Sobota, 19 czerwca
Imieniny: Gerwazego, Protazego
Czytających: 3979
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: (Nie) taki straszny ten kat

Niedziela, 7 września 2008, 19:05
Aktualizacja: Poniedziałek, 8 września 2008, 8:12
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: (Nie) taki straszny ten kat
Fot. TEJO
Dwie publiczne egzekucje odbyły się w niedzielę na placu Ratuszowym. Stracono złodzieja oraz malarza, który zgorszył ludność swoim dziełem. Wprawdzie były to tylko inscenizacje, widowni a to przez grzbiet przechodziły ciarki, a to na usta cisnął się uśmiech.

Egzekucje były wpisane w program Jarmarku Średniowiecznego. Na szczęście uchowały się, bo – jak już pisaliśmy – organizatorzy, aby uniknąć skandalu, musieli odwołać spalenie czarownicy na stosie.

Za to kat miał „nieco” roboty. Złodziejowi „uciął” głowę toporem, a malarza „zabił” podczas tortur „podtapiając” go w wiadrze z wodą. Wcześniej „uciął” mu język, palce i przyrodzenie. Wszystko dlatego, że artysta zamiast portretu niewiasty ośmielił się namalować jej akt.

- On musi przeżyć – brały stronę malarza dzieci obserwujące kacie postępki. –To wszystko przecież na niby – uspokajali rodzice. I rzeczywiście: zarówno skazaniec zręcznie podniósł się z miejsca egzekucji, jak i malarz – podniesiony pocałunkiem białogłowy – odżyli.

Lekcje okrutnej dość historii na żywo nawiązują do rzeczywistych dawnych obyczajów. Za obrazę moralności naprawdę poddawano grzeszników torturom. Największym występkiem – według Kronik Jeleniogórskich Daniela Hensela - było bluźnierstwo. Gniew boży bywa nim wywołany, tak więc zostaje zabronione, a zaistniałe karane ciężkim więzieniem lub innymi karami będzie.

Za bluźnierstwem podąża profanacja świętych sakramentów. Obowiązek wskazywania winnych mieli duchowni. Najpierw piętnowali z ambony, później – jeśli delikwent skruchy nie okazywał – zgłaszają problem miejscowym władzom. Później delikwentem zajmował się kat.

Warto też wiedzieć, że kat miejski był osobą darzoną szczególnym szacunkiem. Nie tylko nakładał stryczek skazańcom i ścinał im głowy. Oprawiał ze skór zwierzęta i musiał sprzedawać te skóry szewcom. Zajmował się też zabijaniem i utylizacją bezpańskich czworonogów. Wówczas jedynie możni mogli sobie pozwolić na trzymanie rasowych psów myśliwskich. Stan mieszczański psami gardził. Wałęsające się kundle wyłapywał hycel i dostarczał katowi.
Ten od marca 1701 roku musiał zaopatrywać burmistrza oraz każdego członka rady miejskiej w… jedną parę rękawiczek z psiej skóry.

Kat miał też wiele przywilejów: miasto zapewniało mu darmowe mieszkanie, dawało tygodniową stałą wypłatę, cztery korce żyta, tyleż samo ryżu i cztery talary w gotówce. Mógł też korzystać z łąki przy strzelnicy (dzisiejsze korty przy ulicy Sudeckiej).

Zachował się w opisach Hensela kaci cennik. Trzeba było płacić za okazanie instrumentarium, torturę, postawienie pod pręgierzem, chłostę, ścięcie mieczem lub stryczkiem, łamanie kołem w celu egzekucji. Osobny taryfikator obowiązuje za łamanie kołem człowieka, który nie jest skazany na śmierć.
Najdroższa „usługa”, czyli przypalanie rozżarzonymi szczypcami, darcie pasów skóry, ćwiartowanie kosztowało aż 10 talarów. Katowi płaciło się także za usunięcie trupa samobójcy.

W Jeleniej Górze kat rezydował na Wzgórzu Szubienicznym (dzisiejsze Wzgórze Kościuszki, wcześniej – Kavalierberg), ale nie tylko. Pojawiał się także przed magistratem, gdzie stał pręgierz, napawający trwogą wszystkich, którzy ośmielili się naruszyć surowe prawo. W pobliżu tego miejsca odegrane zostały dzisiejsze inscenizacje, które przeniosły widzów w świat dawnych czasów. Odegrali je zarówno Czesi z grupy Syrokomla oraz Polacy z Cornu Cervi.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group