• Środa, 16 października 2019
  • Godz. 1:25
  • Imieniny: Ambrożego, Gerarda, Gawła
  • Czytających: 5372
  • Zalogowanych: 5
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Zawodowa kariera sportowa w wieku 10 lat?

Wiadomości: Jelenia Góra/świat
Poniedziałek, 2 grudnia 2013, 0:33
Aktualizacja: 0:39
Autor: red.
Fot. użyczone
Prezentujemy postać Kacpra Mieszkowskiego – młodego pasjonaty quadów, który odnosi coraz większe sukcesy na arenie krajowej, jak i poza granicami Polski.

Swoją przygodę z quadami rozpocząłem już w wieku 8 lat. Widziałem jak tata jeździł na quadzie i za wszelka cenę też chciałem spróbować swoich sił.

Moim pierwszym quadem był „chińczyk” o pojemności 110 ccm3. Od razu zostałem przeszkolony przez mojego tatę: kask i ochraniacze to była podstawa, bez której nie wolno mi było nawet wsiadać na quada. Mój sprzęt okazał się wyjątkowo wywrotny i awaryjny, ale jazda na nim sprawiała mi i tak bardzo dużo przyjemności.

Awaryjność mojego „chińczyka” tak się dała się wszystkim we znaki, że postanowiliśmy go sprzedać i zakupić coś mniej zawodnego, czym można byłoby już startować w zawodach. Sportową rywalizację odziedziczyłem po tacie – mistrzu Polski w rajdach samochodowych. Wybraliśmy wspólnie Can-Am DS90 – sprzęt markowy i bezawaryjny – jednak jak się później okazało, troszkę za słaby w stosunku do maszyn konkurentów.

Moimi pierwszymi „prawdziwymi” zawodami był Puchar Polski w Quadcrossie w 2010 roku na torze w Obornikach. Moc mojej „90-tki” była tak mała, że nie mogłem nawet podjechać pod większe górki i musiałem korzystać z pomocy kibiców, jednak wcale mnie to nie zniechęcało do walki. Po pewnym czasie mój tato wymienił mi silnik na 150 ccm i już mogłem zacząć swoja rywalizację w klasie Młodzik 2K.

Moja przygoda z tym sprzętem również bardzo szybko się zakończyła – quad był cały czas zbyt słaby w stosunku do rywali, a ja bardzo szybko uczyłem się wykorzystywać jego maksymalną moc. Wszyscy moi przeciwnicy jeździli wówczas Yamahą Raptor 250, więc wybór kolejnej maszyny stał się oczywisty. Dzięki zaangażowaniu rodziców zacząłem startować w zawodach na „250-tce”. Pierwszy start to była dla mnie jednocześnie nauka ruszania z miejsca i zmiany biegów, ponieważ wcześniej jeździłem tylko prostym „automatem”.

Praktycznie nie miałem żadnych szans z „uzbrojonymi po zęby” maszynami rywali, ale była to dla mnie motywacja do dalszej jazdy i doskonalenia umiejętności.

Dzięki moim rodzicom i sponsorom sezon 2011 rozpocząłem na przygotowanym już profesjonalnie sprzęcie. Do ideału brakowało tylko kilku drobiazgów. Dyscyplina którą wybrałem to cross country, gdyż znacznie lepiej i pewniej się czułem jako 11-latek na trasach terenowych niż na torze motocrossowym najeżonym zdradzieckimi hopkami.
Moi rodzice cały czas bardzo wielki nacisk kładli na kwestie bezpieczeństwa. Kask, gogle, buzer, nakolanniki i nałokietniki oraz buty były w codziennym użytku.

Coraz mniejsze zainteresowanie quadami w Polsce sprawiło, że pod koniec sezonu 2011 zaczęliśmy jeździć na zawody do Czech na Mistrzostwa Czech Amatorów w motocrossie. Wszystko okazało się nagle niezwykle proste. Począwszy od zapisów a skończywszy na rozdaniu nagród, widać było, że Czesi chcą i potrafią organizować zawody dla zawodników a nie dla działaczy. W mojej klasie ( do 14 lat ) startowało każdorazowo po 9-10 zawodników. Wtedy już wiedziałem, że sezon 2012 „spędzę” na torach mx w Czechach.

Sezon 2012 rozpocząłem od startu w Pucharze Bałtyku, quadem przygotowanym specjalnie do cross country. Udało się wtedy „zaliczyć” prawie wszystkie eliminacje i zdobyć Puchar Bałtyku w klasie Młodzik 2K.

Wspaniała atmosfera, kilkunastu startujących zawodników, ciągła rywalizacja, doskonale przygotowane i bardzo szybkie tory to tylko krótka charakterystyka całego mojego sezonu 2012 w Czechach. Wystartowałem we wszystkich 12 eliminacjach, zdobywając 3 miejsce w klasie Junior II.

W roku 2012 startowałem również w Polsce w Pucharze Bałtyku, drugim quadem przygotowanym specjalnie do rywalizacji w cross country. Udało mi się „zaliczyć” prawie wszystkie eliminacje i zdobyć Puchar Bałtyku w klasie Młodzik 2K. Sezon 2012 był zatem dla mnie bardzo udany.

Sezon 2013 rozpoczął się dla mnie już w listopadzie 2012 roku, kiedy to dostałem nową, dużo większą Yamahę YFZ 450, w której został zmieniony silnik na 250 ccm, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Przesiadka na większego quada wiązała się z koniecznością zwiększenia częstotliwości moich treningów. Zupełnie inna dynamika i prowadzenie wymagały ode mnie znacznie większej uwagi i koncentracji.

W styczniu 2013 podjąłem decyzję odnośnie planów na sezon 2013 – wystartuję w całym cyklu Mistrzostw Czech Amatorów oraz spróbuje swoich sił w Międzynarodowych Mistrzostwach Czeskiej Republiki. Tak ambitne plany byłyby niemożliwe do zrealizowania, gdyby nie pomoc moich rodziców a także pozyskanych na nowy sezon partnerów technicznych: MOTUL , YAMAHA , MITKO , ASP GROUP i TEIXEIRA TECH.

Starty w 2013 roku rozpocząłem już 17 kwietnia Międzynarodowymi Mistrzostwami Czeskiej Republiki (MMCR), a tydzień później Mistrzostwami Czech Amatorów (CRC). Plany startów obejmowały łącznie aż 18 eliminacji rozegranych w całych Czechach. Doskonałe przygotowanie sprzętu oraz konsekwentne dążenie do zamierzonego celu zaowocowały doskonałymi lokatami w połowie sezonu – prowadzenie w Mistrzostwach Czech oraz druga lokata w Cross Racing Cup. Wtedy również dołączyło do mojego zespołu dwóch sponsorów: Motorismo i Autoland.
W takim też składzie osobowo-sponsorskim ukończyłem sezon 2013 zdobywając tytuł Mistrza Czech Amatorów oraz drugie miejsce w Międzynarodowych Mistrzostwach Czeskiej Republiki.

Podsumowując te kilka lat spędzonych na torach Polski i Czech jednomyślnie mogę stwierdzić, że nasi sąsiedzi prezentują dużo większy poziom zarówno organizacyjny jak również zawodniczy. Startują tam już chłopcy w wieku 6 lat a w każdej klasie jest sklasyfikowanych ponad 10 zawodników. Zachęcam wszystkich zainteresowanych „młodych” zawodników do spróbowania swoich sił właśnie tam, gdyż starty w Czechach gwarantują zarówno doskonałą zabawę jak również fundują sporą dawkę nauki - opowiada Kacper Mieszkowski.

(motorismo.pl)

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz

~tubi 2-12-2013 10:14
co to za prywata? mamy wielu innych zawodników w innych dyscyplinach gdzie tez mogą opowiedzieć gdzie startowali z SUKCESAMI 2010, 2011, 2012 itd.
~gacek 2-12-2013 12:30
a to w ogóle jest sport??? siedzi na kładzie z silnikiem zamiast tyłek ruszyć!!! no i gdzie na co dzień "trenuje"??? pewnie z tatusiem rozjeżdżają lasy, a tu lansik i jeszcze jelonka same ochy i achy. no masakra....
~mieciu 2-12-2013 13:08
faktycznie średniawka ;) łepek dostał quada jeszcze przed komunią - rodzice mięli fantazję :P i faktycznie musi rozjeżdżać lasy bo gdyby miał trenować na którymś z okolicznych torów to byłoby tutaj coś napisane :/ Jest dużo sportów w których nawet w regionalnych imprezach startuje ze 100 startujących w danej kategorii, a tutaj 10 i wyczyn wielki w "sporcie" gdzie kasa się liczy? ehhh
~... 2-12-2013 17:50
Wyczuwam ból ....., a ludziska niestety nie dostrzegają tego, co w tekście jest najistotniejsze: porównanie Polski z Czechami i to tyczy się każdego sportu, ale co ja tam wiem. No nic, polemika chyba nie ma sensu.
~wmzk 2-12-2013 20:30
Panowie !!! Czytając Wasze posty myślę , że definicja zazdrości jest w 100% trafna !!!! Zapytajcie może wprost gdzie i jak trenuje ? A może któryś z Was się przyłączy ? Czy może lepiej siedzieć i pierdzieć w stołek ? Żenada !!!
~Kacper M. 2-12-2013 20:51
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć , że nie jeżdżę po lasach. Od wiosny do jesieni jeżdżę na tory motocrossowe odkryte. Najbliższe , nadający sie do jazdy mamy w Olszynie i Lubaniu , gdzie jestem bardzo częstym gościem. Najczęściej jednak , dzieki wsparciu moich sponsorów , trenuję w Czechach na torach , na których później się ścigam w mistrzostwach. Zima jeżdżę na krytą halę do Mohelnicy , gdzie wewnątrz jest zbudowany profesjonalny tor MX. Jazda na quadzie , na poziomie zawodniczym , wymaga ogromnej kondycji i koncentracji i zapewniam wszystkich , że to nie jest tylko "siedzenie okrakiem" :-)
~Kacper M. 2-12-2013 21:02
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć , że nie jeżdżę po lasach. Od wiosny do jesieni jeżdżę na tory motocrossowe odkryte. Najbliższe , nadający sie do jazdy mamy w Olszynie i Lubaniu , gdzie jestem bardzo częstym gościem. Najczęściej jednak , dzieki wsparciu moich sponsorów , trenuję w Czechach na torach , na których później się ścigam w mistrzostwach. Zima jeżdżę na krytą halę do Mohelnicy , gdzie wewnątrz jest zbudowany profesjonalny tor MX. Jazda na quadzie , na poziomie zawodniczym , wymaga ogromnej kondycji i koncentracji i zapewniam wszystkich , że to nie jest tylko "siedzenie okrakiem" :-)
~kk 2-12-2013 21:45
brawo Kacper!!!!!!!!!
~bpr 3-12-2013 11:14
Anonimowość daje duże pole do popisu. Nie rozumiem nienawiści i zazdrości płynących z komentarzy użytkowników: mieciu, gacek i tubi. Mieciu, większość sportów wymaga nakładu finansowego, treningów "za łepka" i pomocy/wsparcia rodziców. Ty wymagasz pomocy ze strony ortografii. Oczywiście nie jest to sport tani ale jeśli ktoś ciężko pracuje i ma okazję wspierać swoje dziecko w sporcie to w czym tkwi problem? To nie Twoje pieniądze są trwonione. Każde dziecko, które wybiera sport i odnosi w nim sukcesy, zamiast siedzieć przed komputerem lub demolować ławki przed blokiem zasługuje na prywatny artykuł. Jest mi jedynie przykro widzieć taką zawiść, bo kiedy już Polacy wygrywają jak Kubica czy Małysz to nagle stajecie się największymi fanami tego sportu. Gratulacje dla Kacpra i innych sportowców.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group