Wtorek, 26 stycznia
Imieniny: Pauliny, Polikarpa
Czytających: 6252
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: By nauką żądz moc móc wzmóc

Piątek, 24 października 2008, 15:35
Aktualizacja: Sobota, 25 października 2008, 8:14
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: By nauką żądz moc móc wzmóc
Fot. TEJO
Czy miłość rzeczywiście rodzi się w sercu, czy też jest reakcją umysłu na działanie bodźców chemicznych? Dlaczego warto budować domy energooszczędne choć są brzydkie? Gdzie jest koniec świata? Jakie skarby zachowały się w aktach Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze? Na te pytania poznali częściowo odpowiedzi uczniowie ZSO nr 1, którzy wzięli udział w drugim dniu Dolnośląskiego Festiwalu Nauki.

Jadwiga Sołoducha, chemiczka z Politechniki Wrocławskiej, opowiadała o niełatwej tematyce miłości w przystępnym ujęciu. Przedstawiła bowiem szereg roślin, którym różne tradycje przypisują niecodzienne „sercowe” właściwości. I tak słuchacze mogli się dowiedzieć, na przykład, że w Indiach żucie pestek dyni przez kobietę może wyzwalać męskie libido. A w Turcji ziarna granatu są symbolem płodności.

Wykładowczyni mówiła o chmielu, któremu przypisuje się tajemne moce, o niesamowitych, nie tylko leczniczych, właściwościach czosnku. O daktylach, które podawano w domach publicznych, ponieważ dodawały energii i wzmacniały podniecenie. A nawet o zwykłych pomidorach nazywanych jabłkiem miłości i od wieku cieszących się sławą afrodyzjaku. Zainteresowanie wzbudziła „mucha hiszpańska”, substancja uzyskana ze zmiażdżonych chrząszczy, która – działając na cewkę moczową za pomocą kantadryny – ma powodować szybką erekcję. – Ale przedawkowanie bywa tragiczne – ostrzegała dr. Sołoducha.

Podkreśliła też, że miłość to nie tylko chemia. To także dobry humor (jemu zawdzięcza swoje podboje miłosne szpetny skądinąd Casanova) a także przyjacielskie nastawienie do drugiego człowieka, zwłaszcza do tego, do którego czujemy więcej niż sympatię.

Rafał Fronia, znany himalaista, opowiedział o swojej ostatniej podróży do Nepalu pod pretekstem wykładu dotyczącego końca świata. – Taki koniec świata wyznaczają nam granice naszych własnych możliwości. Dla nas świat skończył się ostatnio na jednym z siedmiotysięczników, bo wyżej nie można było już iść – mówił podróżnik. A swoją gawędę o dalekim Nepalu urozmaicił pokazem przezroczy oraz podkładem muzycznym – mantrą.

– Domy pasywne, czyli energooszczędne, raczej wam się nie spodobają – mówił do licealistów Wojciech Drajewicz, architekt działający w Fundacji Kultury Ekologicznej. – Rzeczywiście: projekty realizowane w Niemczech są dalekie od naszego poczucia estetyki: domy o okrągłym kształcie lub zwykłe klocki. Jednak korzyści z postawienia takiego domu są wymierne: oszczędności. – Zdarza się, że za cały rok ogrzewania użytkownicy domu pasywnego płacą tyle, ile u nas płaci się za miesiąc – mówił Drajewicz. On sam wraz z FKE swego czasu zamierzał zbudować osiedle takich domków w obrębie Czarnego, ale zamiary zweryfikowała rzeczywistość. Teraz Wojciech Drajewicz buduje energooszczędny dom w Karpaczu.

Ivo Łaborewicz, szed Archiwum Państwowego, otworzył z kolei „sezam” z aktami i dokumentami dotyczącymi zagospodarowania miasta z przełomu XIX i XX wielu, okresu, kiedy Jelenia Góra rozwijała się bardzo prężnie. Niektóre z pokazanych dokumentów były swego czasu tajne łamane przez poufne. Choćby te dotyczące poczty przy ulicy Pocztowej.

W AP zachowała się cała dokumentacja niemieckiej „policji budowlanej”, czyli w dzisiejszym pojęciu nadzoru budowlanego – mówił Łaborewicz prezentując rysunki, projekty i plany jeleniogórskich kin, domów towarowych, dworca oraz kilku hoteli.

Z Festiwalu Nauki na pewno ucieszyła się część młodzieży z ZSO nr 1, która w ramach lekcji mogła dowiedzieć się o tematyce, o której w szkole mówi się rzadko lub wcale.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group