Czwartek, 29 października
Imieniny: Wioletty, Jacka
Czytających: 7202
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zaczytaj się z Jelonką.com

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 10 lipca 2020, 8:00
Aktualizacja: Niedziela, 12 lipca 2020, 10:12
Autor: KK
Fot. Książnica Karkonoska
„Palinka. Prozy z Banatu” Matěja Hořavy, „Zgubiona dusza” Olgi Tokarczuk i Joanny Concejo oraz „Nie mieszkam w igloo” Adama Jarniewskiego to kolejne propozycje bibliotekarzy jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej. O wybranych książkach piszą ciekawie w swoich recenzjach. Warto je przeczytać.

Palinka. Prozy z Banatu. Matěj Hořava

Książkowy debiut autora z rocznika 1980 został w Czechach okrzyknięty objawieniem, chociaż pojawiły się też głosy, że to wyssane z palca szeregi banalnych słów. Jedno jest pewne, już dawno nikt w Czechach tak nie pisał. Tak, czyli jak? Po pierwsze trudno się w książce doszukać typowego czeskiego humoru. Po drugie nie ma tu opowieści, fabuła składa się z krótkich, intymnie zarysowanych scen, wyrwanych z chronologii obrazów, z których poznajemy fragmenty życiorysu narratora. Po trzecie język narracji jest poetycki, wieloznaczny, ulotny. Po czwarte nie ma piwa, które rozwiązuje języki, jest palinka, krew ziemi, lek na rzeczywistość. Z tej rzeczywistości, a może bardziej z przeszłości leczy się narrator, mężczyzna urodzony na północy Czech, który przez Morawy, Niemcy i wiele innych miejsc w Europie trafia do Rumunii, do Banatu, gdzie od dwustu lat mieszkają Czesi. Zostaje tam nauczycielem, mieszkańcem wielkiego białego domu, w którym co zimę walczy o przeżycie. Tu na Bałkanach życie toczy się inaczej niż np. w Brnie. Ludzie są tu od wielu pokoleń zakorzenieni, pogodzeni z rytmem natury, od stuleci tacy sami, otoczeni tymi samymi przedmiotami, niemal biblijni. Antyczne dzieci mówią tu językiem pamiętającym europejski Babilon, krowy noszą kilkusetletnie dzwonki, czas albo nie istnieje, albo stoi w miejscu. Ta powolność, ta mitologiczna kraina, w której wszystko jest na tutejszym miejscu wywołuje u narratora wspomnienia, konfrontację tego co tu i tego co wtedy. Sam przecież nie może znaleźć swojego miejsca, nie zostawia śladów. Zaciera się teraźniejszość, pojawia się otwarte pytanie o miejsce człowieka w świecie i miejsce w swoim życiu, refleksja nad tym kim jest człowiek, czy tym kim się czuje, czy tym jak jest opowiadany przez innych? Czym jest szczęście i kiedy jest miłość? Narrator nie otwiera tych pytań tylko dla siebie. Autor serwuje nam wędrówkę po wielu miejscach i w wielu płaszczyznach czasowych, przedstawia nam bohaterów, którzy wyróżniają się tym, że są sobą, jak Cygan Ion, mówiący wieloma językami, gadatliwy wujek Joza, zaginiony Jan, Wojnerowie… Przysiadamy się do nich, może tyle wystarczy, by się czegoś o sobie dowiedzieć. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (JJ)

Zgubiona dusza. Olga Tokarczuk, Joanna Concejo

Polecenie tej książki powinno się zacząć od słów: weź do ręki i zobacz. Joanna Concejo stworzyła bowiem do niewielkiego tekstu Olgi Tokarczuk znakomite i klimatyczne ilustracje, które doskonale uzupełniają treść, a czytelnikowi dają możliwość uruchomienia wyobraźni emocjonalnej. Żyjemy w pośpiechu, wszędzie jesteśmy tylko na chwilkę, czasu nie mamy, cos nas gna, za czymś gonimy, a dusza za nami nie nadąża. Jan zgubił duszę, bez niej poczuł się samotny, bez niej o sobie zapominał. Musi na nią poczekać. Znaleźć swoje miejsce i poczekać. Czy się uda? Znajdźcie czas, żeby poczekać z nim i dostrzec to, co dotychczas było niezauważane, na przykład na ilustracjach bogatych w szczegóły. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (JJ)

Nie mieszkam w igloo. Adam Jarniewski

„Nie mieszkam w igloo” jest bardzo ciekawą książką ze względu na to, iż napisał ją Polak żyjący na Grenlandii. W odległe od ojczyzny miejsce przywiodła go miłość do jednej z mieszkanek Sisimut. To tutaj młody nauczyciel odnalazł swoje miejsce na ziemi, założył rodzinę i powolutku zaczął uczyć się obcej kultury. W zabawny sposób przekazał swoje spostrzeżenia czytelnikom.
Tytuł zabawnie nawiązuje do wyobrażeń przeciętnego Polaka na temat życia na tej dalekiej i nieprzyjaznej wyspie. Nasze wyobrażenia na ten temat mają się nijak do rzeczywistości. Prawdą jest natomiast to, że ludzie mieszkają tam w murowanych domach, mają piękne domki letniskowe, jeżdżą skuterami i żyją praktycznie podobnie do nas. Codzienność nastręcza im takich samych problemów, jak nam. Różnica polega na tym, że życie ich toczy się bliżej natury. Miasta, miasteczka i wioski otacza wspaniała przyroda. To z jej rytmem żyją Grenlandczycy. Gdy jest zamieć czekają cierpliwie, by przeszła. Nie denerwują ich opóźnienia samolotów czy brak możliwości wyjścia z domu. Tak po prostu siedzą i czekają na zmianę.
Zawsze przyjemnie jest poczytać o tym , jak żyje się w nieznanych zakątkach świata. Tym milej, gdy opisuje to Polak, który wyrastał w takiej samej rzeczywistości, jak my i potrafi obiektywnie porównać oba kraje. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego najważniejszym sprzętem dla Grenlandczyków jest zamrażarka oraz co tak na serio oznacza imię Amaruk, koniecznie przeczytajcie książkę Jarniewskiego. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (ET)

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group