Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 31 stycznia
Imieniny: Jana, Marceliny
Czytających: 13939
Zalogowanych: 71
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Dwieście twarzy jednego aktora

Środa, 27 października 2010, 19:45
Aktualizacja: Czwartek, 28 października 2010, 7:36
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Dwieście twarzy jednego aktora
Fot. TEJO
– Monodram to forma, która kojarzy się z wielką nudą – przyznał Krzysztof Prus, reżyser najnowszej produkcji Teatru im. Norwida. Jednak po chwili dodał, że postara się wraz z Jackiem Grondowym, aktorem placówki, aby listopadowa premiera „Novencento” zmieniła to uprzedzenie.

Czy zamiar ten się powiedzie? Ocenią widzowie, którzy w piątek (5 listopada) o godz. 19 zobaczą dzieło Alessandro Baricco na Scenie Studyjnej Teatru im. Norwida. Dziś, w tym właśnie pomieszczeniu z częścią już gotowych elementów scenografii, miało miejsce drugie z cyklu spotkań „Rozmowy przed premierą”.

Urszula Liksztet, kierowniczka literacka Teatru im. Norwida, usprawiedliwiła nieobecność głównego bohatera dzieła, czyli Jacka Grondowego. Aktor nie mógł dziś przyjść z przyczyn losowych. Obiecał jednak, że po każdym przedstawieniu jest gotowy na osobiste spotkanie z widzami.

Urszula Liksztet przypomniała, że monodram rzadko gości na norwidowskich deskach. Ostatnio nasz teatr przedstawił tę formę w sztuce „Wódka z rumem” z niezapomnianą kreacją Grzegorza Cinkowskiego. Przed około ośmiu laty na afiszu był „Śmieszny staruszek” wg Różewicza z Jackiem Paruszyńskim. Poza tym w TCKN pokazywano ostatnio jedynie gościnne widowiska monodramowe.

Krzysztof Prus zapytany, skąd pomysł na przeniesienie „Novecento” na teatralne deski, powiedział, że zainspirowała go lektura tej sztuki w „Dialogu”. Powiedział, że czasopismo nie zamieszcza tekstów łatwych, a niektóre czyta się ciężko. Dodał jednak, że w przypadku „Novecento” udało się autorowi zmieścić poważne przesłanie w bardzo przystępnej i ciekawej formie.

Kiedy okazało się, że Jacek Grondowy chciał spróbować swoich sił w monodramie, Krzysztof Prus zasugerował mu dzieło A. Baricco. – W ten sposób zostało zasiane ziarno, które na żyznej ziemi Teatru im. Norwida rośnie i przybiera postać sztuki – mówił obrazowo Krzysztof Prus. Zaznaczył, że wielu widzom (i jemu także) monodram kojarzy się przede wszystkim z czymś niesamowicie nudnym. I dlatego, podczas pracy nad premierą, starał się nadać całości taki kształt, aby widz pozbył się niepotrzebnych uprzedzeń.

Reżyser zwrócił uwagę, że dzieło A. Baricco stoi w pewnej sprzeczności w aktualnymi tendencjami do brutalizacji dzieła scenicznego, dokonującej się pod wpływem teatru niemieckiego aż do granic dobrego smaku i rozsądku. Nie ma tam wulgaryzmów, a tok opowieści nie skłania się ku perwersji, a raczej skupia się wokół człowieka. – To taka sztuka, która w przenośni opowiada o ludzkiej drodze: od początku aż do końca – powiedział Krzysztof Prus. Opowiedział też o kreacji Jacka Grondowego. – Wprawdzie występuje on na scenie sam, ale wciela się w wiele postaci. Czasem je liczę przed snem, wychodzi mi około 200 – uśmiechnął się reżyser. Dodał przy tym, że monodram wymaga od aktora szczególnej wrażliwości, gdyż jedną kreacją musi zbudować całe dzieło sceniczne trwające - w przypadku "Novecento" - ponad godzinę.

Obecny na spotkaniu Bogdan Koca, dyrektor Teatru im. Norwida, wspomniał, że w swoim aktorskim dorobku (a jest on bardzo bogaty), nigdy nie wystąpił w monodramie. – Uważałem z początku, że ta forma jest sprzeczna z istotą dramatu, bo nie ma w niej dialogu z drugą osobą. Oczywiście, wiadomo, że chodzi tu raczej o monolog wewnętrzny, ale nigdy się do monodramu nie przekonałem. Nawet jak już zacząłem próby do jednego, musiałem mieć jako partnera kukłę – mówił Bogdan Koca. Podkreślił też, że w pracy nad monodramem bardzo istotne jest działanie reżysera.

Dyrektor Teatru im. Norwida powiedział, że Krzysztof Prus nie należy do kategorii reżyserów żądnych pochwał i sukcesu za wszelką cenę, a to dobrze rokuje monodramowi „Novecento”. Sam reżyser wspomniał też o technicznych aspektach takiej produkcji. – Rzecz dzieje się na pełnym oceanie, na transatlantyku. Będę się starał tak zadziałać na wyobraźnię widzów, aby rzeczywiście się tam znaleźli – zapowiedział K. Prus. Uczyni to z pomocą odpowiedniej gry świateł, muzyki i scenografii, której część można było już dziś podziwiać na scenie studyjnej.

Novecento to pseudonim genialnego pianisty, który całe swoje życie spędza na pokładzie statku mając w zasięgu wzroku jedynie horyzont i klawiaturę fortepianu. Postać ta staje się inspiracją do opowiadania, które snuje przyjaciel owego geniusza, trębacz z orkiestry okrętowej. Zagra go Jacek Grondowy. Opowieść, oprócz swojej zawartości dosłownej, niesie także ze sobą wiele znaczeń metaforycznych i uniwersalnych tyczących losu człowieka i przeznaczenia. Sam autor, Alessandro Baricco, jest niezwykle popularnym twórcą we Włoszech. Sławę zdobył po napisaniu bestsellerowej powieści „Jedwab”.

Organizatorzy żałują, że ich propozycja, czyli spotkanie „Rozmowy przed premierą” spotyka się z nikłym odzewem ze strony zapraszanych, głównie szkół, dla których – przede wszystkim – taka forma edukacji teatralnej jest adresowana. Podczas takich spotkań pada wiele cennych uwag nie tylko w danym temacie, lecz także o szerszym charakterze. Kolejne „Rozmowy…” odbędą się przy okazji następnej premiery, w styczniu przyszłego roku.

Sonda

Co myślisz o spożywaniu alkoholu na studniówkach?

Oddanych
głosów
367
Wypada, żeby był całkowicie zabroniony
54%
Powinien być dozwolony - w zabawie uczestniczą pełnoletnie osoby
46%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Kulisy obsesji nienawiści Hitlera do Żydów
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Jak jednym manewrem stracić prawko
 
Kultura
Śnieżne Kotły w obiektywie Rafała Kotylaka
 
Jelenia Góra - KARR
Zakończenie VI edycji Uniwersytetu Liderów
 
Pieniądze
50 groszy – kaucja to czy voucher na zakupy?
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group