Wtorek, 24 listopada
Imieniny: Flory, Jana, Emmy
Czytających: 7232
Zalogowanych: 13
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zabił nożem brata. Bo się zdenerwował

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 20 października 2010, 14:21
Aktualizacja: Czwartek, 21 października 2010, 7:34
Autor: Angela
Fot. Angela
– Żałuje tego co zrobiłem, nie chciałem zabić brata, nawet nigdy o tym nie myślałem. To przez moje nerwy – tłumaczył przed sądem, prokuratorem i policją 55 –letni Adam B., który 8 marca br. jednym ciosem kuchennego noża zabił swojego brata Romana. Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się pierwsza rozprawa pod przewodnictwem sędziego Marka Klebanowicza.

Do tragedii doszło ósmego marca br. w Węglińcu. Trójka braci mieszkała od lat w jednym dwupokojowym mieszkaniu z kuchnią. Ryszard zajmował jeden z pokoi, w drugim mieszkali Adam, rencista i bezdzietny kawaler oraz nieżyjący już Roman. Między Romanem a Adamem często dochodziło do awantur. Powodów było wiele: nieporządek w mieszkaniu, zbyt długi sen jednego z braci, brak podziału obowiązków domowych. Drobiazgi, które urastały do skali poważnych problemów.

– Sprzeczaliśmy się dosłownie o wszystko. Na każdy temat mieliśmy inne poglądy. Większość z tych awantur było przeze mnie. Jestem strasznie znerwicowany. Wszystko potrafi mnie denerwować: sąsiedzi, otoczenie, brat. Czasami przy kłótniach poszarpaliśmy się za ubrania, ale nigdy miedzy nami nie dochodziło do bójek. W nerwach groziłem czasami swojemu bratu, że go zabiję. Nie chciałem jednak tego zrobić, to były tylko słowa – mówił oskarżony.

Tragicznego dnia Adam B. wstał jak zwykle po czwartej rano. Poszedł na zakupy, później poszedł naciąć i narąbać drewna. Kiedy wrócił, jego brat Roman, siedział przy piecu i „się grzał”. Kiedy zobaczył to oskarżony, wpadł w złość, że on szykuje drzewo, a jego brat sobie siedzi i „grzeje pupę”.
– Powiedziałem, że skoro ja przygotowuję drzewo, nikt nie będzie wchodził i wychodził z mieszkania i wypuszczał z niego ciepła. Wziąłem klucz i zamknąłem wyjściowe drzwi – zeznał oskarżony

Chwilę później, kiedy Adam B. zaczął robić w kuchni śniadanie, jego brat Roman powiedział, że skoro on pali w piecu, to będzie wychodził z mieszkania, bo musi iść do piwnicy po węgiel. Wziął puste wiaderko, klucz i ruszył w stronę drzwi . To tak zdenerwowało Adama B., że poszedł za nim, złapał go za ubranie i włożył mu pod żebra nóż, którym chwilę wcześniej kroił chleb.

Następnie wrócił do kuchni, wytarł nóż i dalej robił nim kanapki. Kilka sekund później do kuchni wszedł też ugodzony nożem, Roman B., który usiadł na krześle i pokazał bratu ranę, z której płynęła krew. Kilka minut później osunął się z krzesła, upadł na podłogę i „charczał”. Adam B. widząc brata w kałuży krwi pobiegł do sąsiada zadzwonić po karetkę.

Niestety przybyłym na miejsce lekarzowi i ratownikom karetki pogotowia nie udało się uratować Romana B. Sprawca przyznał się do winy. Za każdym razem podkreślał jednak, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że mógł zabić brata.
– Tym uderzeniem chciałem rozładować złość, a nie zabić brata. Żałuję tego co się stało – mówił.

Sąsiad, do którego Adam B. pobiegł by zadzwonić po pomoc, od lat znał wszystkich trzech braci – To była normalna rodzina. Żaden z braci nie pił. Czasami kłócili się między sobą jak to w rodzinie, ale nigdy nie dochodziło tam do żadnych bójek – mówił.

Adamowi B. za zabicie brata grozi od 8 do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet kara dożywocia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (200) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group