Poniedziałek, 12 kwietnia
Imieniny: Damiana, Juliusza
Czytających: 3887
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Wolno–ć Tomku w swoim domku

Wtorek, 19 sierpnia 2008, 8:00
Aktualizacja: 8:02
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Wolno–ć Tomku w swoim domku
Fot. Angela
Nie mają wyjścia z domu na ulicę, a ich widok na podwórko przedstawia skład desek, cegieł, gruzu i piasku. Tak żyją mieszkańcy budynku z ulicy Sudeckiej 31. Mimo, że płacą czynsz za mieszkania w centrum miasta, czują się jak w slumsach, bo właściciel prywatnej kamienicy przylegającej do budynku miasta od 8 lat nie ma pieniędzy na jej remont.

W oficynie budynku przy ulicy Sudeckiej 31 mieszkają obecnie dwie rodziny, a pomieszczenie na parterze wynajmowane jest przez lekarza na prywatny gabinet. Kamienica niczym nie przypomina jednak zamieszkałej nieruchomości. Powód?

Rozpoczęta w 2003 roku przebudowa kamienicy przylegającej do budynku miasta. W wyniku prac, które nie zakończyły się do dziś, a trwają od kilku lat, z podwórka przed wykupionym budynkiem, obecny właściciel zrobił skład materiałów budowlanych. O lokatorach w oficynie wie natomiast tylko stale przychodzący tu listonosz.

– Nikt nie może do nas trafić. Wejście do naszego budynku wygląda jak wejście do obory. Zagrodzono nam ścieżkę prowadzącą do ulicy, ponieważ jak nam powiedziano, przebiega ona przez posesję wykupionej kamienicy – skarżą się Ewa Sobaszek i Jadwiga Kandulska. Jeśli tak, to dlaczego miasto nie zrobi nam odpowiedniego wyjścia z kamienicy na drogę. Obecnie nie mamy jak wydostać się z domu, bo wyjście zastawione jest samochodami. Ja z kulami nie jestem w stanie ich omijać – dodaje pani Jadwiga.

– Poza tym do niedawna na głowę lokatorek spadały zmurszałe dachówki nieużytkowanej nieruchomości, a do zamieszkałego lokalu dostawał się odpadający z niej tynk. Do tego, w korytarzu i po ścianach lokatorek lała się woda. Temu miał zaradzić pozbijany z desek daszek nad wejściem do zamieszkałego budynku. Poza obskurnym wyglądem oficyny nie przyniosło to żadnego rezultatu.

Konflikt lokatorek z właścicielem kamienicy narastał przez długi czas. Do niedawna niezabezpieczone były tu drzwi i okna przebudowywanej kamienicy. Przez to okolice, niegdyś spokojną, zaczęli odwiedzać okoliczni menele i narkomani, a nieruchomość graniczącą z zamieszkałym budynkiem traktowali jako miejsce schadzek i libacji.

– Boimy się tych ludzi, którzy załatwiają się nam przed oknami. Często przez okno widzę, jak tu piją, załatwiają się, słyszę jak rzucają „mięchem”, ale jak się odezwę to mi wybiją cegłą okno czy zrobią krzywdę – rozkłada ręce pani Ewa. Po naszej kilkakrotnej interwencji u właściciela w końcu zabezpieczono te wejścia do nieruchomości, jednak przyzwyczajenia pijaków do przebywania tu, w dalszym ciągu pozostały.

Kobiety o pomoc zwróciły się do nadzoru budowlanego, który miał skontaktować się z właścicielem budynku. Jednak po zapoznaniu się ze sprawą pracownicy urzędu stwierdzili, że wszytko przebiega zgodnie z prawem.

– Właściciel budowy ma wszystkie wymagane dokumentu uprawniające go do realizowania zgłoszonej nam budowy – usłyszeliśmy w nadzorze budowlanym. 4 sierpnia był na miejscu nasz inspektor, który kontaktował się z właścicielem i informował go o konieczności zabezpieczenia terenu, co też zostało zrobione.

Za porządek na budowie odpowiada natomiast kierownik budowy, a my nie mamy tylu pracowników, żeby codziennie sprawdzać działania prywatnych właścicieli kamienic, bo tych w mieście jest tysiące.

Kierownik budowy poinformował nas jednak, że do póki nie rozpoczną się tam prace, on nie ma tam nic do powiedzenia, a za teren i nieruchomość odpowiada inwestor. Ten natomiast wyjaśnia, że prace nie będą kontynuowane dopóki nie otrzyma kredytu, który dawno miał mieć przyznany. Zapewnia nas również, że rozmawia z lokatorkami z budynku obok i stara się robić wszytko, by nie wchodzić z nikim w konflikt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group