Piątek, 30 lipca
Imieniny: Julity, Piotra
Czytających: 4992
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Zamieszanie z podwyżkami dla obsługi i administracji szkół

Piątek, 10 czerwca 2011, 7:39
Aktualizacja: Sobota, 11 czerwca 2011, 12:57
Autor: Angela
Jelenia Góra: Zamieszanie z podwyżkami dla obsługi i administracji szkół
Fot. Angela
Od 1 czerwca br. w jeleniogórskich szkołach i przedszkolach wprowadzono podwyżki. Kwoty podane do wyliczenia funduszu to 40 zł dla pracowników administracji i 90 zł dla obsługi. Zdaniem pracowników są to żenujące pieniądze, uwłaczające ich godności. Zofia Czernow, zastępca prezydenta Jeleniej Góry wyjaśnia, że to dyrektor szkoły decyduje o wysokości podwyżki, a nie władze miasta.

W tej sprawie napisało do nas kilkunastu pracowników, których sprawa dotyczy. Jedną z nich była m.in. pani Anna z Jeleniej Góry, pracownica pionu administracyjnego w placówce oświatowej.

- Moja placówka dostała oficjalne pismo z urzędu miasta podpisane przez panią prezydent, w którym czytamy, że maksymalne podwyżki dla pracowników administracyjnych wyniosą 40 zł, a dla obsługi 90 zł brutto. Nie rozumiem na jakiej podstawie zostały wyliczone takie kwoty. Nauczyciele co roku dostają około 100-200 zł podwyżki, a pozostali pracownicy nie mieli podwyżki od kilku lat. Poza tym "najniższa krajowa" od ostatnich podwyżek wzrosła o ponad 200 zł i w tej chwili prawie wszyscy pracownicy obsługi zarabiają 1386,00 zł brutto - czyli płacę minimalną. Może warto byłoby porównać płace administracji urzędu i szkół – pisze pani Anna.

Napisał do nas również pan Sebastian, który od 14 lat pracuje jako konserwator w jednej z jeleniogórskich szkół.

- Zarabiam 1020 zł netto czyli 1386 zł brutto - najniższą krajową, więc nie rozumiem, dlaczego w rozliczeniu mam napisane, że otrzymuję dodatek za wysługę, którego tak naprawdę nie mam. Taką samą kwotę zarabia mój kolega, który przyszedł do swojej pierwszej pracy. To jest jakiś absurd, podobnie jak proponowane podwyżki, w kwocie 90 zł brutto dla obsługi i 40 zł dla administracji. Kto z takich pieniędzy jest w stanie utrzymać dom, dwójkę dzieci, kupić im jedzenie, książki do szkoły czy ubrania? – pyta rozgoryczony pan Sebastian. Moja pensja jest jak zasiłek, i wszystko wskazuje na to, że będę musiał wyjechać zagranicę do pracy, bo nie daję już rady finansowo. Ot, taka nasza Polska, i jak tu być patriotą? – zastanawia się pracownik szkoły.

O tej sytuacji z zastępcą prezydenta Zofią Czernow rozmawiali wczoraj rano przedstawiciele związków zawodowych. Zdaniem wiceszefowej miasta problem już został wyjaśniony. Wiceprezydent tłumaczy, że to nie władze miasta decydują o wysokości podwyżek dla poszczególnych pracowników, ale dyrektorzy szkół.

- Ta sprawa wygląda zupełnie inaczej niż to przedstawiają pracownicy. Wnioski dotyczące podwyżek dla pracowników obsługi i administracji w szkołach i przedszkolach zostały złożone przez związki zawodowe na początku bieżącego roku. Wówczas dysponowaliśmy budżetem złożonym w ubiegłym roku przez poprzedniego prezydenta. Mimo tego, postanowiliśmy, że zdecydujemy się na podwyżki dla tej grupy pracowników i wprowadziliśmy je tylko dla nich. Prezydent nie ingeruje jednak w to, ile dyrektor danej szkoły podwyższy pensję danemu pracownikowi. Natomiast stawki, o których mówią pracownicy, czyli 90 zł dla obsługi i 40 zł dla administracji były jedynie stawkami orientacyjnymi do ustalenia funduszu. Natomiast dyrektor ma kompetencje indywidualnego ustalania stawek samej podwyżki. W wysłanym do szkół piśmie podkreślaliśmy, by przy ustalaniu kwot podwyżki brać pod uwagę wiele czynników, w tym m.in.: zaangażowanie pracowników, ich staż pracy czy dotychczasowe wynagrodzenie. Między szkołami jest bowiem duże zróżnicowanie płac. Konserwator w jednej szkole zarabia często o wiele więcej niż osoba wykonująca takie same zadania w innej szkole. Są to ogromne dysproporcje, ale my tymi zmianami wynagrodzeń, które teraz wdrażamy, nie jesteśmy w stanie ich wyrównać. Na te podwyżki w tym roku wygospodarowaliśmy około 600 tys. zł, przy czym wszystkich pracowników administracji i obsługi w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych mamy około 500 osób – mówi Zofia Czernow, zastępca prezydenta Jeleniej Góry.

Władze podkreślają też, że podwyżki nie są planowane dla wszystkich osób, ale tylko dla tych, którzy zarabiają najmniej, wyróżniają się zaangażowaniem lub też mają długi staż pracy. - Może się więc okazać, że część z pracowników administracji czy obsługi podwyżek nie dostanie w ogóle - mówi Zofia Czernow, wiceszefowa miasta.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (121) Dodaj komentarz

komentarz usunięty

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group