Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 8138
Zalogowanych: 15
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Deptak samych strat

Wtorek, 24 kwietnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 24 kwietnia 2007, 10:31
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Deptak samych strat
Fot. Jelonka.com
Na śródmiejskich traktach pieszych można zarobić krocie, tylko nie w Jeleniej Górze.

Miłe knajpki, piwne ogródki, niebanalne sklepy. Występy ulicznych muzyków, galerie. Wszystko zamknięte dla ruchu samochodowego, za to pełne turystów. Prawdziwa maszyna do robienia pieniędzy we współczesnych miastach: promenada, czyli deptak dla pieszych.
Ale w Jeleniej Górze śródmiejski pasaż w niewielkim stopniu przypomina taki z prawdziwego zdarzenia. A ludzie interesu a przy tym miasto, zamiast zarabiać krocie – tracą pieniądze.

Kiedy po wymianie obleśnej nawierzchni asfaltowej na niezbyt wygodną i nienajpiękniejszą granitową kostkę postanowiono utworzyć z ulic 1 maja i Konopnickiej miejską promenadę, zamiary były szczytne. Pieszy trakt licznymi atrakcjami miał kusić rzesze turystów. Wyremontowano fasady większości zrujnowanych z wyglądu kamienic. Zrobiło się bardziej kolorowo i wydawać by się mogło – przyjaźniej.

Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość na wspomnianych ulicach niewiele się zmieniła poza wystrojem. Knajpek z klimatem utworzono jak na lekarstwo, pozostały stare pamiętające PRL lokale, a zakaz ruchu samochodów okazał się czystą iluzją. Po trakcie przeznaczonym teoretycznie dla pieszych jeździły i jeżdżą dostawcze ciężarówki i inne pojazdy.

Atrakcyjnych sklepów, raczej z wyglądu, bo ceny odstraszały – powstało kilka. Uchowało się do dziś jeszcze mniej. Niektóre zmieniają branże i właścicieli tak często, że trudno za tym nadążyć. Powód? Ludzie na 1 Maja niewiele kupują, a sklepy działają na krawędzi opłacalności, biorąc pod uwagę wysokość opłat w tym miejscu. Potencjalni klienci w pośpiechu przechodzą promenadą, by jak najszybciej o niej zapomnieć. Bo tak naprawdę nic nie przykuwa ich uwagi. Zaklęty krąg. – Inwestowanie w sklep w śródmieściu to prawie jak totolotek – śmieje się pan Paweł. – Trzeba trafić w branżę i wygrać z konkurencją z hipermarketów z Zabobrza.
Na ulicy 1 Maja mają się za to dobrze banki i salony telefonii komórkowej, które zajmują najatracyjniejsze lokale. Takie widać prawo rynku.

– To niedopuszczalne, aby na śródmiejskiej promenadzie rozgrywały się scenki jak sprzed wiejskiego sklepu z tanim winem – mówi Grzegorz Florkowski, który często bywa w Jeleniej Górze u rodziny i w interesach. Zna inne miasta i porównuje ich pasaże do jeleniogórskiego.
– Ten wasz skwerek przy kościele prawosławnym to przecież wylęgarnia marginesu społecznego. Taki widok zatrzyma raczej miłośnika folkloru lokalnego aniżeli szanującego się turystę, który chce zostawić w Jeleniej Górze trochę pieniędzy – zaznacza.

Podobnie fatalne i przygnębiające wrażenie robi pobliska karczma, cuchnąca spleśniałym piwem i niedopałkami tanich papierosów. Niewiele pomogło wystawienie w sezonie letniego ogródka: przeniosło to, co działo się we wnętrzach, na zewnątrz. – Jeśli zatrzyma się tam ktoś obcy, zaraz ucieka obdarzony niezbyt miłym spojrzeniem bywalców knajpy.
Do tego młodzież z pobliskiej „handlówki”, która stadnie spędza przerwy na deptaku, paląc papierosy, przeklinając. – Głowa mała, co tam się dzieje. Po bramach wino piją, a i pobicia też się zdarzają – opowiada pani Julia, która mieszka w sąsiedztwie.

Niewiele dały próby „ucywilizowania” handlu. Stworzenie Galerii Karkonoskiej w miejsce dawnego domu towarowego okazało się niewypałem. Zamiast tłumów klientów, wchodzą tam nieliczni z bardzo wypchanym portfelem. Podobnie w sklepach z markową odzieżą, które niczym w amerykańskim miasteczku, kuszą kolorowymi szyldami a odstraszają cenami.
Brakuje też innych atrakcji, które mogłyby „majówkę” ożywić. O pomyśle sprzed kilku lat, kiedy to przez jeden sezon jeździły tędy riksze, mało kto pamięta. Interes trzeba było zamknąć, bo okazał się nieopłacalny.

– Bardzo dużo zależy od tego, kto przy takim deptaku mieszka. Jeśli są tam mieszkania dla ludzi porządnych z klasy średniej, ulica zyskuje od razu inny klimat – zauważa socjolog Kinga Jurczyk.
– W Jeleniej Górze przy śródmiejskim deptaku większość kamienic to komunałki. Nie umniejszając w niczym ich lokatorom, to często ludzie ubodzy, ledwo wiążący koniec z końcem. W części – margines społeczny. Wystarczy wejść do którejkolwiek klatki schodowej. Smród, jaki tam panuje, jest nie do wytrzymania. Ludzie zupełnie o to nie dbają – dodaje K. Jurczyk.

Promenady z prawdziwego zdarzenia zaczynają żyć wieczorem do późnych godzin nocnych. A w Jeleniej Górze po zachodzie słońca życie na 1 Maja i Konopnickiej zamiera. Włóczą się grupki hałaśliwej młodzieży, snują się podpici mieszkańcy. Od czasu do czasu przejedzie patrol policji i straży miejskiej. Bo śródmiejski deptak w stolicy Karkonoszy jest miejscem, w którym niemal codziennie dochodzi do kradzieży, wandalizmu (pomalowane sprejem ściany elewacji), czy innych przestępstw.
– Byłem u rodziny na święta. Poszliśmy na późny spacer ulicami starówki. Przygnębiające wrażenie. A macie takie piękne miasto – podkreśla Grzegorz Florkowski.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (48) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group