Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 6 kwietnia
Imieniny: Izoldy, Wilhema
Czytających: 18024
Zalogowanych: 83
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Idea – rządowa, pieniądze – samorządu

Piątek, 22 stycznia 2016, 7:50
Aktualizacja: 7:53
Autor: C–W
Jelenia Góra: Idea – rządowa, pieniądze – samorządu
Fot. Archiwum
Czy zmiana ustawy o oświacie, polegająca na tym, że obowiązek szkolny dotyczy już od września br. dopiero 7–latków, a nie – jak dotychczas – sześcioletnich dzieci, odbije się na problemach samorządu?

- Ta sprawa jest już rozstrzygnięta, nie będziemy o niej rozmawiać – powiedziała posłanka Marzena Machałek podczas spotkania z jeleniogórskimi dyrektorami szkół i przedszkoli. – Edukacja na tym poziomie jest zadaniem własnym gminy i samorządy powinny to tak zorganizować, żeby dzieci nie odczuły problemów. Będziemy też chronić nauczycieli, by nie stracili miejsc pracy, trzeba ich jakoś przechować do czasu, kiedy poprawi się sytuacja.

– Nie chcę się wypowiadać, co do reformy – powiedział Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry. – Została wdrożona i jest. A co do demografii, to trudno przewidzieć czy, jak i kiedy „zadziała” pomysł 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. A koszty trzeba ponosić już dziś - dodał.
Na przykładzie Jeleniej Góry wygląda to tak – wyjaśniał Paweł Domagała, naczelnik Wydziału Edukacji - gdyby nabory przeprowadzić według poprzedniej ustawy, to byłoby 35 pierwszych klas, wedle tej, będzie co najwyżej 10 – 12. – W szkole nr 11 mieliśmy sześć pierwszych klas – stwierdził dyrektor, Eugeniusz Sroka – jeśli teraz będą dwie, to będziemy szczęśliwi.

- A w Jeleniej Górze są szkoły, które boją się, czy uzbierają dzieci na choćby jeden oddział. Z grupy ok. 860 – 880 dzieci, które powinny trafić do pierwszych klas jeleniogórskich szkół podstawowych być może trafi ok. 250 – 280 – szacował P. Domagała. - W optymistycznych szacunkach przewiduje się, że grupa co najmniej 500 – 550 sześciolatków zostanie w przedszkolach. Zabraknie pracy dla nauczycieli nauczania początkowego i zabraknie miejsc dla 3-latków w przedszkolach, które przecież nie są z gumy. Te miejsca będą zajmować 6-latki – mówił.

Na pytanie: ile miejsc zabraknie – nie ma tymczasem odpowiedzi. Jeleniogórska oświata zbiera ankiety rodziców 6-latków, którzy mają się określić, czy zamierzają posłać dzieci do szkół, czy zostawić w przedszkolach. Rodzice wciąż się wahają.

Dla finansów samorządu nie jest to obojętne, bo roczna subwencja na sześciolatka w szkole to ok. 5.400 zł, natomiast dotacja na przedszkolaka – ok. 1.400 zł. Gdyby więc przyjąć, że ok. 550 sześcioletnich dzieci zostanie w przedszkolach, a nie pójdzie do szkół, to znaczy, że w budżecie miasta pojawi się dziura na kwotę ok. 2.200.000 zł. - Kolejna „dziura”, bo już i tak oświata stanowi o lwiej części wydatków budżetu – powiedziała Mirosława Dzika, zastępca prezydenta miasta. Podziękowała posłance za spotkanie, stwierdzając, że konsultacje społeczne są niezbędne, a im wcześniejsze są, tym lepiej.

A sprawa „przechowania nauczycieli” na tzw. lepsze czasy, które może przyjdą? To kolejny problem organizacyjny i finansowy. I to nie tylko na ten jeden trudny rok, a co najmniej na kilka. Dlaczego?

- Chcę się odnieść do tych właśnie „kosztów społecznych” jakie niesie reforma – powiedziała Beata Kozyra, dyrektor SP 2. – Myśmy nie zatrudniali nauczycieli „na wyrost”. Będziemy mieli teraz mniej liczebne pierwsze klasy (z efektów Dnia otwartego Dwójki może wynikać, że powstanie tam co najwyżej jeden oddział). – Z jednej strony mam za wielki szacunek dla moich nauczycieli „wczesnoszkolnych” i wszystkich innych specjalności, żeby im powiedzieć, że nie ma dla nich pracy, ale nie możemy zostawić w szkole nauczycieli, kiedy nie będziemy mieli dzieci. Mam teraz cztery trzecie klasy, w tym roku będzie jedna pierwsza, w kolejnym – jedna druga, w następnym – jedna trzecia, bo ten rocznik będzie zwyczajnie przechodził, a z nim – kłopoty z zatrudnieniem nauczycieli w kolejnych latach - podkreślała.

- Samorząd może zorganizować oddziały „zerówek” przy szkołach, wtedy będą miejsca dla trzylatków w przedszkolach – wyjaśniała M. Machałek. Owszem – mówili nauczyciele. – ale po pierwsze to rodzice mają zdecydować, gdzie chcą widzieć swoje dzieci, więc rachunek nie jest taki prosty. A po drugie – nawet gdyby wszyscy oddali dzieci do „zerówek” to dotacja do nich jest naliczana w wysokości, jak do przedszkoli, a nie do szkół, więc - jakby nie liczyć - braknie grubo ponad 2 miliony złotych. Pytanie: czy autorzy reformy dodadzą te pieniądze pozostało bez odpowiedzi.

- Co do dalszych naszych planów, dotyczących gimnazjów – kontynuowała posłanka – też nie ma większych wątpliwości. Naszym celem nie jest likwidacja gimnazjów, a przywrócenie czteroletnich liceów. Gimnazja nie będą likwidowane, zostaną wygaszone. Odbędzie się zresztą na ten temat debata.

Sprawa „wygaszania” gimnazjów, aczkolwiek nieco bardziej odległa, niż reforma szkół podstawowych, też niepokoi pedagogów i organizatorów prac oświaty, bowiem – wbrew pozorom – do takiej zmiany należy się precyzyjnie przygotować. To nie jest komplet budynków i ławek, ale programy, podręczniki, przygotowanie nauczycieli, uczących przez ostatnie lata w innym systemie, których się nie przestawi, jak obrabiarki na hali maszyn. A z punktu widzenia samorządu zasadniczym jest sposób finansowania procesu edukacji. Tzw. subwencja naliczana jest na każdego ucznia i to oznacza, że szkoły (czy gminy), w których uczniów jest coraz mniej, dostają mniej pieniędzy i nie są w stanie utrzymać szkół.

- Jestem przeciwniczką „bonu oświatowego” - zadeklarowała posłanka – to jest jakiś liberalny mit. Uważam, że samorządy powinny naliczać środki dla szkół według prawdziwych potrzeb, a nie według liczby uczniów.

- Chętnie będziemy tak robić – zadeklarował Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry – tyle, że tymczasem dopłacamy ponad poziom subwencji już ok. 40 mln złotych, bo środków przekazywanych nam przez rząd nie wystarcza, jakbyśmy ich nie dzielili. Subwencja bowiem naliczana jest właśnie „na ucznia”, a dzieci i młodzieży jest coraz mniej.

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
381
Brawura kierowców
60%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
32%
Kiepski stan naszych dróg
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Kotlina Jeleniogórska w czołówce majówkowych propozycji
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Kolorowe Jeziorka bezpieczniejsze dla turystów
 
Aktualności
Życzenia od posła Roberta Kropiwnickiego
 
112
Zderzenie koło sądu
 
Aktualności
Miejska Droga Krzyżowa w sercu Jeleniej Góry
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group