Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 4925
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Święto przez przypadek

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 9 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 9 września 2007, 17:06
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Dlaczego fetujemy we wrześniu, a nie – zgodnie z tradycją – w czerwcu?

Bynajmniej nie z powodu jakiegoś ważnego wydarzenia, które w przeszłości w tym miesiącu miało miejsce. A do 1945 roku miejskie fetowanie organizowano w… czerwcu.

Mieszkańcy stolicy Karkonoszy tak bardzo przyzwyczaili się do Września Jeleniogórskiego, że nie bardzo wiedzą, skąd pochodzą korzenie tego święta. Warto się przyjrzeć jego kulisom, zwłaszcza w roku poprzedzającym obchody 900-lecia założenia Jeleniej Góry. To właśnie z tą legendarną datą jest związana feta, które wyprawiali dawni jeleniogórzanie.

Przed 1945 miejskie obchody świętowano na Markcie, czyli dzisiejszym placu Ratuszowym. W 1938 roku 650-lecie nadania praw miejskich fetowano od 16 do 24 czerwca. Przybyły nieprzebrane tłumy
– Do miasta zawsze przyjeżdżały tysiące gości z całego Śląska i dalszych prowincji Niemiec – mówi Ivo Łaborewicz, historyk i kierownik jeleniogórskiego oddziału Archiwum Państwowego.

„Czerwiec Jeleniogórski” sprzed prawie 70 lat obfitował w wydarzenia. Połączono go z corocznym „Świętem Karkonoszy”. Zorganizowano, między innymi, historyczną inscenizację wjazdu cesarza Fryderyka II, który miał miejsce w roku 1742. Na ówczesnym rynku zagościła przebrana w historyczne stroje dworska świta. Odegrano także sztukę specjalnie na tę okazję zamówioną, a zatytułowaną „Między domami a wieżami” pióra Fedora Sommera.

To właśnie wówczas Markt jako żywo przypominał zatłoczony plac Ratuszowy, jaki we współczesnych czasach można oglądać w ostatnie dni września z okazji Jarmarku Staroci i Osobliwości.

Na zachowanych zdjęciach nie widać starych mebli. Są za to stragany pełne ziemniaków, pomidorów. Kobiałki z wiśniami i czereśniami. I mnóstwo ludzi.
Zresztą do tłoku w centralnym miejscu miasta ówcześni jeleniogórzanie byli przyzwyczajeni. Także do zakupów. Rynek był po prostu rynkiem, gdzie na co dzień handlowano nie tylko żywnością. Pierwszy jarmark w rynku – zgodnie z kronikarskimi zapisami – odbył się w maju 1519 roku. Miasto otrzymało wówczas przywilej od króla Ludwika Jagiellończyka na ich organizowanie.

Po przejęciu miasta przez Polaków w roku 1945 okazji do świętowania od razu nie było, choć miasto trafiło do rąk administracji i osadników praktycznie nietknięte pożogą wojenną, która zniszczyła choćby pobliski Bolesławiec, czy Lwówek. Pierwsza sposobność ku fecie nadarzyła się w roku 1948, właśnie z okazji kolejnego miejskiego jubileuszu. Ze względów propagandowych nagłośniono wówczas piastowskie dziedzictwo tych ziem, a rok 1108 – jako czas założenia miasta – wyznaczono jako pewnik, choć nie był on i nie jest w żaden sposób potwierdzony naukowo. A wręcz wykluczony przez badania archeologiczne zarówno niemieckie, jak i polskie.

Nie przeszkadza to w uczynieniu z legendy pewnej świadomości historycznej, którą przypieczętowuje łaciński napis na ratuszu „Urbem Boleslaus Distortus Struxit A.D. MCVIII” (Miasto w Roku Pańskim 1108 założył Bolesław Krzywousty). Postarała się o to Eugenia Triller, pierwsza powojenna jeleniogórska archiwistka, która przejęła i katalogowała pozostawione przez Niemców zbiory, które spoczywają na półkach do dziś.

Sam ratuszowy napis, który do dziś każdy może przeczytać, jest poniekąd pozostałością tamtego święta w roku 1948. Inny to tablica wmurowana w ścianę kaplicy św. Anny świadcząca o zorganizowanych wówczas obchodach.

Co ciekawe, nie planowano zmiany ich daty i początkowo przewidywano, że święto z okazji 660 rocznicy powstania miasta odbędzie się w czerwcu. Ale organizatorzy po prostu nie wyrobili się na czas. Z trzymiesięcznym poślizgiem odbyła się feta, mająca charakter masówki. Jej celem było utwierdzenie ludzi, którzy zaledwie od trzech lat mieszkali w zupełnie nowej dla nich rzeczywistości, że miasto jest od zawsze polskie, tylko wroga postawa Niemców wyrwała je naszemu narodowi na kilkaset lat.

Oczywiście trzeba pamiętać o atmosferze tamtych dni, kiedy wciąż jeszcze dochodziło do strzelanin, zaczynały się czarne lata stalinizmu, a Urząd Bezpieczeństwa rozwijał swoje zbrodnicze macki w poszukiwaniu tzw. wrogów ludu. Taki klimat, jak i mizeria powojennej rzeczywistości, z pewnością nie sprzyjały hucznemu świętowaniu. Ale podwaliny pod przyszły Wrzesień Jeleniogórski zostały położone. Pierwsze święto miasta, już oficjalnie zatytułowane jeleniogórskim wrześniem, zorganizowano dziesięć lat później, po gomułkowskiej odwilży, w roku 1958.

Tak oto w przyszłym roku przed organizatorami stanie podwójne i trudne zadanie: zorganizowanie nie tylko ciekawych obchodów jubileuszu 900-lecia miasta, lecz także stawienie czoła półwieczu Września Jeleniogórskiego. Jak sobie poradzą z tym urzędnicy i specjaliści z ratusza? Oby jak najlepiej.

<b> Tylko staroci coraz mniej </b>
Święto miasta nabiera rozmachu w późniejszych latach. W program Września wchodzą coraz to inne, ciekawsze imprezy, niektóre niemal o ogólnopolskim znaczeniu, choćby Jeleniogórskie Spotkania Teatralne. Złote czasy dla święta miasta przypadają na lata 70-te, kiedy to w związku z utworzeniem województwa jeleniogórskiego, feta nabiera większego prestiżu. Jednocześnie w czasach kryzysu epoki Gierka daje możliwość pokazania hojności władzy. Na Jarmarku Karkonoskim, który do roku 1981 gościł na szerokich chodnikach ówczesnej al. 15 grudnia można było kupić deficytowe, nieosiągalne w innych sklepach towary.

Także w latach 70-tych powstał Jarmark Staroci i Osobliwości, którego pomysłodawcą i organizatorem do 1999 roku było Jeleniogórskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne.
Początki miał skromne, ale zrobił ogólnopolską karierę. Swego czasu był jedną z nielicznych tego typu imprez w Polsce, zauważaną nawet przez telewizję. Później rozrósł się obejmując swoim zasięgiem nie tylko plac Ratuszowy, lecz także na pobliskie uliczki.
Tylko co roku prawdziwych staroci na nim coraz mniej. Mieszkańcy chyba znaleźli na strychach poniemieckich kamienic większość tego, co pozostawili dawni jeleniogórzanie. I handlują, czym popadnie. A ceny prawdziwych antyków i jeleniogórskich osobliwości z dawnych lat raczej odstraszają potencjalnych nabywców.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group