Wtorek, 1 grudnia
Imieniny: Edmunda, Natalii
Czytających: 8047
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

O sporze w teatrze w dolnośląskim eterze

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 3 lutego 2009, 18:28
Aktualizacja: Czwartek, 5 lutego 2009, 8:17
Autor: TEJO/Mar
Fot. TEJO
Debatę między protestującymi aktorami Teatru im. Norwida broniącymi kierownika artystycznego Wojtka Klemma oraz z Hubertem Papajem, szefem rady miejskiej i Cezariuszem Wiklikiem, przewodniczącym komisji kultury, sportu i turystyki z radzie – z udziałem Zbigniewa Szereniuka – zastępcy prezydenta miasta, nadało dziś po południu Polskie Radio Wrocław.

W programie Popołudnie z Radiem Wrocław nadawanym „na żywo” z Jeleniej Góry prowadzący mówił o proteście aktorów, którzy jak sam podkreślał, stają w obronie dyrektora artystycznego nazywając radnych ignorantami czy uzurpatorami.
- Nie rozumiem, dlaczego najpierw ogłasza się konkurs na dyrektora, a potem uchwala statut, który eliminuje z możliwości ubiegania się o to stanowisko pana Klemma – pytała aktorka Małgorzata Osiej-Gadzina.
- Od półtora roku, od kiedy tutaj pracuję, kolejne przedstawienia stają się sukcesem teatru, zapraszane są na znaczące festiwale teatralne – mówiła Anna Ludwicka – mamy coraz wyższą pozycję w kraju i to jest również zasługa naszego dyrektora artystycznego.

- Słucham tej dyskusji ze narastającym zdumieniem i widzę, że aktorzy nie rozumieją procedur samorządowych – tłumaczył przewodniczący komisji kultury Cezary Wiklik.
- Od dwóch lat nie dostałem od państwa żadnego pisma odnoszącego się do oczekiwanych statutu teatru – mówił przewodniczący rady Hubert Papaj w odpowiedzi na zarzut Andrzeja Kępińskiego, że nie rozpatrywano propozycji zmian w statucie poprzednio obowiązującym.

- Chodzi nam o to, że wymagań zapisanych w konkursie na stanowisko dyrektora nie spełnią nawet najbardziej uznani reżyserzy teatralni, jak Lupa czy Warlikowski. Czy ich też nie chcielibyśmy w Jeleniej Górze? – tłumaczyła Małgorzata Osiej-Gadzina.

- Mam wrażenie, że toczymy dyskusję na tematy nie do końca jasne – mówił zastępca prezydenta Zbigniew Szereniuk. – Warunki postawione kandydatom są na tyle szerokie, że może je spełnić bardzo wiele osób. Musi jednak spełniać warunek istotny, dziesięć lat pracy i pięć na stanowisku kierowniczym. Może to być też wykształcenie artystyczne.

- To jest konkurs ogłoszony na stanowisko menadżera, a nie dyrektora teatru, który ma odpowiadać za kształt artystyczny, stąd nasz wielki niepokój – tłumaczyła Joanna Wichowska kierownik literacki.
- Chodziło właśnie o to, żeby władzę w teatrze oddać jednej osobie, która na swoje wyobrażenie ukształtuje scenę, nie chodzi tutaj o wyeliminowanie kogokolwiek – przekonywał Cezary Wiklik.

-Ja nie podpisałam tego listu, bo uważam, że w teatrze dzieje się źle – mówiła tymczasem aktorka Elwira Hamerska-Kijańska – nam zależy na tym, żeby do teatru przychodzili ludzie, a tymczasem jest ich coraz mniej. Uważam, że powinniśmy wystawiać takie przedstawienia, na które będą chcieli przychodzić widzowie.

W odpowiedzi dyrektor Klemm przedstawił wyniki sprzedaży sztuk wystawianych w ostatnich trzech miesiącach. Według tej listy liczba widzów wahała się między 70 a prawie 90 procent. Jednak wyliczenie za cały rok, przestawione przez przewodniczącego Papaja, wskazuje na 50 procentowy spadek frekwencji.

- Jeśli nie zostanie pan naczelnym, przecież nowy dyrektor, być może specjalista menadżer, zaangażuje pana do pomocy przy prowadzeniu teatru – zwrócił się do kierownika artystycznego Klemma przewodniczący Wiklik na zakończenie dyskusji.

Aktorzy podczas całej debaty podkreślali, że nie chodzi im o obronę Wojtka Klemma, tylko o naruszenie zasad zarządzenia jednostką kultury. Tymczasem prowadzący audycję zaznaczał, że z listu protestacyjnego jednoznacznie wynika, że w całym sporze chodzi właśnie o W. Klemma. Artyści nie potrafili logicznie wyjaśnić, skąd ta rozbieżność. - Może państwa wizji teatrem powinien zarządzać artysta z pomysłami, który miałby u boku menedżera potrafiącego sprzedać taki właśnie teatr? - pytał prowadzący. Niektórzy aktorzy potakiwali tym słowom.

Zastępca prezydenta Zbigniew Szereniuk, niemal jednym głosem z przewodniczącym Papajem i radnym Wiklikiem, podkreślił jednak, że miasto zakłada odwrotną wizję: to menedżer będzie głównym szefem teatru. - Będzie miał możliwość utworzenia swojego schematu organizacyjnego i zatrudnienia jako zastępcy lub kierownika osoby, która pokieruje artystyczną stroną placówki.

- Widzę, że nadal nie można osiągnąć porozumienia, konkurs zostanie rozstrzygnięty do końca marca i wtedy powrócimy do sprawy przyszłości jeleniogórskiej sceny – zakończył prowadzący audycję.
Niewiadomych rzeczywiście jest wiele, ponieważ nawet Wojtek Klemm nie wie, czy wystartuje w konkursie na dyrektora, mimo że wcześniej deklarował taką chęć. Dziś powiedział, że jeśli miałby być tylko gest a i tak jego kandydatura odpadłaby z powodów formalnych, to taka postawa nie miałaby sensu.

Czy dzisiejsza debata coś wniosła do sytuacji w teatrze? Na pewno nową wartością jest rozmowa, a nie wymiana opinii w listach otwartych. Czekamy na kolejne "akty" tego swoistego reality show, choć lepiej by było, żeby ten rzeczywisty dramat zastąpiło kasowe przedstawienie, choćby na scenie studyjnej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (38) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group