Czwartek, 9 kwietnia
Imieniny: Dobrosławy, Mai
Czytających: 9065
Zalogowanych: 21
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zaczytaj się z Jelonką.com

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 20 marca 2020, 8:16
Aktualizacja: Poniedziałek, 23 marca 2020, 8:08
Autor: KK
Fot. Książnica Karkonoska
Bibliotekarze z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej wybrali trzy książki, po które radzą sięgnąć i piszą o nich w swoich recenzjach. To „Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego 1948–1971” i „Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow” oraz „nuselski punk”.

Kroją mi się piękne sprawy. Listy Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego 1948-1971 i Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow. Marek Beylin

Dziwny to czas na pisanie o książkach. Większość z nas została wytrącona z codziennego, ustalonego porządku. Teoretycznie mamy więcej wolnego, ale z drugiej strony trudno się skupić, gdy niepokój o najbliższe dni zaprząta umysł. Czy zachęcać do lektury książek poważnych czy raczej lekkich, mniej skomplikowanych? A może warto przywołać postawy i biografie osób, którym los nie szczędził zawirowań, mimo to dali radę, nie poddawali się zwątpieniu, a przede wszystkim nie tracili radości życia. Do nich z pewnością należała Alina Szapocznikow. Niewiele o niej wiedziałam. Pewnie tyle, co większość z nas. Że to jedna z największych dwudziestowiecznych artystek, której prace od paru lat nieprzerwanie prezentowane są na kolejnych wystawach, a rzeźby kupowane są do najważniejszych muzeów na świecie. Choć nie zawsze tak było. Za życia różnie, a i po śmierci długo trwała cisza. Pierwsze wpadły mi w ręce listy – najpierw do narzeczonego, a potem do męża – Ryszarda Stanisławskiego, jednego z najważniejszych ludzi tworzących powojenny świat sztuki w Polsce. Listy pełne miłości, radości, wiary w sens tworzenia i uwielbienia dla natury: „Ludzie, których spotykam, kocham i kochają mnie, to najpiękniejsze, co mi życie daje. W górach mieszka Bóg, a rano, za mgłą, po zielonych zboczach chodzi bosy Chrystus. Chciałoby się krzyczeć kocham, i ma się jednocześnie przewielką pokorę przed tym wszem wielkim w przyrodzie.(…) Zawsze, zawsze i stale trzeba zaczynać od nowa. Rysiu, trzeba umieć od nowa. Czy to być „wieczną studentką” jak Maria Curie-Skłodowska, czy też wiecznie zmieniać fakultety, czy też wiecznie nowych rzeczy szukać.” Te słowa napisała w 1948 roku. Trudno uwierzyć, że właśnie przeszła piekło gett i obozów koncentracyjnych. Nigdy na ten temat nie rozmawiała, nie opowiadała, nie publikowała wspomnień ani relacji. Do końca nie wiadomo, co było jej udziałem. Po wojnie rzuciła się w wir pracy, rzeźbienia, doskonalenia warsztatu. Do życia, w którego urodę nigdy nie zwątpiła, nawet wtedy, gdy świadomie odchodziła: „Najważniejsze. Chcę, żebyście pamiętali, że każdy liść fruwający, który można widzieć, każdy śmieć, który można dotknąć, każdy smak czy zapach, czy szum wiatru jest ważniejszy od wszystkich dzieł sztuki i „sukcesów” artystycznych. Obie książki, pięknie wydane i świetnie opracowane, są dostępne w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (KH)

nuselski punk. green scum

Nusle są rzut kamieniem od centrum Pragi, sąsiadują z bogatą dzielnicą Vinohrady, jednak nie mają nic wspólnego ani z centrum, ani z bogactwem. Nusle to szemrana dzielnica robotników i Romów, wyjątkowo dziwnych indywiduów, którzy tworzą tu własne prawo i żyją według niego. Jeśli nie jesteś stąd, lepiej tu nie zaglądaj. Obita twarz to częsta charakteryzacja tubylców. Po Nuslach oprowadza nas Dżudo, wiecznie pijany lub najarany punk. Najwięcej czasu spędza nad kuflem w knajpie Na Závisti, miejscu równie dziwnym, jak jej bywalcy, barze urządzonym w mieszkaniu. Przez lokal przewija się barwna plejada bohaterów kolejnych opowiadań, z każdym wiąże się jakaś historia, każda jest niespodziewanie ciekawa. Dżudo niczym harabalowski pabitel, gawędziarz knajpiany jest jak soczewka, która zamyka każdą postać w oddzielnym obrazku. Świat Dżudo jest słodko-gorzki, bywa zabawnie, ale czasem zalega też smutna cisza. Nuselscy punkowie mają nieograniczoną wyobraźnię i anarchistyczną odwagę, by na przykład zorganizować imprezę dla policjantów z wydziału antynarkotykowego i podać im ciasto z trawką, potrafią też stanąć w obronie słabszych, czy jechać rowerem przez tunel metra, bo tak szybciej, a dla przyjaciela zakładają plantację marihuany. Czarny humor połączony z historiami, w które trudno uwierzyć, ale przecież zdarzyły się w Nuslach, oraz znakomity język debiutanta składają się na świetną lekturę o tym, że życie nie jest łatwe, ale zależy od nas. Dżudo jest punkiem z wyboru, chodzi przecież o to by był joint i na kolejne piwo, w zasadzie też o to by móc spojrzeć sobie w twarz. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (JJ)

Twoja reakcja na artykuł?

4
80%
Cieszy
0
0%
Dziwi
1
20%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group