Piątek, 14 maja
Imieniny: Justyny, Macieja
Czytających: 6249
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Złodziejski poniedziałek w markecie

Wtorek, 18 listopada 2008, 8:12
Aktualizacja: Środa, 19 listopada 2008, 8:24
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Złodziejski poniedziałek w markecie
Fot. Archiwum
W „poniedziałkowej promocji”, która trwa w jednym z jeleniogórskich marketów, za każde wydane 60 złotych, klienci teoretycznie mają otrzymywać 3 złote zwrotu. Anna Kruk i jej mąż przekonali się, że w praktyce sprzedawca stosuje wszystkie chwyty niedozwolone, by tych pieniędzy klientom nie wypłacić.

Państwo Krukowie skorzystali z okazji. Po pracy wybrali się na zakupy i pakowali do koszyka różne rzeczy, w tym miedzy innymi płaszczyk, którego - jak mówią - bez promocji by nie kupili. W sumie wydali 180 złotych, za które zgodnie z promocją mieli otrzymać 9 złotych zwrotu w punkcie obsługi klienta.

- Kiedy skończyliśmy zakupu było już tuż przed godziną 22.00, byliśmy zmęczeni po pracy i chcieliśmy jak najszybciej wrócić do domu – pani Anna tłumaczy, dlaczego w tym samym dniu nie odebrali należnych im w promocji pieniędzy. Poza tym byliśmy świadomi, że za kilka minut zamykano sklep, a na ulotkach informacyjnych o „promocyjnym poniedziałku” nigdzie nie było napisane, że pieniądze można odebrać tylko w poniedziałek.

Państwo Kruk byli przekonani, że najważniejsza jest transakcja zakupu zawarta w tym dniu. Taka też informacja podana była na plakatach i ulotkach promocyjnych. Nie przyszło im więc do głowy, że dotyczy to również odbioru należności. Niemiło rozczarowali się kilka dni później, kiedy podeszli do punktu obsługi klienta po należną im kwotę i okazało się, że pieniędzy nie dostaną.

- Kobieta z punktu obsługi poinformowała nas, że te 9 złotych już nam przepadło – mówi pani Anna. - Wyjaśniłam jej, że było już późno kiedy robiliśmy zakupy i nie zdążylibyśmy odebrać pieniędzy po zakupach w poniedziałek, ale ona w dalszym ciągu upierała się przy swoim. Zażądałam regulaminu, który ta pani wygrzebała gdzieś ze swoich dokumentów na zapleczu po dziesięciu minutach. Tam rzeczywiście było napisane, że pieniądze można odebrać tylko w poniedziałek, po zakupie, ale skąd ja mogłam to wcześniej wiedzieć.

Pani Ania odpuściła sobie już te dziewięć złotych, ale nie słusznie. Jak mówi powiatowy rzecznik konsumentów kobieta, jak i inni klienci, którzy zostali potraktowani przez sprzedawcę w podobny sposób, mogą domagać się zwrotu należności.

- Mówi o tym ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym – tłumaczy Klaudia Garniewicz, powiatowy rzecznik konsumentów w Jeleniej Górze. - Jest to jawne wprowadzanie klientów w błąd i nakłonienie do transakcji, której by sami nie dokonali. O zasadach promocji nie informuje klientów żaden plakat czy ulotka, ale regulamin wewnętrzny, który jest przez pracowników schowany i niedostępny dla klientów.

Kupujący mają więc prawo żądać zwrotu tych pieniędzy. Jeśli ktoś im tego odmówi należy wysłać pismo do prezesa sklepu do Warszawy z informacją do kierownika rejonowego i miejskiego rzecznika konsumentów. Kiedy to nie przyniesie efektu, sprawę należy rozwiązać drogą prawną.

Za takie działanie sprawa można bowiem skierować do prokuratury, a nieuczciwym sprzedawcom grozi kara wysokiej grzywny oraz odejście od sklepu zniechęconych i nauczonych przykładem klientów.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (25) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group