkach na terenie Jeleniej Góry nie ma, bowiem mieszkańcy stolicy Karkonoszy podlegają pod oddział wałbrzyski. Wiadomo jednak, że każda osoba, która jest na zwolnieniu lekarskim może być skontrolowana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych aż dwukrotnie. ZUS sprawdza zarówno to, czy osoba, która ma zwolnienie jest rzeczywiście chora, jak i to, czy czas zwolnienia wykorzystuje na leczenie czy inne sprawy.

Inspektor ZUS zapuka do naszych drzwi żeby zobaczyć czy zgodnie ze wskazaniami lekarza leżymy w łóżku, a orzecznik zaprosi nas na badanie. Jeżeli w czasie badania stwierdzi, że jesteśmy już zdrowi przerwie nasze zwolnienie lekarskie i nazajutrz będziemy musieli stawić się w pracy. Natomiast, gdy kontroler twierdzi, że zamiast leżeć w łóżku wyjechaliśmy np. na urodziny córki do Irlandii to zakwestionuje zasadność wydania nam zwolnienia i będziemy musieli zwrócić otrzymany do tej pory zasiłek wraz z odsetkami – wyjaśnia Iwona Kowalska-Matis, regionalny rzecznik prasowy ZUS na Dolnym Śląsku.

Lekarz orzecznik ZUS może sam zbadać pacjenta, ale jeśli ma wątpliwości dotyczące diagnozy - może też skierować go na badanie specjalistyczne lub poprosić od wystawiającego zaświadczenie lekarskie udostępnienia dokumentacji medycznej dotyczącej pacjenta (na podstawie, której wystawiono zwolnienie). Może też zlecić wykonanie dodatkowych badań pomocniczych.
Jeżeli ktoś jest obłożnie chory - badanie zostanie wykonane w miejscu, w którym przebywa chora osoba. W takim wypadku należy skontaktować się z ZUS i poprosić o kontrolę w miejscu, w którym pacjent przebywa – wyjaśnia Iwona Kowalska-Matis.

I nie tylko ZUS ma prawo do kontroli osób, które są na „chorobowym”. Może to także zrobić we własnym zakresie każdy pracodawca, który zatrudnia więcej, niż 20 pracowników.

Coraz częściej to pracodawcy proszą nas o kontrolę swojego pracownika, bo chcą sprawdzić, czy rzeczywiście choruje - żeby nie płacić za fikcyjne zwolnienia w czasie, kiedy np. pracownik bierze udział w maratonie. Mieliśmy przypadek, że listę zawodników maratonu dostarczył do ZUS jego pracodawca, a pracownik w wyniku kontroli został pozbawiony zasiłku – opowiada rzeczniczka ZUS.

Jak już pisaliśmy, od 1 grudnia 2018 roku obowiązują wyłącznie elektroniczne zwolnienia lekarskie, które w momencie wystawienia automatycznie są wysyłane do pracodawcy i ZUS. Takich zwolnień chory nie musi przynosić do swojego zakładu pracy. Nie grożą mu, więc żadne sankcje (jak to było wcześniej, gdy zasiłek był po przekroczeniu terminu obniżany o 25 proc.) za niedostarczenie zwolnienia w ciągu siedmiu dni. Żeby jednak zwolnienie lekarskie trafiło do systemu informatycznego pracodawcy, musi on mieć założone konto płatnika na Platformie Usług Elektronicznych ZUS. W innym wypadku pacjent musi prosić lekarza o wydruk elektronicznego zwolnienia i dostarczyć je do swojego zakładu pracy. Obowiązek założenia konta mają wszystkie firmy zatrudniające więcej niż pięć osób, ale także małe firmy mogą takie konto założyć online lub w czasie wizyty w ZUS.

Twoja reakcja na artykuł?

15
27%
Cieszy
0
0%
Hahaha
3
5%
Nudzi
1
2%
Smuci
27
49%
Złości
9
16%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (38) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group