Piątek, 23 lipca
Imieniny: Bogny, Brygidy
Czytających: 6407
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Wałęsa: bohater czy potwór?

Poniedziałek, 20 września 2010, 20:01
Aktualizacja: Wtorek, 21 września 2010, 7:22
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Wałęsa: bohater czy potwór?
Fot. TEJO
Ikona polskiej drogi do niepodległości, rozpoznawalny niemal we wszystkich krajach symbol Polski był w rzeczywistości podwójnym agentem, który prowadził cyniczną grę dla własnych interesów – to teza historyka Pawła Zyzaka, który zyskuje coraz szerszy rozgłos dzięki swojej publikacji obalającą mit wielkiego przywódcy „Solidarności”.

Paweł Zyzak przyszedł na świat w 1984 roku, kiedy Wałęsa już był uznanym autorytetem w międzynarodowych kręgach po otrzymaniu Pokojowej Nagrody Nobla (1983). Po latach, kiedy Polska weszła na drogę wolności – powodowany ciekawością i dociekliwością historyka – został autorem najgłośniejszej obrazoburczej biograficznej książki w ostatnim czasie. Jej treść może diametralnie zmienić obraz Lecha Wałęsy wśród społeczeństwa.

Dziś – przy nadkomplecie publiczności – Klub Gazety Polskiej korzystając z uprzejmości Książnicy Karkonoskiej, miał okazję gościć Pawła Zyzaka. Historyk, który po opublikowaniu książki „Lech Wałęsa – idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy „Solidarności” do 1988 roku”, stracił pracę w Instytucie Pamięci Narodowej i przez jakiś czas zatrudniony był w supermarkecie przy rozwożeniu wózkami towaru, opowiadał licznie zebranym jeleniogórzanom o wynikach swoich badań.

Wychodzi z nich bardzo niekorzystny obraz Lecha Wałęsy, do niedawna przez wielu uważanego za narodową świętość. I nie chodzi już tu o nagłaśniane przez media informacje Zyzaka o tym, że lider Solidarności miał nieślubne dziecko, a jako chłopak sikał do chrzcielnicy. To błahostki w porównaniu z kalibrem zarzutów o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, Wojskową Służbą Wewnętrzną, demontażu organizacji, którą kierował i skłóceniu ze sobą politycznych elit już po wyborze na urząd Prezydenta RP.

Zyzak dotarł do świadków, którzy są pewni, że Lech Wałęsa pamiętnego 14 sierpnia 1980 roku dotarł do strajkującej Stoczni Gdańskiej motorówką prosto z siedziby WSW, a kilka dni później był widziany w siedzibie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Były różne - mieszane przez samego Wałęsę - wersje tego wydarzenia: a to miał skakać przez płot, a to przez mur, a ostatnio - miał przejść przez dziurę w murze.
Jego wady nie przeszkodziły w budowie wizerunku wyzwoliciela i człowieka, który obalił komunizm. Dlaczego? – Gdyby ówczesna władza chciała, żeby Wałęsa nie istniał, to on by nie istniał – mówił Paweł Zyzak.

Lecha Wałęsę określił jako człowieka o pewnej ułomności intelektualnej, niezmiernie trudnego we współpracy, ale z wyjątkowym politycznym wyczuciem. Zdziwienie dla Pawła Zyzaka budzi wojskowy awans Wałęsy (będącego po zawodówce) do stopnia kaprala. Zdaniem autora są dowody, że Lech (pseudonim operacyjny Bolek), był także agentem służb wojskowych o pseudonimie Zubrzycki. Przez całe lata 70. i początek 80. był sterowany przez komunistyczne służby specjalne.

Był jednak na tyle krnąbrny, że i esbekom też dawał się we znaki. Kiedy otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, reżimowa telewizja wyemitowała zapis rzekomych rozmów Wałęsy z bratem. Przy wódce Lech Wałęsa miał w sposób „swojski” i wulgarny wyrażać się o pieniądzach i o Ojcu Świętym, który „wpychał mu się” do Nobla. Uznano wtedy, że te materiały spreparowano, ale czy rzeczywiście?

W 1981 roku najpierw dokonał rozkładu „Solidarności” od wewnątrz eliminując tzw. ekstremę. Było to po myśli władzy, która – kiedy związek był silny i groźny – wcale nie chciała przeciwko niemu występować. – Sam generał Jaruzelski przyznał ostatnio, że wprowadzono stan wojenny wtedy, kiedy była pewność, że nie będzie siłowej agresji – wspomniał Paweł Zyzak. Wałęsa od początku konfliktował też środowiska opozycyjne.

Kiedy został prezydentem, dbał o swoich niedawnych „przeciwników”. Na przykład Stanisława Cioska, byłego I sekretarza KW PZPR w Jeleniej Górze, późniejszego sekretarza KC PZPR odpowiedzialnego za stosunki ze związkami zawodowymi i często odwiedzającego Wałęsę w ośrodku internowania, uczynił ambasadorem RP w Moskwie.

Otaczał się ludźmi o bardzo niejasnej przeszłości. W stanie wojennym Z SB dostał nawet „goryla”. Kogo? Mieczysława Wachowskiego, którego pamięta wielu jako negatywnego bohatera czasów panowania Lecha Wałęsy w Belwederze. Zdaniem Zyzaka przeszłość Wachowskiego jest kompromitująca: prowadził on, między innymi, jako sutener trzy prostytutki. Zmieniające się otoczenie „bohatera” pokazuje także mentalność klasy politycznej w Polsce. Wielu jej przedstawicieli bowiem szło z Wałęsą za doraźnymi korzyściami, a kiedy okazało się, że nic przy Lechu się nie ugra, stawało się jego zaciekłymi wrogami.

Wszystko to działo się – jak zaznaczył Paweł Zyzak – przy absolutnej świadomości kręgów opozycyjnych. – Oni wszyscy doskonale wiedzieli, kim był Wałęsa i jaką miał przeszłość – powiedział. Tę z kolei lider „Solidarności” jako prezydent sam sobie oczyścił niszcząc wiele z akt agenta „Bolka” przechowywanych na początku lat 90. w Urzędzie Ochrony Państwa. Nie wszystko jednak zniszczono, bo kartki wyrywano niestarannie i część zachowała się. Żyją też świadkowie zdarzeń, do których dotarł autor biografii.

Zgromadzeni w Książnicy Karkonoskiej „zasypali” Pawła Zyzaka rozmaitymi pytaniami, na które gość spotkania starał się wyczerpująco odpowiedzieć. Zaznaczył jednak, że jego książka obejmuje czas tylko do 1988 roku. Nie chciał zdradzić, czy planuje kontynuację dzieła w formie pracy doktorskiej, za którą się właśnie zabiera.

– Wsadził pan kij w mrowisko! – powiedziała jedna z przybyłych pań. Zyzak dał do zrozumienia, że takich kijów i mrowisk jest w Polsce znacznie więcej. Co ciekawe nikt z około 100 osób obecnych w KK nie usiłował nawet bronić Lecha Wałęsy, człowieka, za którego uczciwość znaczna większość zgromadzonych w tej sali jeszcze 20 lat temu poręczyłaby bez wahania.

– Nie mam na to dowodów, ale jestem przekonany, że Wałęsę do dziś szantażują byli funkcjonariusze SB – powiedział Paweł Zyzak. Ciężar gatunkowy kompromitującej przeszłości jest za duży, aby można było przejść obok niej do porządku dziennego. Gdyby pewne sprawy oficjalnie wyszły na jaw, Wałęsa przestałby istnieć jako autorytet i człowiek symbol walki o wolność. A upadek z wysokiego konia jest bardzo bolesny.

Prowadzący debatę Oliwer Kubicki z Biura Poselskiego Marzeny Machałek przeprosił w imieniu posłanki za jej nieobecność. Po spotkaniu i podziękowaniu oklaskami, goście na pniu kupili książki, które Paweł Zyzak przywiózł ze sobą z Bielska Białej. Autor rozdawał też autografy. Klub Gazety Polskiej zaprasza na kolejne popołudnia z ciekawymi ludźmi z prawicowych kręgów. Za miesiąc gościem ma być Witold Cęckiewicz, planowany jest także przyjazd Wojciecha Cejrowskiego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (39) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group