Piątek, 25 czerwca
Imieniny: Doroty, Łucji
Czytających: 3647
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Najwyższa Izba Kontroli weźmie Termy pod lupę

Czwartek, 10 kwietnia 2014, 7:53
Aktualizacja: Poniedziałek, 14 kwietnia 2014, 8:59
Autor: Angela
Jelenia Góra: Najwyższa Izba Kontroli weźmie Termy pod lupę
Fot. Angela
Po długiej i burzliwej dyskusji na temat budowy Term Cieplickich radni Rady Miejskiej w Jeleniej Górze szesnastoma głosami za, przy jednym przeciwnym i dwóch wstrzymujących podjęli decyzję, że całość dokumentów z przebiegu realizacji inwestycji trafi do Najwyższej Izby Kontroli. Do czego radni mieli największe zastrzeżenia i jak na ich zarzuty odpowiadały władze miasta?

Było to dokończenie poprzedniej sesji przerwanej z przyczyn technicznych. Tym razem mikrofony działały i niemal wszyscy radni wykorzystali je do kilkugodzinnej dyskusji na temat szczegółów inwestycji. Po przerwie na naradę w klubach radnych, stanowisko Rady Miejskiej w Jeleniej Górze odczytał Józef Sarzyński:

- Padło na mnie, ale nie jestem do tego przygotowany od strony psychicznej – mówił radny Józef Sarzyński. – Stanowisko Rady Miejskiej w Jeleniej Górze popierające stanowisko komisji rewizyjnej przybiera następująca postać: „Błędy dokumentacyjne, brak nadzoru projektanta, nietrafny wybór wykonawcy oraz znaczne przekroczenie terminów realizacji i kosztów, dają podstawy do stwierdzenia, że mogło dojść do niegospodarności na znaczną skalę. Dlatego całość dokumentacji i przebieg realizacji inwestycji Termy Cieplickie po jej zakończeniu powinno być poddane szczegółowej analizie przez Najwyższą Izbę Kontroli” – mówił.

Zanim jednak to stanowisko wypracowano, Józef Gajewski, przewodniczący komisji rewizyjnej odczytał w całości raport pokontrolny komisji. Po nim radni zadawali szczegółowe pytania dotyczące budowy Term. Rafał Szymański (PiS) pytał, czy woda termalna po wykorzystaniu jest „zrzucana” do Wrzosówki i czy jest system awaryjny w termach. Janusz Grodziński pytał, czy jest już koncepcja zagospodarowania obiektu , w którym obecnie funkcjonuje Przedszkole Zaczarowany Parasol. Radny Krzysztof Mróz dopytywał o koszty, rozwiązanie umowy z pierwszym wykonawcą i o to, czy Miasto wystąpiło o odszkodowanie do firmy, która przygotowała projekt z błędami oraz kto z ramienia Urzędu Miasta nadzorował tę inwestycję. Na wszystkie pytania odpowiedzieć próbował Józef Gajewski, ale jak słusznie zauważył radny Miłosz Sajnog (klub Razem dla Jeleniej Góry), dyskusja nie miała sensu, bo...

- Odpowiadać powinien prezydent i jego służby, a nie przewodniczący komisji rewizyjnej – mówił radny M. Sajnog. Poparli go m.in. Józef Sarzyński i Janusz Wojtas z komisji rewizyjnej.
- Nasza wiedza ogranicza się tylko do dokumentów, do których mieliśmy wgląd oraz do odpowiedzi prezydenta na zadawane przez nas pytania. Dlatego dajmy możliwość wypowiedzenia się tym, którzy wiedzą więcej niż my, bo komisja pracowała pod kuratelą wydziału inwestycyjnego. Oficjalnie wnioskuję by zakończyć dyskusję radnych – dodał radny J. Wojtas.

Na wszystkie pytania szczegółowo odpowiadała Jolanta Piasecka-Nowak, naczelnik Wydziału Inwestycji i Zamówień Publicznych Urzędu Miasta. Zaczęła od ekspertyzy przed zakupem działki pod Termy (która pierwotnie kosztowała 2 mln 223 tys. zł, a po negocjacjach wynosiła 1 mln 980 tys. zł). Mówiła też o pozytywnej opinii komisji rozwoju ówczesnej rady miejskiej, o analizach innej lokalizacji Term przy ul. Dolnośląskiej, pierwotnie szacowanych kosztach inwestycji na 49 mln zł, cenie po przetargu 42 mln zł, (najniższa, a najwyższa to 52 zł) i ostatecznie jej zakończenie z wynikiem 62 mln 900 tys. zł. Zapewniała, że wszystkie roboty były zlecane w przetargach ogłaszanych zgodnie z prawem, a zawarcie i wypowiedzenie umowy firmie Tiwwal nastąpiło po uprzednim przygotowaniu się do tego.

- Dokumentacja złożona do przetargu wskazywała na to, że jest to firma wiarygodna. Firma Tiwwal przed przetargiem miała na koncie 6 mln zł oraz 2 mln zł środków wolnych – dodała naczelnik J. Piasecka-Nowak.
- Ale już następnego dnia po przetargu, na koncie firmy było tylko ponad milion złotych – odpowiadał radny Józef Gajewski.

Na pytanie radnych, dlaczego Miasto tak późno rozwiązało umowę z firmą Tiwwal, naczelnik tłumaczyła, że firma weszła na plac budowy z opóźnieniem i...

- Umowa z wykonawcą została podpisana 6 tygodni później, bo inne firmy biorące udział w przetargu się odwołały. Do tego była też sroga zima i temperatury zeszły poniżej 20 stopni, przez co wykonawca stracił około sześć miesięcy i o tyle przedłużyliśmy mu czas realizacji. Musieliśmy się również prawnie przygotować do rozwiązania tej umowy, bo byliśmy gotowi na to, że sprawa trafi do sądu i wykonawca zażąda odszkodowania – dodała Jolanta Piasecka-Nowak.

Tłumaczenie opóźnień zimą wykpił radny Ireneusz Łojek: - Zima w naszym klimacie to rzeczywiście zjawisko nadzwyczajne. Rozumiemy więc, że wykonawca nie mógł tego przewidzieć i Miasto musiało wziąć winę za to na siebie – ironizował radny PiS.

Naczelnik tłumaczyła również, że inwestycja nigdy nie zakładała wypełnienie Term wodami termalnymi. O słuszności tych założeń przekonywał również prezes Term Cieplickich Zbigniew Kubiela, który przygotował dla radnych prezentację porównawczą z innymi obiektami w Polsce, w której pokazywał procentowy udział wód termalnych, koszty budowy podobnych obiektów, ceny biletów, koszty utrzymania i inne wskaźniki.

- To inwestycja, z której powinniśmy być dumni, o czym świadczy frekwencja, która już teraz sięga 3250 osób tygodniowo czyli tylko o 450 osób mniej niż zakłada studium wykonalności po roku funkcjonowania spółki oraz wyniki 500 anonimowych ankiet, w których termy oceniane są bardzo dobrze (90 procent pytanych) – mówił Zbigniew Kubiela.

Radny Andrzej Grochala przekonywał, że główną winę za taki przebieg inwestycji ponosi wadliwe prawo o zamówieniach publicznych, a Oliwer Kubicki udowadniał, że już na etapie planowania inwestycji popełniono wiele błędów.

- To prawda, nie jesteśmy prokuraturą czy sądem, by wydawać tu wyroki, kto zawinił, ale jesteśmy ciałem politycznym, które powinno wziąć odpowiedzialność za ostateczny rachunek tego zadania. Pan Grodziński mówił, żebyśmy przestali już mówić o przeszłości. Nie będzie grubej kreski panie radny. Za te 16 milionów straty, ktoś musi zapłacić chociażby politycznie – dodał Oliwer Kubicki.

- Skończmy tę dyskusję – apelował radny Wojciech Chadży. - Spotkaliśmy się tu dzisiaj, by przyjąć stanowisko, wiec zróbmy to w końcu. Takie czy inne, ale przyjmijmy je, bo dyskusja nic nowego już nie wnosi – dodał.

Na zakończenie prezydent Marcin Zawiła mówił, że inwestycja jest na bieżąco kontrolowana przez Polską Organizację Turystyczną, ale jeśli radni uważają, że dodatkowo kontrolę powinna przeprowadzić Najwyższa Izba Kontroli, to niech się tak stanie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (56) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group