Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 31 maja
Imieniny: Anieli, Petroneli
Czytających: 11220
Zalogowanych: 75
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra/świat: Zawodowa kariera sportowa w wieku 10 lat?

Poniedziałek, 2 grudnia 2013, 0:33
Aktualizacja: 0:39
Autor: red.
Jelenia Góra/świat: Zawodowa kariera sportowa w wieku 10 lat?
Fot. użyczone
Prezentujemy postać Kacpra Mieszkowskiego – młodego pasjonaty quadów, który odnosi coraz większe sukcesy na arenie krajowej, jak i poza granicami Polski.

Swoją przygodę z quadami rozpocząłem już w wieku 8 lat. Widziałem jak tata jeździł na quadzie i za wszelka cenę też chciałem spróbować swoich sił.

Moim pierwszym quadem był „chińczyk” o pojemności 110 ccm3. Od razu zostałem przeszkolony przez mojego tatę: kask i ochraniacze to była podstawa, bez której nie wolno mi było nawet wsiadać na quada. Mój sprzęt okazał się wyjątkowo wywrotny i awaryjny, ale jazda na nim sprawiała mi i tak bardzo dużo przyjemności.

Awaryjność mojego „chińczyka” tak się dała się wszystkim we znaki, że postanowiliśmy go sprzedać i zakupić coś mniej zawodnego, czym można byłoby już startować w zawodach. Sportową rywalizację odziedziczyłem po tacie – mistrzu Polski w rajdach samochodowych. Wybraliśmy wspólnie Can-Am DS90 – sprzęt markowy i bezawaryjny – jednak jak się później okazało, troszkę za słaby w stosunku do maszyn konkurentów.

Moimi pierwszymi „prawdziwymi” zawodami był Puchar Polski w Quadcrossie w 2010 roku na torze w Obornikach. Moc mojej „90-tki” była tak mała, że nie mogłem nawet podjechać pod większe górki i musiałem korzystać z pomocy kibiców, jednak wcale mnie to nie zniechęcało do walki. Po pewnym czasie mój tato wymienił mi silnik na 150 ccm i już mogłem zacząć swoja rywalizację w klasie Młodzik 2K.

Moja przygoda z tym sprzętem również bardzo szybko się zakończyła – quad był cały czas zbyt słaby w stosunku do rywali, a ja bardzo szybko uczyłem się wykorzystywać jego maksymalną moc. Wszyscy moi przeciwnicy jeździli wówczas Yamahą Raptor 250, więc wybór kolejnej maszyny stał się oczywisty. Dzięki zaangażowaniu rodziców zacząłem startować w zawodach na „250-tce”. Pierwszy start to była dla mnie jednocześnie nauka ruszania z miejsca i zmiany biegów, ponieważ wcześniej jeździłem tylko prostym „automatem”.

Praktycznie nie miałem żadnych szans z „uzbrojonymi po zęby” maszynami rywali, ale była to dla mnie motywacja do dalszej jazdy i doskonalenia umiejętności.

Dzięki moim rodzicom i sponsorom sezon 2011 rozpocząłem na przygotowanym już profesjonalnie sprzęcie. Do ideału brakowało tylko kilku drobiazgów. Dyscyplina którą wybrałem to cross country, gdyż znacznie lepiej i pewniej się czułem jako 11-latek na trasach terenowych niż na torze motocrossowym najeżonym zdradzieckimi hopkami.
Moi rodzice cały czas bardzo wielki nacisk kładli na kwestie bezpieczeństwa. Kask, gogle, buzer, nakolanniki i nałokietniki oraz buty były w codziennym użytku.

Coraz mniejsze zainteresowanie quadami w Polsce sprawiło, że pod koniec sezonu 2011 zaczęliśmy jeździć na zawody do Czech na Mistrzostwa Czech Amatorów w motocrossie. Wszystko okazało się nagle niezwykle proste. Począwszy od zapisów a skończywszy na rozdaniu nagród, widać było, że Czesi chcą i potrafią organizować zawody dla zawodników a nie dla działaczy. W mojej klasie ( do 14 lat ) startowało każdorazowo po 9-10 zawodników. Wtedy już wiedziałem, że sezon 2012 „spędzę” na torach mx w Czechach.

Sezon 2012 rozpocząłem od startu w Pucharze Bałtyku, quadem przygotowanym specjalnie do cross country. Udało się wtedy „zaliczyć” prawie wszystkie eliminacje i zdobyć Puchar Bałtyku w klasie Młodzik 2K.

Wspaniała atmosfera, kilkunastu startujących zawodników, ciągła rywalizacja, doskonale przygotowane i bardzo szybkie tory to tylko krótka charakterystyka całego mojego sezonu 2012 w Czechach. Wystartowałem we wszystkich 12 eliminacjach, zdobywając 3 miejsce w klasie Junior II.

W roku 2012 startowałem również w Polsce w Pucharze Bałtyku, drugim quadem przygotowanym specjalnie do rywalizacji w cross country. Udało mi się „zaliczyć” prawie wszystkie eliminacje i zdobyć Puchar Bałtyku w klasie Młodzik 2K. Sezon 2012 był zatem dla mnie bardzo udany.

Sezon 2013 rozpoczął się dla mnie już w listopadzie 2012 roku, kiedy to dostałem nową, dużo większą Yamahę YFZ 450, w której został zmieniony silnik na 250 ccm, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Przesiadka na większego quada wiązała się z koniecznością zwiększenia częstotliwości moich treningów. Zupełnie inna dynamika i prowadzenie wymagały ode mnie znacznie większej uwagi i koncentracji.

W styczniu 2013 podjąłem decyzję odnośnie planów na sezon 2013 – wystartuję w całym cyklu Mistrzostw Czech Amatorów oraz spróbuje swoich sił w Międzynarodowych Mistrzostwach Czeskiej Republiki. Tak ambitne plany byłyby niemożliwe do zrealizowania, gdyby nie pomoc moich rodziców a także pozyskanych na nowy sezon partnerów technicznych: MOTUL , YAMAHA , MITKO , ASP GROUP i TEIXEIRA TECH.

Starty w 2013 roku rozpocząłem już 17 kwietnia Międzynarodowymi Mistrzostwami Czeskiej Republiki (MMCR), a tydzień później Mistrzostwami Czech Amatorów (CRC). Plany startów obejmowały łącznie aż 18 eliminacji rozegranych w całych Czechach. Doskonałe przygotowanie sprzętu oraz konsekwentne dążenie do zamierzonego celu zaowocowały doskonałymi lokatami w połowie sezonu – prowadzenie w Mistrzostwach Czech oraz druga lokata w Cross Racing Cup. Wtedy również dołączyło do mojego zespołu dwóch sponsorów: Motorismo i Autoland.
W takim też składzie osobowo-sponsorskim ukończyłem sezon 2013 zdobywając tytuł Mistrza Czech Amatorów oraz drugie miejsce w Międzynarodowych Mistrzostwach Czeskiej Republiki.

Podsumowując te kilka lat spędzonych na torach Polski i Czech jednomyślnie mogę stwierdzić, że nasi sąsiedzi prezentują dużo większy poziom zarówno organizacyjny jak również zawodniczy. Startują tam już chłopcy w wieku 6 lat a w każdej klasie jest sklasyfikowanych ponad 10 zawodników. Zachęcam wszystkich zainteresowanych „młodych” zawodników do spróbowania swoich sił właśnie tam, gdyż starty w Czechach gwarantują zarówno doskonałą zabawę jak również fundują sporą dawkę nauki - opowiada Kacper Mieszkowski.

(motorismo.pl)

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
1293
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Drenaż mózgów – Polska straciła 19 noblistów
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
Aktualności
Kleszcz jest groźniejszy dla psa niż dla człowieka
 
Aktualności
Turniej Rycerski na Zamku Bolków
 
Aktualności
Moto Dzień Dziecka pełen atrakcji
 
Aktualności
Tłumy na święcie karkonoskich ratowników
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group