Sobota, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 10252
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Rozpaczy nie będzie

Piątek, 30 marca 2007, 0:00
Aktualizacja: Środa, 3 grudnia 2008, 22:52
Autor: Angela
Jelenia Góra: Rozpaczy nie będzie
Fot. Angela
Rozmowa z Ryszardem Wachem, odchodzącym naczelnikiem wydziału oświaty urzędu miasta, zwolnionym przez prezydenta Jeleniej Góry.

Angelika Grzywacz: Pańska kariera zawodowa przypomina prawdziwy maraton...
Ryszard Wach: Ów maraton rozpoczął się od przyjazdu do Jeleniej Góry w 1976 roku. Na początku nie miało to nic wspólnego z pracą, bo w Jeleniej Górze zakochałem się już w szkole średniej, kiedy przyjechałem tu na wycieczkę. Urzekły mnie góry i postanowiłem tu zostać na stałe. Na początku podjąłem pracę w Szkole Podstawowej nr 14. Dziewięć lat później zaproponowano mi pracę w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci na stanowisku pedagogicznym. Kolejną pracą było Prewentorium Kolejowe w Janowicach Wielkich. Byłem tam kierownikiem wychowania. 1 września 1989 roku ówczesny inspektor oświaty zaproponował mi pracę w charakterze starszego wizytatora. Po zmianach reformy samorządowej (1 września 1990 roku) podjąłem pracę w Kuratorium Oświaty jako starszy wizytator. 13 lutego 1995 roku wygrałem konkurs na naczelnika wydziału oświaty w Jeleniej Górze. Tę funkcję sprawuję prawnie do końca kwietnia tego roku.

Z czym Pana zdaniem związane było złożone na Pana ręce wypowiedzenie?
Przede wszystkim to nie zostało ono złożone na moje ręce. I to chyba najbardziej boli. Zwolnienie nie miało charakteru zwykłego wypowiedzenia, ale pokrętnego czyszczenia stanowisk. Nikt nie powiedział mi wprost na spotkaniach, że szykują się jakieś zmiany. Nie wiem, czy wynika to z braku kultury, czy może odwagi. Można to było załatwić inaczej. Uważam, że doświadczenie i wiedzę z dziedziny oświaty mam bardzo dużą. Oficjalnie moje wypowiedzenie dotyczy zmian organizacyjnych w oświacie, ale dobrze wiem, że żadnych zmian nie będzie. Podejrzewam, że naraziłem się pewnym ludziom z ratusza. Wdałem się w dość ostry spór na temat pewnej sprawy.

Co to za sprawa?
Chodziło o dwie niepubliczne szkoły pomaturalne, które nie dopełniły obowiązków w zakresie przekształcenia jednostki w sposób nakazujący przez ustawę. Ludzie, którym się naraziłem, nie reprezentowali interesów miasta i prezydenta. Stanęli po stronie tych szkół. Prezydent natomiast nawet nie został poinformowany, że obowiązek przekształcenia szkół w ogóle istnieje.

Jak przyjął Pan to wypowiedzenie?
Na początku, podobnie jak pozostali zwolnieni, złożyłem pozew sądowy o bezpodstawne zwolnienie z pracy. Później jednak wycofałem go, zresztą jako jedyny. Przywrócenie mnie do pracy nic by nie zmieniło. Nie chcę pracować z takimi ludźmi. Nie jestem rozżalony czy załamany. Wręcz przeciwnie. Teraz będę miał czas, żeby odpocząć i fizycznie i psychicznie. Niemniej uważam, że to co zrobiono ze mną i z innymi pracownikami których zwolniono, jest nieludzkie. Zmiany były i zawsze będą, ale żeby je przeprowadzać, trzeba mieć chociaż podstawy dobrego wychowania oraz szacunku dla innych. Zamiast tego pojawiło się tchórzostwo i brak elementarnej kultury.

Czy ma Pan już pomysł na życie?
Oczywiście. Przede wszystkim odpocznę. Nigdy nie miałem czasu na normalne wakacje czy urlop. Nie ukrywam, ze podupadłem na zdrowiu, więc potrzebna mi jest rehabilitacja. Poza tym, zostałem prezesem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Będę miał więcej czasu, żeby zaangażować się w pełnienie tej społecznej funkcji. No i w mieszkaniu czeka na mnie sporo prac remontowych. Chcę też zgłębić studia prawnicze, być może założę własną firmę zajmującą się doradztwem z zakresu prawa pracy, samorządu, statusu nauczyciela czy szkoleń w ramach oświaty. Podejmę pracę, jeśli pojawi się jakaś ciekawa propozycja, ale będę znacznie ostrożniejszy w doborze zarówno współpracowników, jak i zakresu obowiązków.

Dziękuję za rozmowę

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group