Środa, 16 czerwca
Imieniny: Anety, Justyny
Czytających: 5953
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Były proboszcz musi opuścić plebanię i Karpniki. Ale nie chce!

Środa, 4 lipca 2012, 11:14
Aktualizacja: Czwartek, 5 lipca 2012, 7:59
Autor: Agrafka, red
Region: Były proboszcz musi opuścić plebanię i Karpniki. Ale nie chce!
Fot. Agrafka
– Po taczkę i dawać go tutaj! – takie epitety padały wczoraj (3 lipca) pod adresem ks. Marka Skolimowskiego, byłego proboszcza parafii w Karpnikach. Po południu pod plebanią zebrała się blisko setka mieszkańców, którzy kategorycznie domagali się, aby opuścił plebanię. Ten się w niej zabarykadował i nie otworzył nawet policji, która asystowała zdarzeniu. Na miejscu było sześć radiowozów, żeby nie dopuścić do aktów agresji.

Ludzie rozeszli się dopiero po kilku godzinach. Były proboszcz został na plebanii, mimo nakazu jej opuszczenia i mimo że już nie tylko nie jest proboszczem, ale od czerwca także oficjalnie księdzem.

Wczorajsze zdarzenie to kolejna odsłona trwającego od września zeszłego roku konfliktu między ks. Markiem Skolimowskim i parafianami. O co poszło? - To jest diabeł, nie ksiądz, w innej miejscowości, gdzie był wcześniej proboszczem, miał zakaz kontaktu z dziećmi, bo jedno z nich uderzył – mówi mieszkaniec wsi Adam Surma. - Piekło nam tu stworzył. Na mszę nie wolno się było spóźnić, bo przed rozpoczęciem zamykał drzwi kościoła na klucz. Odmawiał ludziom chrztu dzieci, komunii, pochówków. Jak już ma nakaz przeniesienia od biskupa, to po co tu dalej siedzi, nie chcemy go tutaj – mówią ludzie. - Spłonął mi dom, miałem ciężką sytuację materialną, a proboszcz chciał ode mnie 1300 zł za pochówek żony. Musiałem prosić księdza z Jeleniej Góry, żeby ją pochował. Zrobił to za 300 złotych – dodaje mieszkaniec Karpnik.

Po protestach parafian, biskup legnicki Stefan Cichy pozbawił ks. Marka Skolimowskiego funkcji proboszcza w Karpnikach i nakazał mu przenieść się do Domu Księży Emerytów w Legnicy. W marcu pojawił się nowy proboszcz, który do dzisiaj dojeżdża tu z Mysłakowic, bo Marek Skolimowski nie opuszcza plebanii.

- Do 18 maja były proboszcz miał ostateczny termin opuszczenia plebanii, a dalej siedzi jak ten pan na włościach, sprowadził koleżanki i się cieszy. Obce kobiety mają klucze do plebanii, a nowy proboszcz nie ma jak tu wejść, choć ma do tego prawo - podkreśla Urszula Lendzion, mieszkanka Karpnik.

- Jestem proboszczem od 1 marca i wtedy powinno odbyć się przekazanie kluczy do parafii. Ksiądz Marek Skolimowski odwoływał się od tej decyzji. Nie została ona uwzględniona, a mimo to były proboszcz nie poddaje się woli biskupa - mówi nam ks. Erwin Jaworski.

Wczoraj ks. Erwin nie chciał wchodzić na plebanię z pomocą policji. Pukał do drzwi, prosił swego poprzednika, żeby go wpuścił lub chociaż wydał księgi parafialne, bo ich brak uniemożliwia sprawne funkcjonowanie parafii. Ks. Marek Skolimowski odpowiedział przez drzwi, żeby kontaktować się z jego adwokatem.

- Z tą anarchią, która trwa już dwa lata, trzeba wreszcie skończyć. Parafianie domagają się swoich praw kościelnych i nie mogą ich wyegzekwować – mówi sołtys Karpnik Augustyn Wilczyński.

Wczorajszy protest skończył się niczym. Co teraz? W takich przypadkach zostaje jedynie sądowe postanowienie o eksmisji i wydaniu rzeczy oraz dokumentów należących do parafii. Czy do tego dojdzie?

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (67) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group