Piątek, 22 stycznia
Imieniny: Anastazego, Wincentego
Czytających: 4359
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Kto się boi teczek IPN?

Piątek, 10 marca 2017, 12:53
Aktualizacja: Sobota, 11 marca 2017, 6:38
Autor: Maja
Jelenia Góra: Kto się boi teczek IPN?
Fot. Archiwum
Instytut Pamięci Narodowej opublikował listy tysięcy teczek byłych współpracowników lub kandydatów na współpracowników dawnych Służb Bezpieczeństwa. Okazuje się, że na listach znajdujemy nazwiska ludzi szerzej znanych w Jeleniej Górze.

W odtajnionych właśnie archiwalnych aktach znajduje się kilkaset osób pochodzących z Jeleniej Góry lub działających tu przed laty. W internetowych archiwach, które można przeszukiwać pod adresem www.inwentarz.ipn.gov.pl znajdują się tylko bardzo ogólne informacje jak nazwa jednostki, w której powstały teczki danej osoby, daty oraz miejsce gdzie obecnie fizycznie znajduje się teczka. W większości wypadków fizycznie archiwalia znajdują się we wrocławskim oddziale IPN.

- Dziś można tylko gdybać, które z tych osób faktycznie i świadomie donosiły ówczesnym władzom, a które miały tylko założone teczki nawet o tym nie wiedząc. Ale nawet osoby, które były agentami, mogły być do tej działalności zmuszane w różnoraki sposób, np. szantażem lub groźbami - komentuje osoba dobrze znająca temat tzw. teczek.

- Nie ma pewności, że osoby te wiedziały, że są kandydatami na tajnych współpracowników i mają założone teczki. Ówczesne czasy rządziły się innymi prawami niż obecne - słyszymy od starszych osób, których dorosłość przypadała na lata 70-te i 80-te.

Sprawa Wiesława - Barbary
Dobrym przykładem podobnej sytuacji jest przypadek byłego jeleniogórskiego radnego Wiesława Tomery. W oświadczeniu lustracyjnym, które dziesięć lat temu musieli wypełniać radni podał on, iż świadomie nie współpracował ze służbami PRL. Przed kilku laty został oskarżony o tzw. kłamstwo lustracyjne. Trzy lata temu sąd prawomocnie orzekł, że podał on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Wiesław Tomera musiał więc zrezygnować z mandatu radnego. Okazuje się, że kontakty byłego radnego z ówczesnym SB polegały na przesłuchiwaniu go przez milicję jako kierownika w Sekcji Produkcji Sterydowych fabryki leków Polfa. Opowiadać musiał o stratach produkcyjnych do jakich doszło w kierowanym przez niego wydziale na przełomie lat 1979/80.

- Na te przesłuchania musiałem chodzić bo takie otrzymywałem polecenie służbowe. Nie mogłem więc odmówić. Sam żadnych spotkań nie inicjowałem - tłumaczył później Tomera.

Czy to była tajna współpraca agenturalna? W oświadczeniu lustracyjnym nie zostawiono wyboru. Albo zaznaczało się "byłem tajnym współpracownikiem" lub "nie byłem". Tomera uważał, że nie był, więc zaznaczył, że nie. Dopiero w czasie procesu sądowego były radny dowiedział się, że miał nawet w aktach pseudonim: Barbara. On sam czuje się pokrzywdzony przez sąd i ustawę lustracyjną.

Adres Cioska
W archiwach IPN są również dokumenty w sprawach dawnych dygnitarzy partyjnych. Np. sprawa operacyjnego rozpracowania o kryptonimie "Adres" dotyczyła ustalenia autorów anonimu z pogróżkami skierowanego do Stanisława Cioska, I sekretarza KW PZPR w Jeleniej Górze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (43) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group