• Czwartek, 20 lutego 2020
  • Godz. 8:03
  • Imieniny: Leontyny, Leona, Zenobiusza
  • Czytających: 3253
  • Zalogowanych: 8
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Miłość według Schmitta

Wiadomości: Jelenia Góra
Czwartek, 21 grudnia 2006, 0:00
Autor: Wojciech Wojciechowski
Fot. Arkadiusz Piekarz
Sztuka „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta, autora „Oskara i Pani Róży”, gościła w Teatrze Jeleniogórskim.

Co jest lepsze? Zacząć życie samotnika wśród książek i tysiąca płyt z klasyką na regale, a potem oszaleć? A może zakochać się i wpaść w sidła miłości? Wariować z zazdrości o partnera/partnerkę, a na przyjęciach udawać otwarty, pełen tolerancji związek.

Z punktu widzenia dramaturga ta druga propozycja zdaje się... ciekawsza. „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta w reż. Ewy Marcinkówny to przedstawienie o podejrzeniach, znudzeniu sobą i o tym, że takie słowo jak „miłość” nie zawsze oznacza coś koniecznie dobrego. Tutaj oznacza dostać lub dać komuś w tył głowy. Dosłownie i w przenośni.

Lisa (Gabriela Kownacka) przyprowadza do domu Gillesa (Piotr Dąbrowski). Ten po pobycie w szpitalu z trudem rozpoznaje mieszkanie. Tutaj biurko zawalone książkami, fotel a la Ludwik i czerwona, nowoczesna kozetka – połączenie spokoju i gabinetu psychoterapeuty.

Żona próbuje wydostać męża z amnezji wywołanej upadkiem ze schodów – wersja Lisy. Opowiada ukochanemu o tym, czym się zajmował przed wypadkiem, jakie miał przyzwyczajenia, dotykając przy tym jego głowy. Okazuje się, że ten dotyk ma swoje uzasadnienie.

Gilles, autor kryminałów tak naprawdę nie ma amnezji i ze schodów również nie spadł. Wszystko doskonale pamięta. Lisa robiąc duży zamach, uderzyła go figurką w tył głowy, gdy ten siedział spokojnie w swoim fotelu. Gilles zdecydował się na „teatr” z amnezją, aby doprowadzić do szczerej rozmowy z żoną. Dał jej do zrozumienia, że wie o długo skrywanej chorobie alkoholowej. Próbuje dotrzeć do jej lęków, obaw wywołanych zazdrością i brakiem bezpieczeństwa w wieloletnim związku.

Po burzliwej rozmowie Lisa odchodzi od Gillesa. Pisarz siada i zapala papierosa. Żona jednak wraca, uśmiechają się do siebie i są razem. Katharsis się udało.

Spektakl Teatru Dramatycznego w Białymstoku jest przedstawieniem spokojnym i subtelnym. Każde słowo Gabrieli Kownackiej i Piotra Dąbrowskiego brzmi wyraźnie i płynie swoim wolnym rytmem. Jednak za wolno i za spokojnie. Problem poruszany w spektaklu nie jedną już parę posadził u psychoterapeuty. Ewa Marcinkówna realizując dramat Schmitta już drugi raz (wcześniej Teatr Bagatela w Krakowie), dokonała jedynie próby dotknięcia tematu.

Zabawne momenty, znana i niewątpliwie dobra aktorka na scenie to nie wszystko. Końcowe rozmowy tych dwojga o uczuciu i zaufaniu brzmią jak wykład socjologa i powodują ziewanie. Poproszę o szczyptę tajemnicy i potrząśnięcia widzem. Przemoc emocjonalna na publiczności wskazana!

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~IRYS 21-12-2006 12:09
bylem na sztuce - zagrana z klasą - przemila atmosfera
~mgs 21-12-2006 12:13
Wstrząsania widzem to w naszym jeleniogórskim teatrze raczej nie brakuje.Ten zaś spektakl jest za to pięknie zagrany,spokojny,po prostu teatralny.Miła odmiana.Proszę o więcej.
~jok 21-12-2006 13:11
znow wszsytko na tych zdjeciach sie wali, co za estetyka Panie Piekarz!!
~Mierzwa 21-12-2006 16:22
Było naprawdę symaptycznie ale Pan fotograf Piekarz troszke przeginał - rozumiem, że praca pracą, ale przez bite 2h migawka latała rozpraszając uwagę...
~Arek 21-12-2006 20:01
jok - Tylko JEDNO zdjęcie jest umyslnie wyrównane poziomem do przekrzywionego elementu dekoracji, aby nadać ciekawy efekt, czy nie zauważasz przytłaczającej reszty "normalnych" zdjęć? Mierzwa - Tu już Pan zdrowo przesadził - z zegarkiem w ręku fotografowałem jedynie przez 10 MINUT, bo na tyle zgodzili się aktorzy i dyrekcja. Inne spektakle robię na próbach, ale na tym nie było to możliwe, gdyż aktorzy byli z poza Jeleniej.
~kasia 21-12-2006 23:21
przeprasam bardzo tez bylam na tym, spektaklu, i uzytkownik mierzwa ma racje, zglosilismy sprawe do pani agentki. dzwiek robionych zdjec byl az nie do wytrzymania, my siedzielismy prz samej scenie w 2 rzedzie. poprostu bark takt. rozumiem ze maial pan zgode ale uszanuj pan nasze pieniadze bilety kosztowaly 40 zl. placilam za spektakl a nie za dzwiek aparatu
~Arek 22-12-2006 10:35
Nic nie poradzę na to, że akustyka w teatrze jest tak dobra, że robiąc zdjęcia z samego końca sali, słychać to przy scenie. Ale na tym polega moja praca. Z drugiej strony, gdybym nie zrobił zdjęć, ludzie także narzekaliby na ich brak na portalu.
~Ktoś 22-12-2006 17:07
Czemu 3/4 tekstu to streszczenie sztuki wraz z ujawnieniem fabuły i zakończenia? Wolałbym, aby tekst stanowił głównie ocenę spektaklu. Teraz nie mam po co iść na niego (choć już nie jest grany w Jeleniej), bo już wszystko wiem i nic w przedstawieniu mnie nie zaskoczy.
~Agnieszka 24-12-2006 11:37
Arku, twoim zdjecim nie mozna nic zarzucic - dobra robota i powodzenia na przyszlosc.
~Arek 25-12-2006 12:00
Agnieszka - Dzięki, chociaż ty jedna doceniasz moją pracę ;-)
~ktoś inny 30-12-2006 13:56
"Ktoś" napisał, że nic go nie zaskoczy ale trzeba pamietać, że każdy spektakl to inny spektakl. Teatr to sztuka ulotna i raz zaskakuje a raz nie. Nawet jesli znamy treść sztuki to warto wybrać sie do teatru bo kazda wizyta nawet na złej sztuce wzbogaca o wiedzę na temat tego rodzaju sztuki. Czytalem tekst Schmitta (do nabycia w każdej księgarni bo autor szeroko promowany)i tez moglem zostac w domu a jednak bylem na "Zbrodniach...".Lubie teatr i tyle. Tekst tekstem, fabuła fabułą, a to co na scenie idzie swoją drogą.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group