Piątek, 14 sierpnia
Imieniny: Maksymiliana, Alfreda
Czytających: 4204
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jak Tosiek jeździł tramwajem

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 22 marca 2009, 9:19
Aktualizacja: Wtorek, 24 marca 2009, 13:00
Autor: rylit
Fot. Archiwum domowe/ rylit
Rozmowa z Anną Mazurkiewicz wdową po Antonim Mazurkiewiczu, jednym z pierwszych jeleniogórskich tramwajarzy. Niezapomnianym kontrolerze, który zamiast wlepiać mandaty gapowiczom, kazał im przyrzekać, że nie będą oszukiwali. Materiał to kolejny element związany z 40. rocznicą likwidacji tramwajów w Jeleniej Górze, która przypada w tym roku.

– Jak to się stało, że mąż Pani rozpoczął pracę w tramwajach jeleniogórskich?

– Mąż był kawalerzystą i w czasie Kampanii Wrześniowej dostał się do niewoli o po sześcioletnim okresie powrócił do rodzinnego Łańcuta i jak wielu po wyzwoleniu wyjechał na ziemie odzyskane w poszukiwaniu lepszej przyszłości. To, że przyjechał właśnie do Jeleniej Góry, to zasługa jego siostry, która przybyła tu wcześniej i ściągnęła brata. Początkowo Tosiek pracował u Wojciecha Tabaki, starosty powiatowego, późniejszego przewodniczącego rady powiatu, który skierował go do organizacji transportu miejskiego w Jeleniej Górze.

– Mąż zaczął pracę jako motorniczy. Czy musiał przejść jakieś kursy aby zacząć prowadzić tramwaj?

– Wtedy nie było mowy o kursach, po wyzwoleniu robiło się wszystko spontanicznie, a prowadzenia tramwaju nauczyli go lwowiacy i warszawiacy, jego starsi koledzy.

– Ale po pewnym czasie Pan Antoni został konduktorem. Dlaczego?

– Nie, nic się specjalnego nie wydarzyło. Antoni został konduktorem bo była to lżejsza praca i nie musiał się tak denerwować, że prowadzi tramwaj. I tak zostało do momentu zastąpienia tramwaju autobusami. Wtedy zaproponowano mężowi pracę kontrolera biletów w autobusach. Choć wielu ludzi pamięta go właśnie jako kontrolera, to mąż był jednym z pierwszych tramwajarzy w Jeleniej Górze.

- Wielu pasażerów pamięta męża jako bardzo dobrego człowieka i kontrolera, który się chyba nigdy nie naraził żadnemu gapowiczowi…

- Tak, mąż był bardzo dobry dla ludzi .Jeżeli kogoś złapał bez biletu, to nie wypisywał mu mandatu tylko sprzedawał bilet i kazał kasować. Miał bardzo dobrą pamięć i pamiętał ludzi jeżdżących bez biletu. Wtedy często też, gdy powtórnie złapał takiego człowieka bez biletu, nie pisał mandatu, tylko kazał głośno powiedzieć w pełnym ludzi autobusie, że nie będzie jeździł na gapę. Kiedy to nie skutkowało to wypisywał mandat, ale i wtedy miał wątpliwości, czy zrobił słusznie. Często, za moją namową anulował mandaty dla ludzi , którzy nie mieli pieniędzy na bilety.

- Pan Antoni poszedł na rentę później niż wielu innych pracowników?

- Antoni był bardzo pracowitym człowiekiem, praca dla niego była najważniejsza, nie wyobrażał sobie aby się spóźnić. Gdyby tramwaj lub autobus spóźnił się, miał przygotowany awaryjny rower, na którym dostawał się wtedy do pracy. Mąż żył pracą, swoim zakładem pracy, swoim miastem. Był za to doceniany i nagradzany nagrodami i dyplomami. Jego dumą było to, że mógł nosić przez wiele lat sztandar swojego zakładu pracy. Na rentę poszedł w wieku siedemdziesięciu lat, a i wtedy pracował parę lat na pół etatu. Przestał się angażować dopiero wtedy, kiedy uniemożliwił mu to wiek i stan zdrowia. Kiedy umarł wsadziliśmy do trumny jego osobiste pamiątki z okresu gdy pracował w zakładach komunikacyjnych.

- Dziękuję za rozmowę

Antoni Mazurkiewicz urodzony w 1916 roku w Łańcucie. Jako kawalerzysta bronił Polski w 1939 w czasie Kampanii Wrześniowej, gdzie dostał się do niewoli niemieckiej. Po wyzwoleniu wrócił do rodzinnego miasta, ale zaraz wyjechał na ziemie odzyskane, gdzie po krótkim okresie pracy w innym charakterze zatrudnił się jako motorniczy pierwszych po wyzwoleniu tramwajów w Jeleniej Górze. Przez resztę swojej kariery zawodowej był pracownikiem komunikacji miejskiej. Za swoje zaangażowanie, charakter i pracowitość był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany. Został w 1980 roku uhonorowany medalem „Zasłużony Dla Miasta Jeleniej Góry” a w roku 1990 został wybrany „Człowiekiem Roku Jeleniej Góry”. Zmarł w 2002 roku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (58) Dodaj komentarz

~IZA 22-03-2009 10:17
Oczywiście pamiętam pana Mazurkiewicza,byłam świadkiem głośnego obiecania przez gapowicza, że więcej nie będzie jeździł na gapę,cały autobus miał niezły ubaw, a gapowicz wstyd.Jako nastolatka jechałam kiedyś do szkoły 15-tką a na przeciwko mnie siedział chłopak.Pan Mazurkiewicz wziął nasze miesięczne bilety do kontroli, sprawdził.a potem oddając zamienił i powiedzał chłopakowi,że jak wysiądziemy z autobusu (a wysiadaliśmy na tym samym przystanku),to ma mnie zaprosić na lody i oddać z powrotem bilet.Chłopak spękał,oddał bilet i bardzo przyspieszył kroku :-) Wstydliwy jakiś był ;-)
~ago od kosmosu 22-03-2009 10:21
Bardzo interesujący ten wywiad. No i fajnie, że jest możliwość umieszczenia tych zdjęć w internetowym wydaniu Jelonki, bo tu o wiele lepiej widać szczegóły niż w tygodniku.
~Maniuś 22-03-2009 10:29
Bardzo sympatycznie wspominam tego Pana był to super człowiek o dobrym sercu i z dobrym humorem.
~yeta 22-03-2009 10:54
piękne te stare fotografie. Pozdrawiam
~Iza 22-03-2009 12:18
Przemiły starszy pan o uśmiechniętych, pełnych dobroci oczach. Jedyny chyba 'kanar' na świecie, którego szanowało całe miasto i przed którym człowiek się naprawdę wstydził braku biletu.
~Marian 22-03-2009 12:25
Tak Pan Mazurkiewicz to był Gość. Pamiętam jak mnie kiedyś złapał bez biletu i kazał za kare pocałować jakąś dziewczyne hehe (dziś była by to nagroda :P)
~tylko xx-lecia 22-03-2009 12:25
Pamiętam tego Pana chociaż byłem małym dzieckiem to pamiętam. Duża kultura osobista , poczucie humoru i szacunek do pasażerów , więcej takich ludzi ! Typ "lwowski" - już takich niestety nie ma :(
~Agata 22-03-2009 12:38
a ja pamiętam, że jak ktoś jechał na gapę, to za to musiał kogoś pocałować - najczęściej osobę , która stała blisko niego,,,,,
~Dino 22-03-2009 12:43
PAN MAZURKIEWICZ BYŁ JEDNYM Z NAJBARDZIEJ ZNANYCH OSÓB JELENIEJ GÓRY NIEJEDNA OSOBA BY MOGŁA SIE UCZYC ASERTYWNOŚCI NAPRAWDE JAK BRAKUJE TAK WIELKICH A ZARAZEM NORMALNYCH LUDZI
~Anna 22-03-2009 13:00
Z wielkim sentymentem przeczytalam artykul,podziwiam fotografie.A moze by pan redaktor zrobil cykl o ludziach z naszej Jelonki-tych o ktorych powinnismy pamietac....
~ona 22-03-2009 13:08
Pozdrowienia dla pana Marianka. To, że jest taki sympatyczny to u nich rodzinne. Jaki ojciec taki syn
~leniwy Belfer 22-03-2009 13:15
Pan Antonii- relikt przeszłości podobnie jak tramwaje.... Nawiasem mówiąc szkoda i pana Antoniego i tych tramwajów...
~Łowca byków 22-03-2009 13:23
Dzisiaj pracodawca zniszczył by go za to, że nie wypełnia swoich obowiązków i nie wystawia mandatów. U kapitalistów nie ma miejsca dla ludzi dobrej woli. Wystarczy spojrzeć w koło. Liczy się tylko mamona.
~Tomwoj 22-03-2009 13:46
Takiego drógiego człowieka, to szukać ze świeczką... Pamiętam go gdy byłem mały młe wspomnienia........
~zuo 22-03-2009 14:40
Eh, aż się łezka w oku kręci... co jak co, ale to chyba najbardziej znana i zasłużona postać w Jeleniej Górze po Bolesławie Krzywoustym
~Andi 22-03-2009 14:43
Był to Złoty Człowiek brakuje takich ludzi
~krs 46 22-03-2009 15:15
kupiłem wózek głęboki dziecięcy w Cieplicach i musiałem go jakoś przewieżć...oczywiście skasowałem tylko swój bilet zapominając o bagażu pan Tosiek tylko się uśmiechnął szeroko i złożył mi zyczenia żeby dziecko się dobrze chowało...
~kjh 22-03-2009 15:28
wydaje mi się czy się może mylę, ale czy Pan Antonie nie został czasem pierwszym Człowiekiem Roku w Jeleniej Górze? Poprawcie mnie jeśli się mylę:)
~pkp 22-03-2009 16:14
pamietam jako kilkiletgni chlopak jak juz byl na emeryturze a czasem jezdzil w mzk i to juz bylo jakos 94-95 rok jak zawsze na zarty mowil ze zabierze mi moja siostre jak chcial zaczepic ludzi hehe albo karal gapowiczow pocalunkiem heheh
~Ola 22-03-2009 16:19
Przesympatyczny człowiek, z wielkim sercem, nigdy nikomu krzywdy nie zrobił, ojciec mojego kolegi z klasy - Mariana. Pozdrawiam
~Matysiak 22-03-2009 16:22
Wspominam Pana Antoniego bardzo cieplutko. Miło wspomnieć zacnego człowieka tym bardziej że żył pośród Nas mieszkańców Jeleniej Góry, którą tak mocno ukochał.
~DIABLO 22-03-2009 18:40
W okresie kiedy chodziłem do szkoły średniej woziłem jeden stary bilet.Podczas kontroli Pan Mazurkiewicz wziął bilet w ręce i mówi:Toż on taki stary jak i ja...Śmierć temu biletowi!!! I przedarł go a bilet rozpadł się w pył hehehe...
~nakatomi 22-03-2009 18:52
serdecznie pozdrowienia dla żony p.Antosia.szkoda że młodsi nie pamietaja "naszego"konduktora bo naprawde takich ludzi cieplych,zyczliwych,dobrodusznych,bezinteresownych oraz przesympatycznych coraz mniej,może miasto powino w jakis sposób podtrzymac pamiec o p.Tośku?
~Piotr Leszek 22-03-2009 19:00
Także pamiętam sympatycznego Pana Mazurkiewicza tym bardziej ,że znali go z pracy gdzie razem pracowali moja mama i tato. Mama opowiadała ,że w tamtych czasach była świetna atmosfera w zakładzie wszyscy się znali , no i MZK miało zespół taneczny :)
~pkp do kjh 22-03-2009 19:14
masz racje to 1 czlowiek roku w jelonce. a nawiasem mowiac kiedys mzk to byl prestiz przeszlo 40 lat pracowala tam babcia , jej syn kilka lat a drugi syn pracuje okolo 20 lat w tym zakladfzie... babcia jezdzila na tramwajach jako kanarka , potem w autobusach a potem buiro i magazyn . zostala wyrozniaona jakimis medalami za prace przez miasto jg bodajze
~wie39 22-03-2009 19:16
Również pamiętam pana Mazurkiewicza.Był zawsze grzeczny i kulturalny.Nie był bezwzględny-jak widział skruchę to darował.Dzisiejsze kanary do pięt mu nie dorastają.
~ago od kosmosu 22-03-2009 19:19
Czy ten wspaniały Człowiek nie powinien mieć w Jeleniej Górze ulicy nazwanej Jego imieniem? Warto, aby Radni o tym pomyśleli, gdy będą szukali patrona, aby dać nazwę jakiejś nowej ulicy.
dolo 22-03-2009 19:19
Zgadzam się że Pan Mazurkiewicz był wspaniałym człowiekiem ,ale wydaje mi się że należało by też wspomnieć o Jego koledze niestety nie pamiętam nazwiska ,ale to też był wspaniały człowiek.
~gregorek 22-03-2009 19:24
Troszkę krótka ta rozmowa, wypadałoby bardziej wdowę pociągnąć za wspomnienia. Oczywiście pamiętam Pana Mazurkiewicza, sam nigdy nie musiałem krzyczeć, ale miałem ubaw z gapowiczów. Tu smutna konkluzja - w dzisiejszych czasach Pan Antoni nie mógłby sie zapisać w naszej pamięci, bo po pierwszej takiej "karze" zostałby z miejsca oskarżony o molestowanie seksualne (owe pocałunki czy zachęta na umówienie się na lody) lub mobbing (kara krzyku na głos o braku biletu). Przypuszczam też, że przedstawiciel naszej "złotej młodzieży" miast zachować się z szacunkiem do kontrolera, pociągnąłby mu z główki nie zważając na jego wiek. Ot, smutna prawda... Kiedyś było chyba lepiej i ciekawiej...
~ZABOBRZANIN 22-03-2009 19:37
Pamietam czasy jak do szkoły sie dojeżdżało i sprawdzal nam bilety... Zawsze cos fajnego z tego wyszło... Było nawet tak że dla żartu pokazywakiśmy ten sam bilet (podawaliśmy za Jego plecami) znaleźiony w autobusie aż przerwał Go na pół. Wtedy wszyscy mieliśmy miesieczne ale potrafił zawsze cos fajnego wymysleć za kare...
~----eee--- 22-03-2009 19:46
pamętam Pan ANTONI był PIERWSZYM CZŁOWIKIEM ROKU wybieranym w Jeleniej Górze!! Dlaczego teraz nie wymienia się Pana Antoniego w Nowinach Jeleniogórskich przy okazji wyboru kolejnego człowieka roku nie rozumiem?? W pamięci jeleniogórzan pozostanie zawsze WIELKIM CZŁOWIEKIEM. pozdowienia i życzenia dużo zdrowia załączam dla Pani Małżonki.
~aa 22-03-2009 19:55
Człowiek rzeczywiście sympatyczny, ale jak to każdy z nas, miał także złe dni. Jeden raz byłem świadkiem jak strasznie potraktował kilkunastoletnią dziewczynę za brak biletu. Jak to człowiek...
~gh 22-03-2009 20:51
Wspaniały człowiek !!!
~ED 22-03-2009 21:37
Muszę się przyznać, że mając 7 lat, zostałem skontrolowany przez tego miłego Pana, oczywiście nie miałem biletu, autobus jechał tak wolno do przystanku, na którym chciałem wysiąść tzn. uciec :) dostałem karę w postaci, głośnej obietnicy, że nie będę jeździł bez biletu. Pamiętam jak się bałem, a ten Pan zbliżał się do mnie nieubłaganie, był stres, ale nie było krzyku ... . To był bardzo miły i ciepły człowiek, później już jako nastolatek często spotykałem go w autobusach, zawsze mówiłem mu dzień dobry i czułem się jak bym go znał ... . Jelonko dzięki za artykuł, zazwyczaj piszecie jak brukowiec, ale ten jest na 6 !!! oby tak dalej.
~female 22-03-2009 21:43
Pamietam, jak Pan Mazurkiewicz kazał młodemu gapowiczowi, krzyknąć do jakiejś pani z końca autobusu, że ją kocha ;) Wszyscy mieli ubaw na całego, a gapowicz był przeogromnie zawstydzony ;) To był wspaniały człowiek...Zdrowia życzę szanownej Małżonce.
~sivy 22-03-2009 21:51
spoko ziomek byl dzieciakom dawal cukierki a jak ktos zapomnial biletu miesiecznego kazal spiewac piosenki albo recytowac wiersze [*]
rymcycymcy 22-03-2009 22:00
Nieprzeciętnie fajnie zakręcony gość z tego Tośka :) ...pełny szacunek i ukłony dla małżonki :)
~Zagwozdka 22-03-2009 22:35
I znowu potwierdza się, że bez względu na system, bez względu na czasy w jakich się żyje mozna być wspaniałym, pięknym CZŁOWIEKIEM ! Ja pamiętam Pana Mazurkiewicza już z czasów autobusowych. Wielki szacunek i żal, że Takich Osobowości już sie nie spotyka popieram "~wie39 " i wydaje mi się, że warto wspomnieć w nazwie ulicy również o Tym drugi Panu Kontrolerze (równie miłym i potrafiącym pedagogicznie acz niezłośliwie się zachować)... A dziś.... tylko rewitalizacja i rewitalizacja..... szkoda,że nie kultury i wychowania....
~Trzy grosze... 23-03-2009 3:06
...bardzo sympatyczny artykul...dobrze, ze tak wiele osob, tak cieplo wspomina Pana Mazurkiewicza i szkoda, ze nie ma teraz ludzi na Jego miare...
~Trzy grosze... 23-03-2009 3:19
...jaka szkoda, ze nie ma juz takich Ludzi jak Pan Mazurkiewicz...dzisiaj, niestety, w modzie sa inne standardy...
~? 23-03-2009 5:56
mysle ze tramwaj na placu ratuszowym ,powinien nosic jego nazwisko a za kolkiem sterowniczym podobizna tego szlachetnego GOSCIA .Moze jelonka zrobi plebiscyt i damy to pod obrady naszym radnym milo by bylo .kto jak kto ale TEN CZLOWIEK na to napewno zasloguje.pozdrawiam
Ryba 23-03-2009 7:55
Tak jak na banknotach widnieja wizerunki slawnych postaci tak na biletach powinien byc wizerunek tego wspanialego czlowieka. W pelni na to zasluzyl. Moze MZK o tym pomysli.
~Dino 23-03-2009 8:44
ŚWIETNY POMYSŁ Z TĄ PODOBIZNĄ W TRAMWAJU ALBO NAZWĄ ULICY NA ZACHODZIE SĄ TAKIE RÓŻNE MIEJSCOWOSCI KTÓRE TAK WIELKICH LUDZI UPAMIĘTNIAJĄ MOŻY I JELENIA BY MIAŁA SWOJEGO PRZYJACIELA OD SERCA BYŁO BY BARDZO MIŁO .POZDROWIENIA DLA ŻONY
~Lechu 23-03-2009 9:48
PAN Mazurkiewicz przywracał wiarę w dobrego człowieka i DOBRYM człowiekiem był i .......jest w MOJEJ pamięci!
~x 23-03-2009 10:25
Prawda,to był wspaniały człowiek.
~Sindi 23-03-2009 12:30
Pan Mazurkiewicz był cudownym człowiekiem. Świat byłby lepszy, gdyby żyło na nim więcej takich ludzi.
~Troxi 23-03-2009 14:52
Do Sindi - Masz rację. Pan Mazurkiewicz był naprawdę wspaniałym człowiekiem. Gdyby takich, jak on było na tym świecie więcej to z pewnością byłoby na nim dużo, dużo lepiej.
~d3m0l 23-03-2009 22:45
Pamiętam go z czasów gdy jeździłem do szkoły, gapowicze głównie młodzi ludzie karani byli wstydem np. wykrzyczeć na cały autobus "nie będę więcej jeździł bez biletu" albo całus jakiejś zacnej dziewczyny czy chłopaka z boku, krępująca sytuacja podobnie jak jazda bez biletu zapadła im na długo w pamięci, a oceniając ilość wpisów powyżej jestem nawet pewien, że lepiej niż zwykły mandat. Było to skuteczne i działało na notorycznych recydywistów,a zapominalski miał niezłą nauczkę, nawet dziś pomimo, że młodzież jest perfidna i wyrafinowana chętnie bym zobaczył jak np. taki dres wykrzykuje, że jest leszczem bez biletu :)
~ 24-03-2009 14:46
Serdecznie pozdrawiam i dziękuje internautom za tak ciepłe i piękne wspomnienia mojego taty. Razem z mamą jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za pozdrowienia ,życzenia, serdeczność życzliwość i dobre słowa. Pozdrawiam - Marian.
~syla 25-03-2009 8:47
a ja musiałam usiąść za karę na kolanach jakiegoś chłopaka ;)
~Byli sąsiedzi. 25-03-2009 11:43
Mało kto wie ale Państwo Mazurkiewicz hodowali bydło. Mieli krowę,którą czasami Pan Antoni musiał doić. Pani Ania robiła wspaniałe sery z tego mleka. Często spotykaliśmy się w czasie sianokosów na pięknych łąkach w okolicy góry Strzeleckiej. Było, minęło. Pozdrawiamy Rodzinę Mazurkiewiczów. Anna i Eugeniusz.
~Filomena 25-03-2009 14:16
Pan Mazurkiewicz to był wspaniały , cudowny człowiek i ja również musiałam to napisać,ponieważ miałam przyjemność osobistego poznania Tego uroczego zawsze uśmiechniętego Jegomościa.Dziękuję Ci Jelonko za to wzruszające wspomnienie.
~mzk 26-03-2009 11:07
pamietam go duzo smiechu w autobusie kazal calowac jak ktos nie mial biletu mial chyba ksywe ZABEK czy ktos pamieta?
~galla 26-03-2009 18:25
~ago od kosmosu 26-03-2009 19:11
do mzk - ja pamiętam i pamiętam od czego to było :-)
~ja 28-03-2009 6:58
szacunek Panie Antoni !!!
~kojot 29-03-2009 3:02
Nie wrócą już te czasy gdy konduktor tak jak pan Mazurkiewicz miał szacunek w autobusie i poza nim.Teraz do kontroli biletów to biorą ludzi nieraz z wyrokami ,itp. np. pewna dziewczyna co za rozboje i prostytucje za młodu była karana lub Grzegorz podszywający się pod adwokata w JG.
~mzk 30-03-2009 10:19
do ago rozwin sie od czego to sie zaczelo?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group