Niedziela, 25 lipca
Imieniny: Krzysztofa, Jakuba
Czytających: 7487
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Kolej karkonoska pod warunkiem oszczędności

Piątek, 26 sierpnia 2016, 12:27
Aktualizacja: Sobota, 27 sierpnia 2016, 8:53
Autor: Przemek Kaczałko
Region: Kolej karkonoska pod warunkiem oszczędności
Fot. Przemek Kaczałko
W czwartek (25.08) w sali konferencyjnej Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych w Jeleniej Górze spotkali się zainteresowani reaktywacją kolei do Karpacza i Kowar. Na zaproszenie Karkonoskiej Inicjatywy Obywatelskiej pojawił się również marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski.

Karkonoska Inicjatywa Obywatelska to grupa osób otwarta na dialog ponad podziałami, mająca na celu rozwiązywanie problemów lokalnej społeczności. Jednym z nich jest właśnie skomunikowanie drogą kolejową Jeleniej Góry z Karpaczem i Kowarami. Na poprzednich spotkaniach dyskutowano m.in. o dyspozytorni pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze oraz łączniku drogowym z Bolkowem.

W siedzibie KSON-u pojawiło się wiele osób, którym na sercu leży przywrócenie kolei w Karkonoszach. Byli wójtowie i burmistrzowie gmin powiatu jeleniogórskiego (Bożena Wiśniewska – Kowary, Michał Orman – Mysłakowice, Mirosław Kalata – Podgórzyn), a także przedstawicielki PKP.

Z upoważnienia burmistrza Karpacza głos zabierał radny Andrzej Olszewski przedstawiając prezentację o potencjale turystycznym wspomnianej linii kolejowej, a spośród jeleniogórzan swoją obecnością zaznaczyli się: przewodniczący Rady Miejskiej Leszek Wrotniewski, radny Rafał Szymański (PiS), Piotr Miedziński (PO, prezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego) oraz były, a zarazem przyszły radny Józef Sarzyński (SLD, mandat obejmie we wrześniu). Był również zastępca prezesa KARR, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Jeleniogórskiego Leszek Supierz. Wysoka frekwencja bez wątpienia jednocząca polityków i samorządowców ponad podziałami jest kolejnym przykładem poparcia inicjatywy, na której realizację, według szacunków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego potrzeba ok. 30 milionów złotych.

- Bardzo ważnym elementem w tej całej mozaice decyzyjnej jest majowa uchwała zarządu województwa dolnośląskiego wyrażająca wolę przejęcia linii 308 i 340 – podkreślił na wstępie Marek Obrębalski, szef Komisji Rozwoju Sejmiku Dolnośląskiego.

Marszałek Przybylski podkreślił, że nie spotykamy się już, żeby mówić „czy”, a „kiedy” linia kolejowa w Karkonoszach zostanie reaktywowana oraz co mamy do zrobienia, żeby tego dokonać. Skąd znaleźć środki na inwestycję? - Liczymy na to, że z oszczędności z naszego Regionalnego Programu Operacyjnego na zadania kolejowe, ale również jestem przekonany, że w skali kraju tak duże środki nie będą wykorzystane. Zawsze jest tak, że przetargi są tańsze – powiedział Cezary Przybylski. Na najbliższej, wrześniowej sesji, Sejmik najprawdopodobniej podejmie decyzję o przejęciu linii kolejowych do Karpacza i Kowar. Szacuje się, że pociąg powinien powrócić na tory do 2020 roku.

- Mamy nadzieję, że uda nam się pozyskać te środki w ramach środków unijnych w tym okresie programowania. Oszczędności lub środki niewykorzystane powinny pokazać się w drugiej połowie tego okresu – będziemy wtedy gotowi dokumentacyjnie, żeby przystąpić bez zbędnej zwłoki do pracy – powiedziała Agnieszka Zachaj, zastępca dyrektora Departamentu Infrastruktury UMWD. Przy tego typu działaniach poziom wsparcia środków unijnych to jest 85 proc., czyli mówimy o 15 proc. wkładu własnego. Tu liczymy, że ze strony samorządów lokalnych będzie również wsparcie finansowe w części związanej z zabezpieczeniem wkładu własnego – dodała A. Zachaj.

Andrzej Olszewski zaznaczył, że Karpacz ma koncepcję stworzenia komunikacji miejskiej, która z uwagi na końcową stację w dolnej części miasta pod Śnieżką byłaby niezbędna dla powodzenia inicjatywy.

Burmistrz Kowar również jest zdecydowana partycypować w kosztach. Stacja końcowa miałaby być usytuowana w pobliżu powstającej stacji sportów zimowych. - Trudno w tej chwili mówić o kwotach. Jest to na tyle ciekawy projekt, że na to pieniądze powinny się znaleźć. Tym bardziej, że może to być etapowane, wtedy miasto będzie mogło ten ciężar ponieść – powiedziała Bożena Wiśniewska. Wstępnie szacuje się, że zainteresowane gminy miałyby się „dorzucić” do wkładu własnego po ok. 500 tysięcy złotych.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (44) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group