Piątek, 23 lipca
Imieniny: Bogny, Brygidy
Czytających: 6172
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Dom jak pułapka

Poniedziałek, 6 września 2010, 7:17
Aktualizacja: Wtorek, 7 września 2010, 7:24
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Dom jak pułapka
Fot. Angela
W centrum Jeleniej Góry, w budynku położonym kilkadziesiąt metrów od urzędu miasta, lokatorzy mieszkają pod przeciekającym dachem podtrzymywanym przez nadpalone belki. Po pożarze całość została zabezpieczona przez ZGL „Południe” papą. W budynku jest przepalona instalacja elektryczna, a jego elewacja się sypie: kawał tynku spadł na wózek z półrocznym dzieckiem.

Kilkanaście lat temu budynek przy ulicy Sudeckiej 28 był zamieszkiwany głównie przez rodziny, których członkowie nie wylewali za kołnierz. Obecnie sytuacja się zmieniła. Od kilku lat mieszkają w nim „normalni” ludzie, którzy wyremontowali swoje mieszkania wewnątrz wykładając na ten cel ogromne pieniądze najczęściej z zaciągniętych kredytów. Jak mówią lokatorzy, nie zmieniło się jednak podejście ZGL – u.

– Do lokalówki wysyłaliśmy wnioski o podjęcie jakiś kroków, zanim budynek popadnie w kompletną ruinę. Kilkanaście razy w miesiącu dzwoniliśmy do ZGL – u i informowaliśmy pracowników, w jakim stanie jest obiekt. W odpowiedzi usłyszałam, że mieszka w nim margines społeczny, dlatego budynek wygląda tak, a nie inaczej. Powiedziałam, że ja do marginesu społecznego nie należę, sąsiedzi z dołu też nie. Jeśli więc mają problem z jakąś rodziną patologiczną w tym budynku, to niech ją przeniosą w inne miejsce, a nam stworzą warunki godne człowieka. Poinformowałam też pracownika ZGL- u, że jeśli ktoś nie zajmie się remontem, pójdę i przekażę sprawę do mediów. Człowiek, który ze mną rozmawiał, powiedział, że mam iść. „Przyjdą znowu młodzi dziennikarze, porobią zdjęcia, opiszą to i pewnie dach też pani wymienią” - to były jego słowa – mówi pani Aneta Segieta, lokatorska z mieszkania nr 4.

Największym zagrożeniem, jakie czyha na lokatorów, jest częściowo spalony dach. Kilkanaście lat temu doszło tu bowiem do pożaru. Od tego czasu ZGL „Południe” dachu nie wymienił, ale go zabezpieczył papą.
– Przeprowadziłam się tu, do mojego przyjaciela cztery lata temu ze Świdnicy. Mój partner otrzymał to mieszkanie z przydziału. Do tej pory nie zaprosiłam do domu swoich rodziców, wstydzę się budynku, w którym mieszkam. Kiedy pierwszy raz weszłam na strych, ugięły mi się nogi ze strachu. Zobaczyłam tam spalone belki stropowe, które mają utrzymywać dach. Mieszkamy tuż pod nim i codziennie myślę o tym, czy te belki i cały dach nie wpadną nam do mieszkania. Zimą pod ciężarem śniegu dach jest wygięty jak banan. Belki wyginają się też podczas opadów deszczu, kiedy namokną. Cały strych jest wyłączony z użytkowania, bo dach przez cały czas przecieka. Kiedyś się on zawali i zabije nas i nasze dzieci. Część dachu w ostatnich dniach zawaliła się już nad pomieszczeniami gospodarczymi, tzw. komórkami – mówi przerażona pani Aneta pokazując popalone belki stropowe.

To jednak nie jedyny problem lokatorów tego budynku. Zagrożeniem jest też doszczętnie zniszczona elewacja. Fragmentami odpada ona od murów, niejednokrotnie lądując tuż obok wychodzących z budynku mieszkańców. W minionym tygodniu kawałek tynku wpadł na wózek półrocznego Kacperka. Chłopca ochroniła rozłożona tzw. buda wózka.

– Wracaliśmy z Kacperkiem ze spaceru. Kiedy wchodziliśmy do budynku kawałek tynku spadł dokładnie nad głową syna. Szczęście, że była słoneczna pogoda i rozłożyłam budę, uratowała go. W minionym roku na schody wejściowe spadł ogromny kawałek tynku. Nikt wtedy nie przechodził, bo by go zabiło. Wezwaliśmy wtedy straż miejską, która ogrodziła budynek. Po tej interwencji ZGL zbił tynk, ale tylko do połowy budynku. Druga część odpada do dzisiaj sama – mówi lokatorka.

Kolejne zaniedbania to nie wymieniana od lat instalacja elektryczna i niezabezpieczone gniazdka prądu, z których kable z wysokim napięciem wystają na zewnątrz. Wiele do życzenia daje też piwnica, po której trzeba chodzić ...na kolanach.

– Piwnica jest kompletnie zagrzybiona. Nikt z niej nie korzysta, nie ma w niej światła. Wydobywa się z niej straszny smród. W opłakanym stanie jest cała klatka schodowa i cały budynek. Otrzymaliśmy kiedyś nieoficjalną informację, że budynek ma zostać przeznaczony do rozbiórki. Szczerze mówiąc, obecnie on się do niej jak najbardziej kwalifikuje. Jeśli jednak ktoś podjął decyzję o tym, że może tu ktoś zamieszkać, powinien teraz zadbać o to, by nie doszło tu do jakieś tragedii. W minionym roku mój mąż kilkakrotnie prosił o zbicie tynku. Jak widać po jego interwencjach, tynk zbito do połowy budynku – mówi Anna Janicka, która wraz z mężem i malutkim dzieckiem mieszka przy ulicy Sudeckiej 28 od listopada minionego roku.

Wiesław Kazimierski, zastępca dyrektora ds. komunalnych Zakładu Gospodarki Lokalowej „Południe” wyjaśnia, że po pożarze dach budynku został jedynie zabezpieczony, bo nie było pieniędzy na jego wymianę. Zapewnia, że obecnie zarządca zlecił wykonanie kosztorysu inwestorskiego na wymianę dachu i jeszcze przed zimą powinien zostać ogłoszony przetarg na to zadanie. Lokatorzy nie mogą natomiast liczyć na jakiekolwiek prace przy elewacji czy elektryce.

– Na to w tym roku pieniędzy nam już nie wystarczy, te zadanie postaramy się wykonać w przyszłych latach. Nic nie wiem też o przeznaczeniu budynku do rozbiórki czy spisaniu go na straty – mówi wiceszef ZGL-u Południe.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (37) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group