Sobota, 27 lutego
Imieniny: Anastazji, Gabriela
Czytających: 6044
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Miasto po wakacjach

Piątek, 19 sierpnia 2011, 12:08
Aktualizacja: 14:39
Autor: Tekst sponsorowany
Wakacje miną za kilkanaście dni. Na efekty bilansowania pożytków i niedostatków w ruchu turystycznym przyjdzie czas, ale już teraz warto wiedzieć: z czym Jelenia Góra wchodzi w okres codziennej pracy samorządu?

- Z pakietem spraw dotyczących zarówno kwestii strategicznych, jak i tyczących codzienności – powiedział Marcin Zawiła, Prezydent Miasta. – W pierwszych dniach września czeka nas sesja Rady Miejskiej, na której prezentować będziemy projekty rozstrzygnięć, zarówno w jednej, jak i drugiej sferze.
W pierwszej – kwestie planowania przestrzennego, wymagające niezwykłej staranności i rozwagi. Decyzje w tej materii podjęte są bowiem w perspektywie najważniejsze dla całego procesu rozwoju Miasta. Dlatego namawiamy mieszkańców, by możliwie tłumnie brali udział w otwartych dyskusjach nad planami. Najbliższa dotyczyć będzie Sobieszowa. Od tego, co wspólnie postanowimy zależeć będzie kształt tej części Jeleniej Góry. Bywa, że mieszkańcy poniewczasie zgłaszają zastrzeżenia, wtedy, kiedy plan jest już uchwalony. Warto się spierać o kierunki rozwoju, o konkretne rozstrzygnięcia właśnie w fazie dyskusji nad planami, gdy jest jeszcze czas, by wszystko poukładać zgodnie z racjonalnymi interesami każdego środowiska. Potem najczęściej już jest za późno na korygowanie.

A jakie konkretne miejsca będą omawiane na najbliższej sesji?

- Trzy – informuje Marcin Zawiła. – Strefa Aktywności Gospodarczej, to znaczy „z grubsza” obszar od Trasy Czeskiej do „Zorki”, bardzo ważny dla rozwoju tzw. dzielnicy przemysłowej, która zaczyna się już nawet optycznie układać w logiczny organizm. Trzeba tam tylko rozwiązać sprawę dróg, infrastruktury, zaplanować jakie rodzaje wytwórczości winny znaleźć tam miejsce, itp. Druga – to obszar ulic Podwale/Obrońców Pokoju, a trzecia – ulic Grunwaldzka/Jana Pawła II.

Co będzie tematem dyskusji?

- Przeróżne wątki podlegają ustaleniom – mówi M. Zawiła. – Z pozoru niektóre z nich są wręcz nudne dla zewnętrznego obserwatora, ale w konsekwencji zasadniczo ważą na późniejszym kształcie urbanistycznym. Mówię o wskaźnikach gęstości zabudowy, liniach rozgraniczających, czy tym podobnych aspektach. Podczas otwartych spotkań o wszystko można spytać planistów, na sesji już jest czas podejmowania decyzji. Wszelkie pozornie drobne sprawy, jak uzgodnienia z konserwatorem zabytków, ustalenie tzw. rent planistycznych (w uproszczeniu – dopłat za zmianę przeznaczenia terenu), szczegóły w przebiegu dróg – to sprawy, którym należy poświęcić mnóstwo uwagi, nim zacznie się budowa. Sama inwestycja jest już zwieńczeniem takich – dość mozolnych – prac.

W ocenie społecznej – to biurokracja…

- Ale formalnie – działania niezbędne w świetle prawa, gdzie samorząd nie może „iść na skróty”. Weźmy dla przykładu najprostszą z pozoru sprawę – udział Miasta w akcji zdrowotnej „Ratujmy wzrok dzieciom”. Trzy podmioty – JZO, Rotary Club i Miasto od lat realizują to przedsięwzięcie i wydawałoby się, że skoro jest wola i są pieniądze, to sprawa badań profilaktycznych jest najprostsza na świecie. A jest „trochę” inaczej, bo musimy zabiegać o opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych, a później ogłaszać przetargi dla przychodni zainteresowanych tymi badaniami. Dopiero potem możemy wydawać społeczne pieniądze na szczytny przecież cel. W tym roku badaniom zostanie poddanych 1.603 dzieci z pierwszych klas szkół podstawowych i pierwszych gimnazjalnych. Z pewnością jakaś grupa będzie wyselekcjonowania do leczenia, niektórym będą przepisane okulary, by mogły się łatwiej uczyć.

A co ze sprawą urządzeń komputerowych, które miały trafić do m.in. szkół dla dzieci z poważnymi wadami wzroku i umożliwić im czytanie?

- Ku naszemu zdumieniu, mimo szerokiej popularyzacji tej sprawy, możliwości nieodpłatnego użyczania wartościowego sprzętu dla dzieci z najpoważniejszymi wadami wzroku przez fundację, która się z tą charytatywną ofertą zgłosiła ŻADNA szkoła nie widzi tymczasem potrzeby sięgnięcia po taki sprzęt. Szkoda, bo w niektórych placówkach takie potrzeby są oczywiste.

O innych szczegółowych sprawach porozmawiamy przy innej okazji, dziś jeszcze dwie konkretne kwestie strategiczne…

- Skoro dwie – powiedział Marcin Zawiła – to po pierwsze Zabobrze, po drugie – Sobieszów. Podczas sesji będziemy m.in. rozmawiać o poszerzeniu obszaru objętego Lokalnym Programem Rewitalizacji, co będzie miało wpływ na budowę stadionu przy Złotniczej i inne działania na pograniczu Zabobrza. Finalizujemy sprawę przejęcia „Pałacyku” na Os8iedlowy Dom Kultury, jest już podpisany akt notarialny o przejęciu obiektu. Ale mamy też na względzie dużo większe projekty, tylko… po kolei. Swego czasu między mieszkańcami rozpisano ankietę, której wyniki posiadamy w Urzędzie Miasta: co jest dla Zabobrza ważniejsze – dom kultury, czy centrum sportowo-widowiskowe? Zdecydowanie wygrała opcja domu kultury. Rozwiązaliśmy ten problem, teraz pozostaje tylko sprawa modernizacji obiektu i adaptacji do nowego przeznaczenia. A już w przyszłym roku rozpoczniemy wstępne prace koncepcyjne nad sprawą hali widowiskowo-sportowej. A Sobieszów – tymczasem zyskał nowe boisko, określamy właśnie szczegóły jego eksploatacji. W najbliższej przyszłości będziemy podejmować problem zagospodarowania b. folwarku przy dawnym pałacu Schaffgotschów (dziś – szkole) i określać jego nowe funkcje, służące rozwojowi Sobieszowa. Nie może być tak, że atrakcje Sobieszowa kojarzą się turystom tylko z Chojnikiem.

Dziękujemy za rozmowę.

Tekst sponsorowany

Ogłoszenia

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group