Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 21 stycznia
Imieniny: Agnieszki, Jarosława
Czytających: 15934
Zalogowanych: 91
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Miłość według Schmitta

Czwartek, 21 grudnia 2006, 0:00
Autor: Wojciech Wojciechowski
Jelenia Góra: Miłość według Schmitta
Fot. Arkadiusz Piekarz
Sztuka „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta, autora „Oskara i Pani Róży”, gościła w Teatrze Jeleniogórskim.

Co jest lepsze? Zacząć życie samotnika wśród książek i tysiąca płyt z klasyką na regale, a potem oszaleć? A może zakochać się i wpaść w sidła miłości? Wariować z zazdrości o partnera/partnerkę, a na przyjęciach udawać otwarty, pełen tolerancji związek.

Z punktu widzenia dramaturga ta druga propozycja zdaje się... ciekawsza. „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta w reż. Ewy Marcinkówny to przedstawienie o podejrzeniach, znudzeniu sobą i o tym, że takie słowo jak „miłość” nie zawsze oznacza coś koniecznie dobrego. Tutaj oznacza dostać lub dać komuś w tył głowy. Dosłownie i w przenośni.

Lisa (Gabriela Kownacka) przyprowadza do domu Gillesa (Piotr Dąbrowski). Ten po pobycie w szpitalu z trudem rozpoznaje mieszkanie. Tutaj biurko zawalone książkami, fotel a la Ludwik i czerwona, nowoczesna kozetka – połączenie spokoju i gabinetu psychoterapeuty.

Żona próbuje wydostać męża z amnezji wywołanej upadkiem ze schodów – wersja Lisy. Opowiada ukochanemu o tym, czym się zajmował przed wypadkiem, jakie miał przyzwyczajenia, dotykając przy tym jego głowy. Okazuje się, że ten dotyk ma swoje uzasadnienie.

Gilles, autor kryminałów tak naprawdę nie ma amnezji i ze schodów również nie spadł. Wszystko doskonale pamięta. Lisa robiąc duży zamach, uderzyła go figurką w tył głowy, gdy ten siedział spokojnie w swoim fotelu. Gilles zdecydował się na „teatr” z amnezją, aby doprowadzić do szczerej rozmowy z żoną. Dał jej do zrozumienia, że wie o długo skrywanej chorobie alkoholowej. Próbuje dotrzeć do jej lęków, obaw wywołanych zazdrością i brakiem bezpieczeństwa w wieloletnim związku.

Po burzliwej rozmowie Lisa odchodzi od Gillesa. Pisarz siada i zapala papierosa. Żona jednak wraca, uśmiechają się do siebie i są razem. Katharsis się udało.

Spektakl Teatru Dramatycznego w Białymstoku jest przedstawieniem spokojnym i subtelnym. Każde słowo Gabrieli Kownackiej i Piotra Dąbrowskiego brzmi wyraźnie i płynie swoim wolnym rytmem. Jednak za wolno i za spokojnie. Problem poruszany w spektaklu nie jedną już parę posadził u psychoterapeuty. Ewa Marcinkówna realizując dramat Schmitta już drugi raz (wcześniej Teatr Bagatela w Krakowie), dokonała jedynie próby dotknięcia tematu.

Zabawne momenty, znana i niewątpliwie dobra aktorka na scenie to nie wszystko. Końcowe rozmowy tych dwojga o uczuciu i zaufaniu brzmią jak wykład socjologa i powodują ziewanie. Poproszę o szczyptę tajemnicy i potrząśnięcia widzem. Przemoc emocjonalna na publiczności wskazana!

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
334
Pozytywnie
35%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
37%
Negatywnie
28%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Blisko pół metra śniegu na Śnieżce
 
Aktualności
Sztuczki Jakuba rozbawiły zebranych
 
Pomagamy
Dramat w ringu. Nasz bokser walczy o życie
 
Aktualności
Pociągi coraz bliżej powrotu do Kowar
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group