• Środa, 11 grudnia 2019
  • Godz. 15:30
  • Imieniny: Damazego, Waldemara
  • Czytających: 6219
  • Zalogowanych: 18
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Dzień Lenina i noworoczna choinka

Wiadomości: REGION LWÓWECKI
Sobota, 26 grudnia 2009, 9:21
Aktualizacja: 23:38
Autor: Szymon Wrzesiński
Fot. ....
Jak w powojennych latach w Lwówku Śląskim i okolicach usiłowano wykorzenić bożonarodzeniowe tradycje, a święta o wymiarze religijnym pozbawić duchowej głębi? O tym przeczytacie w tekście Szymona Wrzesińskiego. Autor odnosi się co prawda tylko do grodu lwa, jednak zjawiska, o których pisze, miały w latach powojennych ogólne zastosowanie.

W niełatwych czasach powojennych święta Bożego Narodzenia na Ziemi Lwóweckiej były obchodzone w różny sposób. Jednak we wszystkich szkołach przygotowywano się do tego dnia znacznie wcześniej. Gdy udało się znaleźć pieniądze lub gdy w uroczystości włączono rodziców przygotowywano poczęstunki z ciast, ciasteczek czy rozmaitych cukierków oraz wspólnie ozdabiano klasy. Przygotowywano także program uroczystości, uwzględniający inscenizację kolęd, występy chórów oraz dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń. Często też zapraszano gości: przedstawicieli Rady Narodowej, rodziców i duchownych.

Grudzień był także miesiącem, kiedy można było bez przeszkód zorganizować wieczornicę poświęconą poetom lub pisarzom: W początkach grudnia [1946 roku] (...) odbył się w Lwówku w sali Związków Zawodowych wieczorek dla uczczenia 100 rocznicy urodzin Henryka Sienkiewicza i Bolesława Prusa, zorganizowany staraniem tutejszego Prywatnego Koedukacyjnego Gimnazjum. Na całość wieczorku złożyło się przemówienie wstępne dyrektora Wł. Jasińskiego oraz szereg produkcji słowno-muzycznych wychowanków Gimnazjum.

Ten stan jednak zmienił się szybko i dość gwałtownie, gdy od 1948 roku komuniści już oficjalnie znajdujący się przy władzy rozpoczęli zaostrzenie kursu społeczno-politycznego. Odgórnie postanowiono zmienić kalendarz szkolny wprowadzając doń tzw. „święta rewolucyjne”. Cel był prosty: odciągnąć ideowo uczniów od „dawnych i złych” obyczajów, a wprowadzić nowe, mające tworzyć socjalistycznego obywatela. Stąd jeszcze w tym samym roku w Publicznej Szkole Podstawowej we Włodzicach Wielkich: W dniu 15 grudnia 1948 roku celem uczczenia Kongresu Zjednoczeniowego Partii Robotniczych PPR i PPS szkoła urządziła poranek. Program poranku wypełniły przemówienie kierowniczki szkoły, deklamacje i śpiew dzieci.

Jednak mimo tego, po świętach zwanych „choinką” przenoszonych coraz częściej na styczeń, musiał nadejść czas zabawy noworocznej. W pierwszych latach po wojnie nie wszędzie udawało się ją przeprowadzić, głównie ze względu na brak odpowiednich pomieszczeń oraz zespołu czy nawet jednego harmonisty. Czasem jednak kilku osobom lub kadrze nauczycielskiej udawało się zorganizować zabawę noworoczną. Przy czym były to zabawy ludowe, przeznaczone dla osób dorosłych. Gdy organizowali ją nauczyciele, zabawa była najczęściej płatna, a pieniądze w zależności od potrzeby przeznaczano np. na opał lub na radiofonizację Szkoły.

Nowe zarządzenia dotyczące organizacji świąt podczas roku szkolnego uwidoczniły się jeszcze bardziej od zimy 1949 roku, kiedy to szczególnie mocno została zaakcentowana rocznica urodzin generalissimusa. W Zbylutowie postanowiono wystawić akademię w związku z 70-letnią rocznicą urodzin Józefa Stalina. Na akademii obecni byli: Komitet Rodzicielski, przedstawiciele Gminnej Narodowej oraz ogół społeczeństwa. Na program złożyło się przemówienie Kierownika Szkoły i przedstawicieli partii oraz organizacji a także występy artystyczne dzieci szkolnych. Podobnie obchodzono ten dzień w innych szkołach, wzbogacając czasem swój repertuar o inne elementy: 21 XII 1949 obchodziła szkoła uroczyście 70-lecie urodzin Józefa Stalina. Specjalny numer gazetki ściennej wysłano do Inspektoratu Szkolnego w Lwówku Śląskim.

W tym samym charakterze miały przebiegać dni noworoczne z tym, że w styczniu najważniejszym stawał się Lenin: Dnia 21 I 1950 zorganizowano staraniem Szkoły akademię w związku z rocznicą śmierci Lenina. Można było także uczcić ten dzień inną formą przeprowadzając pogadankę okolicznościową.

Jednak to nie na „dzień Lenina” czekano z największą niecierpliwością, lecz na dzień zabawy noworocznej. Choć w każdej szkole był on inny, w rzeczywistości jego wiele elementów pozostawało wspólnych. Bardzo częstą formą była tzw. wieczornica karnawałowa. Na ten dzień dziewczynki piekły podczas zajęć z prac ręcznych lub po lekcjach ciastka i smażyły pączki. Czasem ciastka przynosiły mamy uczniów. Tymczasem chłopcy ustawiali stoły i dekorowali największą klasę lub salę gimnastyczną. Inna grupa dzieci przygotowywała inscenizacje i gry.

Na wybrany dzień zapraszano Kierownictwo Szkoły, nauczycieli oraz rodziców (wszystkich lub sam Komitet Rodzicielski), których częstowano herbatą i „czymś słodkim”: W czasie herbatki dzieci popisywały się wygłaszaniem wierszy i śpiewem solowym i chóralnym. Po herbatce dzieci odtańczyły kilka tańców ludowych (krakowiaczek, mazur i taniec śląski), a następnie w ogólnych tańcach wzięli udział również rodzice zaproszeni przez dzieci. Tańce przeplatane były grami towarzyskimi. Do tańców przygrywał harmonista zaproszony przez dzieci. Niektóre z nich popisywały się również grą na harmonii i pianinie.

W ciągu kilku kolejnych lat sytuacja pozostawała niemal bez zmian. Choinka szkolna przestawała być świętem religijnym choćby dlatego, że organizowano ją w styczniu po feriach. Zaprzestano także używać określenia „choinka bożonarodzeniowa”, wprowadzając w jej miejsce (obok „zabawy noworocznej”) termin „choinka noworoczna”. Jak gdyby nie dość było zmian, w grudniu i styczniu przeprowadzano dodatkowo poranki lub pogadanki na wybrane tematy, np. Dziesięciolecia powstania Partii. Sytuacja ta trwała aż do czasu śmierci Stalina w marcu 1953 roku. Po jego śmierci nastąpiła powolna, ale sukcesywna zmiana w ideach propagandy socjalistycznej i przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Zaczęła następować zmiana mentalności - do głosu doszło nowe pokolenie z nowymi pomysłami (szczególnie po 1956 roku).

Jednak dla większości uczniów był to proces niezrozumiały, wręcz niewidoczny, a propagowane wśród nich idee nie przynosiły oczekiwanych efektów. Mozolne „przydzielanie” nowych uroczystości państwowych i obowiązek ich świętowania niemal w każdym miesiącu nie czyniły z dzieci zwolenników komunizmu. Dla nich był to czas dzieciństwa, czas nauki, ale też i czas zabawy. Gdy przychodziła zima, liczył się śnieg, zabawa na dworze, święta w domu i szkolna zabawa noworoczna. Lenin i Stalin nie mogli tego zmienić...

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~zgroza 26-12-2009 9:43
Ja pierniczę szok, aby te czasy już nie nastały. Bardzo fajny artykuł świetnie się czyta!
~lenin 26-12-2009 9:53
I ludzie żyli i nie zabijali się przed świętami!!! Czym większa bieda czym większa restrykcja państwa tym było bardziej rodzinnie. Fajny materiał
~Gość sobotni 26-12-2009 11:13
Toczego komuna nie zniszczyła przez lat 50, kapitalizm zrobił w 20.
~ 26-12-2009 11:16
Dzień dzisiejszy od tamtych lat różni się tylko innymi "idolami" ku czci których obchodzi się dni,a przedchrześcijańska choinka i grudniowe święta w rodzinie są starsze i silniejsze niż wszystkie ideologie.
~janusz konecki 26-12-2009 18:12
,,szkoda że w naszym społeczeństwie jeszcze istnieje pojęcie lenina,,mordercy,łobuza,,,,,,szkoda,,,,
~do ~janusz konecki 26-12-2009 22:28
Bez przesady.
~ulyssenardin 26-12-2009 22:54
ad: lenin, czy fajny materiał?? Nie wiem, przydługawy i mało a propos. Jeśli ilość odsłon będzie imponująca, to na pewno administrator tego portalu zaserwuje nam kolejne takie nudzące kakopublicystyczne dzieła. Oby tak nie było.
~rytmy88 27-12-2009 0:23
Dzięki temu ulyssenardin poznajemy historię i tradycje jakie panowały jeszcze nie tak dano bardzo dobry teks. A mogłeś się urodzić w tych latach i teraz komentować bo ja żyłem w tych latach i aby podzilić się opłatkiem trzeba było wszystko robić w ukryciu dlatego pomyśl młody człowieku
~aniwny 27-12-2009 9:31
Wszystko było złe, teraz wszystko jest cacy
~taka prawda 27-12-2009 10:09
nic konkretnego o naszej jeleniej, można było złapać kogoś starszego na naszej klasie i przepytać, jak było wtedy uczniom w naszych szkołach i jak się zachowywali nauczyciele za komuny, zwłaszcza przedmiotów drażliwych i powiedzmy od liceum
~ 27-12-2009 11:19
do rytmy88.Wodę z mózgu to rób przedszkolakom.Ja też żyłem w tamtych czasach i nikt nikomu nie bronił chodzić do koscioła,wyprawiać święta i dzielić się opłatkiem.Nawet pepeerowskie władze chodziły w procesjach(do czasu)Ukrywać trzeba było tylko swoje inne poglądy polityczne.
~DOLNOŚLĄZAK 27-12-2009 18:15
A w salkach przykościelnych odbywały się tzw. JASEŁKA i inscenizacje artystyczne z udziałem dzieciaków. Jasełak nawiązywały do tradycji bożonarodzeniowej. Był Św. Mikołaj i prezenty. Po Nowym Roku w przedszkolu /rok 1951-52/ odbywała się nieco inna imprezka z udziałem "dziadka mroza", który nosił ten sam strój co Mikołaj. Zazwyczaj był to też ten sam facet co na jasełkach. W jednym i drugim przypadku najważniejsze były prezenty. Trzeba było tylko powiedzieć jakiś wierszyk. Moja mamuśka nauczyła mnie takiego uniwersalnego wierszyka "Kto ty jestesteś - Polak mały......itd.", który deklamowałem Mikołajowi i "dziadkowi mrozowi". Końcówka tego wierszyka brzmiała "a w co wierzysz - w Boga wierzę" .Zarówno Mikołaj, jak i "dziadek mróz" nie byli zbulwersowani tym tekstem. I moi rodzice nie mieli z tego powodu żadnych nieprzyjemności.
~Skandaliczny 27-12-2009 19:19
Skandaliczny artykuł. Autora w IPN zatrudnić! Taki tekst nowego oficera politycznego.
Cień 27-12-2009 23:28
Nie wiem co było w tamtych latach, bo mnie jeszcze na świecie nie było, ale komunę przeżyłem i to co mówią o tych czasach które dobrze pamiętam, to są brednie, więc podejrzewam, że, to co tu napisali tu, to też brednie, a jeżeli ktoś się chował, to pewnie coś przeskrobał, a teraz próbuje odwrucić kota ogonem.
teessi 28-12-2009 0:58
Takie sceny jakby żywcem wyjęte z serialu "DOM", zwłaszcza pierwszych odcinków. Te czasy znam z opowieści starszych ludzi. Tekst bardzo dobry. Do Cień: sam piszesz, że Ciebie nie było w tamtych czasach.
~do cienia 29-12-2009 14:05
Tekst bazuje na kronikach szkolnych, które są cytowane z kronik szolnych, więc jedyne brednie to twoje słowa Tessi ma rację - pozdrawiam
Cień 30-12-2009 0:51
Teessi! Proszę, czytaj ze zrozumieniem. A ty, dialog 29-12-2009 14:05, jak ci się znudzi dopie....ać wszystkim, zwłaszcza mnie, to stań 50 metrów przed murem betonowym, pochyl się do przodu i pędz co sił, aż poczujesz poprawę. Następnym razem nie będę taki miły. Ps. Kroniki można sfałszować, przekręcić, tak jak dzisiaj to robi Jelonka i nie tylko, co się przekonałem nie raz, a za 50 lat, też ktoś będzie w to wierzył.
~do cienia 30-12-2009 22:37
Faktycznie masz rację z tym, ze moga być sfałszowane, ale jak kilka podaje podobne informacje to już coś w tym chyba jest. Ponadto tekst napisał nie dziennikarz ze znienawidzonej przez ciebie gazety. I nie bądź taki pobudzony. Życie jest zbyt piękne by się denerwować z takich spraw, które były i już nie wrócą.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group