Poniedziałek, 25 maja
Imieniny: Grzegorza, Magdaleny
Czytających: 1777
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Karkonosze i okolice Ziemią Świętą!

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 29 stycznia 2010, 11:12
Aktualizacja: Sobota, 30 stycznia 2010, 8:13
Autor: Ania
Fot. Ania
O „Szlakach kulturowych” rozmawiano wczoraj w Biurze Wystaw Artystycznych w Jeleniej Górze. Było to jubileuszowe, trzydzieste spotkanie w ramach Obserwatorium Karkonoskiego. Prócz wystąpień i gorącej dyskusji, były także „urodzinowe” chwile.

Wielu zacnych gości zasiadło wczoraj w Biurze Wystaw Artystycznych. Wśród publiczności zasiedli poseł na Sejm RP, Marcin Zawiła oraz wicemarszałek województwa dolnośląskiego, Jerzy Łużniak. Obecność decydentów nie była „dekoracyjna”, bowiem temat debaty obejmował nie tylko sferę marzeń, ale także konkretnych posunięć zależących od tych, którzy są u władzy. Wszystkich powitała Janina Hobgarska, dyrektor BWA, które udziela gościny Obserwatorium Karkonoskiemu od początku jego istnienia.

Szlaki kulturowe, którymi do naszego regionu podążą pielgrzymi z całego świata. Mrzonka to, czy realna wizja? Zdaniem prowadzącego Obserwatorium Karkonoskie autora wstępu i moderatora dyskusji, marzeniem można wybudować rzeczywistość. Więckowski w swojej wypowiedzi nawiązał do Ziemi Świętej, gdzie chcą przyjeżdżać ludzie z całego świata. To ona kojarzy się z miejscem, od którego wszystko się zaczęło. Wędrówka po niej wiąże się zarówno z realną, jak i mentalną podróżą. Takie odczucia powinny towarzyszyć także szlakom kulturowym. Także tym, które poprowadzą tu: do Jeleniej Góry i w Karkonosze.

Do debaty zaproszono gości związanych z Muzeum Karkonoskim: jego dyrektor Gabrielę Zawiłę, Stefanię Żelasko, kierownika działu szkła artystycznego oraz Tomasza Miszczyka, szefa działu archeologii i przewodnika sudeckiego. Wymienieni zaproponowali trzy szlaki kulturowe, które według nich powinny znaleźć się w Karkonoszach.

Gabriela Zawiła barwnie opowiedziała historię związaną z tkactwem w Kotlinie Jeleniogórskiej. Przypomniała, że to właśnie rozwój tradycji włókienniczych stanowi wspaniałą tradycję, nierozerwalnie związaną z Jelenią Górą.
Wspomniała o znanych kupcach z naszego m. in. Christianie Mentzlu. Pokazała grafiki obrazujące ludzi zajmujących się lnem.– Tkacki bądź lniany szlak kulturowy, w zależności od tego jaką ostatecznie nosiłby nazwę zaczynałby się w Jeleniej Górze, w której turyści zwiedziliby Kościół Łaski pod Krzyżem Chrystusa, Rynek oraz Muzeum Karkonoskie – mówiła G. Zawiła.

Następnie mogliby pojechać do Pakoszowa, gdzie mieściła się Bielarnia Hessów, a później m. in. do Łomnicy, Mysłakowic, Kowar, Kamiennej Góry, miejscowości związanych niegdyś z tkactwem.

Stefania Żelasko przybliżyła zaś historię związaną ze szkłem. Zaproponowała wędrówkę po miejscowościach, w których swego czasu prężnie działały huty. Jednym z najważniejszych punktów szklarskiego szlaku kulturowego byłaby więc Huta Józefina, którą wybudowano w 1842 roku (niem. Josephinenhutte). Kierował nią Franciszek Pohl.

„Józefina” byłaby także jednym z najważniejszym obiektów szlaku, zaproponowanego przez Tomasza Miszczyka. Jako przewodnik podkreślił, że dla turysty ważna jest możliwość zarówno obejrzenia obiektów, jak i kupienia pamiątek i poznania historii związanej z danym miejscem. Ciekawym „produktem turystycznym” jest obecnie Leśna Huta Szkła w Szklarskiej Porębie, bo właśnie tutaj można zakupić piękne figury i naczynia szklane, jak i samemu coś wytworzyć lub zobaczyć, jak robią to doświadczeni hutnicy.

Większość dyskutantów zgadzała się z tym, że na terenie Karkonoszy powinno powstawać jak najwięcej szlaków kulturowych. Znalazły się także osoby, które podkreślały, że powinny wśród nich być te związane z Walończykami i zielarstwem, jakie uprawiano na tych terenach. Byłyby to tajemnicze, związane z magią ścieżki i z pewnością przyciągnęły rzesze turystów. Nie powinno zabraknąć również tych, związanych z literaturą.

Wiadomo już, że w maju zostanie otwarty Szlak Waloński w Szklarskiej Porębie. Powstał on z inicjatywy Stowarzyszenia Zdolna Dolna oraz Sudeckiego Bractwa Walońskiego. Zasugerowano także organizowanie na szlakach kulturowych wystaw, warsztatów, festiwali i innych imprez, a wszystko po to, żeby były one atrakcyjne dla turystów. Podkreślono także, że muszą one posiadać swojego lidera.

W trakcie dyskusji pojawiły się również informacje dotyczące Szlaku Cysterskiego, który ma również przebiegać w Jeleniej Górze. Zajmuje się tym obecnie samorząd województwa. Pracownicy Muzeum Karkonoskiego planują zorganizować konferencję dotyczącą baroku i malarstwa barokowego w Jeleniej Górze.

Jubileusz Obserwatorium Karkonoskiego uczczono toastem i życzeniami równie pomyślnych kolejnych edycji tego ważnego, jeśli nie najważniejszego wydarzenia, którego autorzy – przejęci troską o przyszłość Ziemi Jeleniogórskiej – próbują wytyczyć ścieżki dla jej udanej przyszłości.

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

Patol 29-01-2010 14:11
A już myślałem że w naszym regionie jest najwięcej posągów papieży JP2.
~ 29-01-2010 15:23
kurorty gorskie pozbawione marketow to moje marzenie
*piipi* 29-01-2010 16:01
..do - [~Patol ..] ..wolałabym *Amorki ! ~Hi, .. mozna pomarzyc i ..*dotknąc !
~ 29-01-2010 17:13
I ZNÓW BICIE PIANY ZA PIENIĄDZE PODATNIKÓW.
~Wierny tylko Jemu 29-01-2010 17:28
Jeżeli pan Więckowski mówił o Ziemi Świętej w sensie turystycznym, to w porządku.
~_Łowca byków 29-01-2010 17:50
Tak to prawda Jelenia Góra to ziemia święta, tutaj coś wybudować poza marketem oczywiście to prędzej nerwicy i kur..cy dostaniesz niż zgodę z urzędu - walka z wiatrakami.
~Gooral Carconski 29-01-2010 19:23
O „Szlakach kulturowych” pogadano sobie w BWA. I fajnie! Bo kultura ważna rzecz. Co prawda tę „naszą” kulturę spapraliśmy, ale pogadać zawsze można, o tym jakie to szlaki przyciągałyby rzesze turystów, którzy do Kotlinki niczym do Ziemi Świętej na pielgrzymki przyjeżdżali. Ponieważ wspomnieniowe niemieckie pielgrzymki wymierają, więc trzeba znaleźć zamiennik. Jestem za, bez przeciw. Tylko mam jedną uwagę. Z Kotliny to my Ziemi Świętej nie zrobimy, no chyba, że znajdziemy świętego Grala. Kto wie, może gdzieś Walończycy go zakopali. Tkactwo Szklarstwo Walończycy, Zielarze. To wszystko dobre pomysły, w większym lub mniejszym stopniu realizowane, ale one turystów do nas nie ściągną, a przynajmniej nie taką ilość jaką nam się wydaje. To wszystko jest wyłącznie ofertą uzupełniającą. Nikt zimą w Karkonosze nie przyjedzie po to, aby poznawać historię tkactwa tego terenu. Szklarstwo należy traktować wyłącznie jako ofertę uzupełniającą, ciekawostkę na szlaku. Z całym szacunkiem do dyskutantów obserwatorium i ich pomysłów. Z nich na turystyce nie zarobimy. Tu są potrzebne wyciągi i nowe nartostrady.
kazimierzp 29-01-2010 21:18
Choćbyśmy nie wiem jak się starali to nartostrad na miarę tych w Alpach nie zrobimy. Ale na tych co są, można poznać tajniki jazdy na nartach i nauczyć kolejne pokolenia korzystania z uroku narciarstwa. Mamy stoki i nartostrady na których ci wszyscy którzy po prostu lubią zjeżdżać a nie szaleć odczują satysfakcję! Nie na próżno Berlińczycy lubią jeździć do Karpacza (dla nich Krummhubel) pod świętą górę Śnieżkę ( Sněžka, Schneekoppe). Dla nich i dla ich przodków to kultowa góra! Szlaki cysterskie, tkackie, szkalrskie,... tu jest przyszłość. Dobrze rozpropagować, dodać do tego ciekawe legendy w kilku językach i mamy pielgrzymki turystów. Żebyście widzieli ilu jest pasjonatów w świecie właśnie tkactwa, szklarstwa. Oni tym zyją, chcą to dogłębnie, namacalnie poznawać. Szkoda, że ginie tkalnia lnu w Mysłakowicach, prawdziwa kontynuatorka tychże tkackich tradycji! Szkoda, że mamy niewiele szklarni, szlifierni szkła. Turyści uwielbiają być blisko i namacalnie tworzenia. A przecież jeszcze mamy wiele pałaców które powoli odzyskują swój blask. Kotlina naprawdę jest ziemią świętą dla miłośników pięknej przyrody, zanikających zawodów, sztuki! Problem pamiątek! Chyba nie będziemy im ofiarowywać ciupag w kształcie z Zakopanego, ale zrobione w Chinach!?!
~Gooral Carconski 30-01-2010 7:28
Kaziu! Wierzę w marketing. Słowo! Mam nawet takie wykształcenie (oprócz tego budowlanego ;) ) I tę wiarę w marketing polecam wszystkim, którzy chcą decydować o rozwoju tego regionu. Uwierz mi, ale w żadnej poważnej firmie nikt nie podejmuje decyzji o wdrożeniu do produkcji nowego produktu bez poprzedzających go badań marketingowych. Ba! Co więcej, te produkty powstają w wyniku badań, których celem jest poznanie oczekiwań konsumenckich. Tak robią też rozwinięte turystycznie gospodarki, które wiedzą, że "rajskie plaże" i „wyciągi narciarskie” to już za mało, aby wygrywać coraz większą turystyczną konkurencję. To jest to, czego nie robi się w Polsce. Nie wymagam tego od uczestników "Obserwatorium" i nie neguję ich pomysłów. Traktuję ich jak "myślicieli", których pomysły przed wdrożeniem powinny być bardzo dokładnie przebadane, zweryfikowane, i dopiero później wdrożone, lub odrzucone. Obawiam się jednak, że ktoś znowu arbitralnie bez oparcia w badaniach, uzna, że to świetne pomysły, bo "jemu się tak wydaje". I wydrukowany zostanie jakiś kolejny folder o nieistniejącym w rzeczywistości szlaku tkackim, albo szklarskim. No bo co można pokazać w kolebce szklarstwa karkonoskiego? Rozpadającą się Hutę Józefina? Bez jaj! Zamiast na folder, to wolałbym, aby te pieniądze przeznaczyć na badania ruchu turystycznego i poznanie oczekiwań turystów, którzy np. będą moli odpowiedzieć co im się podoba, a co mamy słabe. Gwarantuję, że odpowiedzi mogą być zaskakujące, o czym przekonali się w Szklarskiej Porębie, gdzie takie badania prowadzili. Idę o zakład, że zimą badania wykażą, że ludzie tu przyjeżdżają na narty, a nie po to, aby robić sobie wycieczki szlakiem cystersów, albo wspinać się na Śnieżkę. Piszesz, że dla Berlińczyków Śnieżka to święta góra. OK. To proszę jeszcze o potwierdzenie tego w danych. Ilu Berlińczyków w ciągu roku odwiedza Karpacz? No właśnie! Nikt nie wie! Nie neguję potrzeby tworzenia szlaków tematycznych, ale na nich to my kasy nie zrobimy, tak jak z Karkonoszy Alp. To Fakt, ale zróbmy przynajmniej trzy porządne ośrodki takie jak są w Czechach, bo dzisiaj nie ma po czym jeździć. Na szczęście spadł w końcu śnieg i otwierają kolejne nartostrady, ale przez pół sezonu nie można było zjeżdżać ze Szrenicy i Kopy, bo brakowało tam śniegu. Brakowało, ponieważ jakiś "zielony" kiedyś wydał zakaz dośnieżania tych szczytów. W efekcie na narty jeździmy do Czech, gdzie śniegu naturalnego jest więcej, a i z dośnieżaniem nie ma takich problemów. To są prawdziwe problemy do natychmiastowego rozwiązania, a później można się zajmować ofertą apres ski. Problemem jest to, że „zieloni” sprzeciwiają się tworzeniu kolejnych tras narciarstwa biegowego. „Zieloni” są przeciwko wyznaczaniu tras rowerowych. Szanuję poglądy uczestników obserwatorium, ale uznaje je jako niszowe produkty turystyczne. "Ziemia święta" - wybaczcie drodzy państwo. Wolę, aby to była tylko ziemia przyjazna.
kazimierzp 30-01-2010 8:49
Jak można stworzyć coś "z niczego" daje przykład Juliusz Naumowicz. Odtworzył legendę, historię Walonów, dorobił do tego inne klechdy, stworzył cały ośrodek ze sklepami i miejscem do oddawania się "walońskim gusłom" i smakowaniu nalewki (dobra i mocna!). Jest u niego ruch, w sklepach minerały i to co z nich się robi są turyści i nabywcy. Moja koleżanka z Grecji specjalnie chciała do Szklarskiej aby tam być i coś kupić! A stworzył to człowiek bez sprawnych nóg, przykuty do wózka inwalidzkiego! Czyli konsekwentnie z dobrym pomysłem można "coś" zrobić! Wracając do nart! Czesi mają kilka pasm Karkonoszy, a my jedynie północne stoki. Jak mówią spece od narciarstwa (Stanisław Rażniewski tak głosił) nad czeskimi Karkonoszami chmury zostawiają śnieg. Dlatego Aesculap po Jego obserwacjach zlokalizował mikrostację na Łysej Górze bo na niej też panuje swoisty mikroklimat! Dodano do tego sztuczne naśnieżanie i Łysa się kręci! Co do Berlińczyków: chyba dwa lata temu zorganizowali Mistrzostwa Berlina w narciarstwie alpejskim w Karpaczu!
~aldona 30-01-2010 9:02
Ile nieporozumień może spowodować niezbyt dokładne sprawozdanie. Więckowski nie porównywał Kotliny do Ziemi Swiętej, tylko mówił o Ziemi Swiętej i pokazywał przenikanie znaczeń w krajobraz. Jest to dla tego zjawiska najlepszy przykład. Natomiast bezpośrednie porównanie jest intelektualnie i emocjonalnie nieuprawnione i Więckowski go nie popełnił!
~Gooral Carconski 30-01-2010 13:50
Z całym szacunkiem do osiągnięć do Pana Naumowicza, przed którym chylę czoło, to jego oferta nie jest głównym magnesem ściągającym turystów do Szklarskiej Poręby. A przynajmniej badania marketingowe tego nie potwierdzają. Jest to wyłącznie oferta uzupełniająca i jako taka jest dobra i potrzebna. To samo dotyczy Leśnej Huty, Western City czy Parku Miniatur. Same w sobie, bez ogólnej oferty jaką daje pobyt w górach zimą ( na nartach), latem (na wycieczkach), nie byłby tak licznie odwiedzane. Tak więc "szlak szklarski", "szlak tkacki", "szlak waloński" to tylko uzupełnienie i wypełnienie oferty głównej. Ważne i i potrzebne, ale tylko uzupełnienie. Co do narciarstwa. Nie neguję, że w Czechach pada więcej śniegu niż po naszej części gór. Nie neguję też faktu, że u nas częściej i mocniej wieje niż tam. Ale to oznacza, że powinniśmy dośnieżać całe nartostrady, a nie tylko do połowy, bo wyżej nie można. W sprawie Łysej Góry. Fakt! Tam jest ciekawy mikroklimat. Przez trzy sezony wyciągi kręciły może w sumie przez 2 miesiące. No ale dobre i to. W tym roku jest lepiej, bo jest mróz. To Łysa może straty odrobi. Jeszcze raz powtórzę: po pierwsze badania marketingowe i poznanie oczekiwań konsumentów (turystów), a później dostosowywanie produktów (szlaków, atrakcji, infrastruktury). Tak się robi na świecie i na świecie osiągają sukcesy. U nas robi się "na czuja" i też są tego efekty. Skandalem i to niewyobrażalnym jest, że mając na miejscu kadrę Uniwersytetu Ekonomicznego, od lat kolejne władze tego nie wykorzystują (oprócz przygotowania kolejnego szalblonu, kolejnej strategii). A ja mówię: te strategie można wszystkie wrzucić do śmieci, bo zostały wykonane bez wcześniejszego badania rynku. Kaziu! Pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group