Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 11 kwietnia
Imieniny: Filipa, Leona
Czytających: 12769
Zalogowanych: 40
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Czeski cień – felieton

Niedziela, 10 lutego 2008, 17:48
Aktualizacja: 19:04
Autor: Konrad Przezdzięk
JELENIA GÓRA: Czeski cień – felieton
Fot. Archiwum
Polska niechęć do sąsiedzkich nacji jest cechą znaną, choć nie do końca prawdziwą. Na tyle jednak rozpowszechnioną, że w świat poszedł stereotyp, że Polak nie znosi tego, który jest za miedzą, czy za ścianą. Zarówno sąsiada z klatki schodowej, jak i tego za granicą zluzowaną przez Schengen.

Germanofobia wciąż jest „namacalna”. Wystarczy poczytać komentarze Szanownych Internautów pod tekstami dotyczącymi Niemców. Wielu rodaków młodszego pokolenia wciąż zieje nienawiścią do zachodnich sąsiadów, choć obca jest im wojenna trauma. Skądś tę odrazę wziąć musieli, bo sami jej nie wymyślili. Zresztą i Niemcy nie pozostają dłużni, czego dowód dają ostatnio ich policjanci „trzepiąc” naszych tuż za Mostem Przyjaźni w Goerlitz.

A co z Czechami? Bracia Słowianie zza południowej granicy też nie cieszą się u nas estymą. Kilka pogardliwych określeń na Czecha świetnie się w polszczyznę wpisało. Kiedy pisaliśmy o tym, że nasi sąsiedzi dzielą turystów na swoich i obcych, a tym obcym każą płacić dwa razy więcej za swoje atrakcje oraz knedliki z mięsem – lawina nieprzychylnych epitetów runęła jak ostatnio zwały śniegu w Kotle Małego Stawu.

Paradoksalnie: od Czechów dzieli nas kolokwialny „rzut beretem”, a wiemy o nich bardzo mało. Sam jestem ciekaw, jak by wypadła sonda, gdyby rodaków spytać, kto jest obecnie premierem państwa czeskiego, a kto prezydentem. 8 lutego zaczęły się w państwie świętego księcia Wacława wybory prezydenckie, ale kogo nad Bobrem, a nad Wisłą tym bardziej, to interesuje?

Znamy czeskie hasła i nazwiska „wytrychy”: Karela Gotta, Vaclava Klausa, Helenę Vondračkovą, Wojaka Szwejka, Jarosława Haszka. Wiemy, jak smakuje czeskie piwo i „modra” (czyli czerwona) kapusta duszona z octem. Co bardziej ambitni czytywali Hrabala i oglądali filmy Menzla. Starsze pokolenie pamięta kultowe seriale: „Szpital na peryferiach” czy „Kobietę za ladą”. Śmiejemy się z czeskiego języka, choć tak naprawdę wcale nie jest on dla Czechów śmieszny. A jednocześnie wciąż jesteśmy w czeskim cieniu.

Bo to Czesi mają to, czego my tu w Kotlinie Jeleniogórskiej nie mamy i pewnie długo mieć nie będziemy. Mogą pochwalić się pięknym Jabloncem nad Nysą, miastem wielkości samej Jeleniej Góry (bez Cieplic i Sobieszowa), które na głowę bije gród Krzywoustego choćby w utrzymaniu czystości. Mają Liberec – nieco od Jeleniej Góry (już z peryferyjnymi dzielnicami) większy, w którym są w stanie zorganizować potężne zawody narciarskie i nie przeżywać z tego powodu strachu o organizacyjną klapę.

Mają zagospodarowane Karkonosze. Ekologom to się nie podoba, ale turystom i narciarzom, którzy właśnie po czeskiej stronie znajdują dla siebie to, czego nie ma u nas – czyli tańsze i lepiej zadbane nartostrady – wcale to ucywilizowanie nie przeszkadza. I nawet okaże się , że „akwarium” – nowe schronisko na Śnieżce, choć jest przezroczyste, zasłoni cieniem swojej chwały „latające spodki” po polskiej stronie.

Mają sprawną komunikację kolei lokalnych, których – w przeciwieństwie do Polaków – nie zlikwidowali. Jeżdżą szybko do Pragi włoskim Pendolino, podczas gdy my wciąż tłuczemy się śmierdzącym żółtkiem cztery godziny do Wrocławia.
Długo by tak można wymieniać, co mają, a czego nie mamy my. Choćby aquaparki.

Wbrew pozorom mają też dystans do samych siebie. Wiedzą o swoich wadach, a główna to spolegliwość. Jest nawet w języku czeskim słowo „čechaček”, którym określa się właśnie steoerotypowego Czecha, który nigdy się nikomu nie sprzeciwi i za cenę świętego spokoju będzie robił swoje. Ale dzięki temu, że robią swoje i się nie wychylają, mają nie tylko to, co wyżej wymieniłem.

Jelenia Góra podpisała ostatnio umowę o partnerstwie z Jabłoncem nad Nysą. Ciekawe, co z niej wyniknie. Czy tylko spotkania na najwyższym szczeblu i puste toasty wznoszone za przyjaźń na papierze, czy też może coś bardziej potrzebnego: wzajemne poznanie obu nacji, choćby przez nauczanie czeskiego w polskich szkołach i wprowadzenia elementów czeskiej kultury do oferty naszych placówek.

Jestem przekonany, że przydałoby się nam trochę więcej czeskości, a swobodnie wyszlibyśmy z cienia naszych południowych sąsiadów.

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
164
Tak - świetny pomysł
61%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
28%
Nie mam zdania
11%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Schronisko Pod Muflonem – najładniejsze w Sudetach?
 
Karkonosze
Nad Śnieżką przeleciał Księżyc. W tym czasie ludzie wracają z jego drugiej strony
 
Pogoda
Zima nie odpuszcza...
 
Inne wydarzenia
Mordercza walka, Śnieżka na trasie prestiżowego ultramaratonu
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group