Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 12 kwietnia
Imieniny: Damiana, Juliusza
Czytających: 14633
Zalogowanych: 79
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Zaczytaj się z Jelonką – 10.03

Niedziela, 10 marca 2024, 17:34
Aktualizacja: 17:35
Autor: Książnica Karkonoska
Jelenia Góra: Zaczytaj się z Jelonką – 10.03
Panie bibliotekarki z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej proponują kolejne tytuły, po które – ich zdaniem – warto sięgnąć. Piszą o nich w swoich recenzjach. Zapraszamy do lektury.

Gombrowicz. Ja, geniusz. Tom 1. Klementyna Suchanow

Wydawało się, że o Witoldzie Gombrowiczu wiedzieliśmy dużo, żeby nie powiedzieć bardzo dużo. Ja przynajmniej miałam takie przekonanie, bo były „Dzienniki”, potem „Kronos”, liczne wspomnienia. Poza tym Gombrowiczem się mówiło, powoływało się na niego, a czy rzeczywiście był czytany, czy tylko snobowano się na niego, to inna rzecz, jednak w przestrzeni kulturowej funkcjonował i mam nadzieję, że tak pozostanie. I tak trwaliśmy w błogiej nieświadomości, aż pojawiła się Klementyna Suchanow ze swoim monumentalnym dziełem i zburzyła to uspokajające przeświadczenie, bo okazało się, że mamy do czynienia z pierwszą kompletną biografią twórcy „Transatlantyku”.

|Choć bez wątpienia bohater tej opowieści jest najważniejszy, to zacznę od autorki. Zainteresowani wiedzą, że to nie jest pierwsze spotkanie Klementyny Suchanow z pisarzem. Były „Argentyńskie przygody Gombrowicza”, była tytaniczna praca przy wspomnianym „Kronosie”, no i jak wiadomo z jej wypowiedzi fascynowała się jego twórczością od dawna. I to się czuje! Tę biografię po prostu świetnie się czyta, bo jest znakomicie napisana. Suchanow znalazła klucz i metodę w tym szaleństwie, choć przypuszczam, że robota musiała być katorżniczo ciężka. Selekcja materiałów, weryfikacja informacji, sposób ujęcia to jedno, ale jak zachować tę świeżość spojrzenia i upór, żeby nie poddać się legendzie, temu, co sam Gombrowicz chciał przyszłym biografom na swój temat narzucić?

Nie będę streszczać zawartości pierwszego tomu, to nie o to chodzi. Jego układ jest oczywisty: zaczynamy od pierwszych wzmianek o przodkach (a sięgamy głęboko w przeszłość) i dochodzimy do końca drugiej wojny światowej, czyli pisarz dobiega czterdziestki. Co po drodze? Mnóstwo! Przede wszystkim postać Gombrowicza została ujęta na tle epoki, czyli mamy sytuację ziemiaństwa, a potem międzywojenną Warszawę. Parę mitów zostało wziętych pod lupę i z rozbitych kawałków wyszło co nieco innego, choćby obraz matki Antoniny Gombrowicz. Niezmienna pozostaje inteligencja, przenikliwość, umiejętność odczytywania sytuacji międzynarodowej autora „Ferdydurke”, w końcu jego wyjazd do Argentyny czymś był podyktowany. No a tam się działo...

Szczegóły w książce dostępnej w zbiorach Książnicy Karkonoskiej.

(KH)

Kaloszem przez czas. Przemysław Hytroś

Wystarczy bardzo deszczowe lato, spora dawka nudy, w której zainteresować może każde, najmniejsze odstępstwo od normy oraz przypominający kalosz wehikuł czasu – przygoda gotowa. Główni bohaterowie – Oliwia i Szymon, to dzieciaki jak każde inne, więc gdy poznają czasonurków – naukowca Jakuba Klekotka i asystentkę-robota Eurekę, z chęcią wsłuchują się w ich niezwykłe historie. Na samych opowieściach jednak się nie kończy, bo nagle ponownie atakuje arcywróg, baron Krystian von Bombaryn i dzieci są zmuszone do uczestnictwa w prędko następujących po sobie wydarzeniach. To początek ich podróży w czasie.

Autor zaprasza nas do kilku wypraw w przeszłość (a w opowieści Eureki do przyszłości). Wybierzemy się m.in. do epoki dinozaurów, do XVI-wiecznego Krakowa do domu słanego alchemika Michała Sędziwoja, którego uznaje się za wynalazcę kamienia filozoficznego i do pamiętnego dnia 14 lipca 1969 roku, gdy wystartowała rakieta Saturn V. Pojawią się też miejsca z innych wymiarów oraz mieszkające tam osobliwe bąblaki, firlowie itp.

Jako, że to książka z serii „wariacje na temat wehikułów temporalnych” (do podróży w czasie), jakich wiele pojawia się na rynku wydawniczym, autor nie uniknął kilku typowych powtórzeń tematu. Na stronach znajdziemy sporo humoru i przygody, jednak nie jest to najzgrabniejszy tekst. Akcja jest bardzo fragmentaryczna, opisy ubogie, a fabuła mocno wyidealizowana. Całość napisana jest w stylu tych dawnych książek przygodowych dla młodzieży, przez które na każdym kroku wyzierały naiwne uproszczenia i przez to wydają się one całkowicie oderwane od prawdziwego życia. Sztuczna uprzejmość, zbędne powtarzanie niektórych historii, zbyt rozwlekłe tłumaczenia postępków są jak najbardziej pouczające, ale współczesnemu dziecku w wieku starszym niż 12 lat ciężko będzie w nie uwierzyć.

Jest to na pewno książka bezpieczna, potępiająca złe postępki i łagodnie przedstawiająca sceny ataków przeciwników. Może to być dla dziecka wstęp do innych opowieści fantastycznych, otwierająca jego wyobraźnię na nowe niesamowitości, a przy okazji ucząca kilku ciekawostek historycznych.

Jest dostępna do wypożyczenia w dziale książek przygodowych, w Bibliotece Dziecięco Młodzieżowej Książnicy Karkonoskiej.

(mkc)

Twoja reakcja na artykuł?

4
67%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
17%
Złości
1
17%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
307
Tak - świetny pomysł
60%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
28%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Powiat karkonoski oczami biegaczy
 
Aktualności
Tu spoczywa Duch Gór
 
112
Krwawy atak w hostelu
 
Aktualności
Karczma w Marczycach – świadek historii u stóp Karkonoszy
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group