Sobota, 23 października
Imieniny: Marleny, Seweryna
Czytających: 6236
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Wierzcholcy – legenda we mgle

Czwartek, 24 czerwca 2010, 21:30
Aktualizacja: Piątek, 25 czerwca 2010, 7:37
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Wierzcholcy – legenda we mgle
Fot. TEJO
Tajemniczy słowiański lud, który miał zamieszkiwać najwyższe rejony Karkonoszy i zaniknął z przyczyn nieznanych, "powrócił" dziś do Biura Wystaw Artystycznych jako zbiorowy bohater kolejnej debaty w ramach Obserwatorium Karkonoskiego.

Wierzcholcy zaistnieli w świadomości jeleniogórzan i mieszkańców regionu w grudniu ubiegłego roku przywołani przez grupę entuzjastów. Ci – doszukawszy się we fragmentach literatury, dokumentach i archiwaliach tropów nieznanego do tej pory plemienia Słowian – postanowili nadać sprawie rozgłosu, aby ożywić umysły zainteresowanych poznaniem prawdy o ludzie, który pierwotnie miał zamieszkiwać Karkonosze. Nie zostawił jednak po sobie wyraźnych śladów kultury materialnej. A jeśli pozostawił, to nie zostały one jeszcze odkryte.

Prowadzący Obserwatorium Karkonoskie Andrzej Więckowski dokończył dziś prezentację swojego tłumaczenia nieznanego do tej pory dzieła literackiego, a raczej fragmentów, w których się zachowało. Z rękopisu odcyfrował on przebogatą w odniesienia narrację, która – co jest wielce prawdopodobne – wyszła spod ręki Josefa Eichendorfera, wybitnego prozaika XIX wieku. Pojawiają się w niej Wierzcholcy w szerokim aspekcie obserwacji narratora, który – jako chłopiec – przez przypadek trafia do wioski nieznanych mu ludzi i odkrywa jej czar.

Jan Cirut z Borowic, znany architekt i pomysłodawca nigdy nie zrealizowanych, a bardzo ciekawych projektów, odniósł się do Wiercholców jako zjawiska, które w Karkonoszach i okolicach ma prawo zaistnieć. Przywołał magię gór, które przyciągają tu różne nacje (ostatnio Holendrów i Belgów do gminy Stara Kamienica). Mówił o fenomenie Dariusza Milińskiego, który ożywił legendy o Duchu Gór. W tym świetle nie można – zdaniem Jana Ciruta – wykluczyć obecności Wierzcholców, którzy – swoją zadziwiającą innością na tle mieszkańców nizin – świetnie wpisaliby się w odrealniony krajobraz Gór Olbrzymich.

Niespodziankę na Obserwatorium Karkonoskim sprawił Maciej Kaziński, muzyk związany z Teatrem Cinema z Michałowic. Otóż przedstawił on próbkę muzyki liturgicznej nieznanego pochodzenia, o której z dużą dozą prawdopodobieństwa można sądzić, że była produktem cywilizacji Wierzcholców. Pieśń wraz z archaicznym zapisem linii melodycznej odkryto podczas remontu organów w zaniedbanym kościółku w jednej z miejscowości Dolnego Śląska. Kaziński – będąc kolekcjonerem i pasjonatem dawnych instrumentów – odtworzył też instrument, na którym mogli grać Wierzcholce.

Język pieśni bardzo przypomina mowę odtworzoną w dziele, którego domniemanym autorem jest Eichendorfer. To mieszkanka słów o wyraźnie słowiańskim rodowodzie z domieszką łaciny i niemczyzny. W treści są odniesienia do zmiłowania, mocy Boga i ducha. Wkrótce zamieścimy nagranie video tego nigdy wcześniej nie wykonywanego utworu.

Niżej podpisany, który miał zaszczyt uczestniczyć w Obserwatorium Karkonoskim, skupił się na sferze kultury kulinarnej i obyczajowej Wierzcholców. Dotarł do fragmentu jednej z książek kucharskich Lucyny Ćwierczakiewiczowej, w której – w drugiej połowie XIX wieku – wydrukowano przepis na „wątróbkę z dzika w grzybach karkonoskich o poranku zbieranych na sposób rodzimy według podań od górali karkonoskich zapamiętany i przekazany dla potomności, celem delektacji dla podniebień wrażliwych, aczkolwiek nie wybrednych, a żądnych doznań smakowo niebanalnych”.

Przywołał też fragmenty listów Johna Quincy Adamsa – przyszłego prezydenta USA, który jako poseł amerykański w Berlinie w 1800 roku urządził sobie podróż do Śląsku. Pisząc do brata przedstawił bardzo realistyczny opis wioski karkonoskiej położonej w miejscu, gdzie przez pół roku zalegają śniegi. O góralach – jak nazwał mieszkańców – wyraził się bardzo mało pochlebnie, wytykając im chytrość, szorstkość i nieprzyjaźń wobec cudzoziemców. Wiele przesłanek wskazuje na to, że Adams trafił właśnie do wioski Wierzcholców – choć oczywiście – pewności co do tego nie ma.

W dyskusji poruszono wiele wątków dotyczących tożsamości lokalnej. Zdaniem dyskutantów to właśnie jej brak powoduje poszukiwanie korzeni, które prowadzi do odkryć zaskakujących. Mówiono o przyczynach zaniku populacji Wierzcholców, zwulgaryzowanym micie Ducha Gór. Zwrócono uwagę na nieskuteczną promocję, która nie wykorzystuje całego bogactwa drzemiącego zarówno w rzeczywistości jak i w warstwie owianej mgłą tajemnicy.

– W grudniu organizujemy duże spotkanie poświęcone tej tematyce – zapowiedział Andrzej Więckowski. Tymczasem ta debata OK była ostatnią przed wakacjami. Kolejna odbędzie się 17 IX i będzie poświęcona problematyce muzeów, zabytków i ich dewastacji.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (34) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group