Niedziela, 29 listopada
Imieniny: Błażeja, Saturnina
Czytających: 1905
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Czeski cień – felieton

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 10 lutego 2008, 17:48
Aktualizacja: 19:04
Autor: Konrad Przezdzięk
Fot. Archiwum
Polska niechęć do sąsiedzkich nacji jest cechą znaną, choć nie do końca prawdziwą. Na tyle jednak rozpowszechnioną, że w świat poszedł stereotyp, że Polak nie znosi tego, który jest za miedzą, czy za ścianą. Zarówno sąsiada z klatki schodowej, jak i tego za granicą zluzowaną przez Schengen.

Germanofobia wciąż jest „namacalna”. Wystarczy poczytać komentarze Szanownych Internautów pod tekstami dotyczącymi Niemców. Wielu rodaków młodszego pokolenia wciąż zieje nienawiścią do zachodnich sąsiadów, choć obca jest im wojenna trauma. Skądś tę odrazę wziąć musieli, bo sami jej nie wymyślili. Zresztą i Niemcy nie pozostają dłużni, czego dowód dają ostatnio ich policjanci „trzepiąc” naszych tuż za Mostem Przyjaźni w Goerlitz.

A co z Czechami? Bracia Słowianie zza południowej granicy też nie cieszą się u nas estymą. Kilka pogardliwych określeń na Czecha świetnie się w polszczyznę wpisało. Kiedy pisaliśmy o tym, że nasi sąsiedzi dzielą turystów na swoich i obcych, a tym obcym każą płacić dwa razy więcej za swoje atrakcje oraz knedliki z mięsem – lawina nieprzychylnych epitetów runęła jak ostatnio zwały śniegu w Kotle Małego Stawu.

Paradoksalnie: od Czechów dzieli nas kolokwialny „rzut beretem”, a wiemy o nich bardzo mało. Sam jestem ciekaw, jak by wypadła sonda, gdyby rodaków spytać, kto jest obecnie premierem państwa czeskiego, a kto prezydentem. 8 lutego zaczęły się w państwie świętego księcia Wacława wybory prezydenckie, ale kogo nad Bobrem, a nad Wisłą tym bardziej, to interesuje?

Znamy czeskie hasła i nazwiska „wytrychy”: Karela Gotta, Vaclava Klausa, Helenę Vondračkovą, Wojaka Szwejka, Jarosława Haszka. Wiemy, jak smakuje czeskie piwo i „modra” (czyli czerwona) kapusta duszona z octem. Co bardziej ambitni czytywali Hrabala i oglądali filmy Menzla. Starsze pokolenie pamięta kultowe seriale: „Szpital na peryferiach” czy „Kobietę za ladą”. Śmiejemy się z czeskiego języka, choć tak naprawdę wcale nie jest on dla Czechów śmieszny. A jednocześnie wciąż jesteśmy w czeskim cieniu.

Bo to Czesi mają to, czego my tu w Kotlinie Jeleniogórskiej nie mamy i pewnie długo mieć nie będziemy. Mogą pochwalić się pięknym Jabloncem nad Nysą, miastem wielkości samej Jeleniej Góry (bez Cieplic i Sobieszowa), które na głowę bije gród Krzywoustego choćby w utrzymaniu czystości. Mają Liberec – nieco od Jeleniej Góry (już z peryferyjnymi dzielnicami) większy, w którym są w stanie zorganizować potężne zawody narciarskie i nie przeżywać z tego powodu strachu o organizacyjną klapę.

Mają zagospodarowane Karkonosze. Ekologom to się nie podoba, ale turystom i narciarzom, którzy właśnie po czeskiej stronie znajdują dla siebie to, czego nie ma u nas – czyli tańsze i lepiej zadbane nartostrady – wcale to ucywilizowanie nie przeszkadza. I nawet okaże się , że „akwarium” – nowe schronisko na Śnieżce, choć jest przezroczyste, zasłoni cieniem swojej chwały „latające spodki” po polskiej stronie.

Mają sprawną komunikację kolei lokalnych, których – w przeciwieństwie do Polaków – nie zlikwidowali. Jeżdżą szybko do Pragi włoskim Pendolino, podczas gdy my wciąż tłuczemy się śmierdzącym żółtkiem cztery godziny do Wrocławia.
Długo by tak można wymieniać, co mają, a czego nie mamy my. Choćby aquaparki.

Wbrew pozorom mają też dystans do samych siebie. Wiedzą o swoich wadach, a główna to spolegliwość. Jest nawet w języku czeskim słowo „čechaček”, którym określa się właśnie steoerotypowego Czecha, który nigdy się nikomu nie sprzeciwi i za cenę świętego spokoju będzie robił swoje. Ale dzięki temu, że robią swoje i się nie wychylają, mają nie tylko to, co wyżej wymieniłem.

Jelenia Góra podpisała ostatnio umowę o partnerstwie z Jabłoncem nad Nysą. Ciekawe, co z niej wyniknie. Czy tylko spotkania na najwyższym szczeblu i puste toasty wznoszone za przyjaźń na papierze, czy też może coś bardziej potrzebnego: wzajemne poznanie obu nacji, choćby przez nauczanie czeskiego w polskich szkołach i wprowadzenia elementów czeskiej kultury do oferty naszych placówek.

Jestem przekonany, że przydałoby się nam trochę więcej czeskości, a swobodnie wyszlibyśmy z cienia naszych południowych sąsiadów.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (22) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group