• Piątek, 15 listopada 2019
  • Godz. 4:27
  • Imieniny: Alberta, Leopolda
  • Czytających: 2321
  • Zalogowanych: 4
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Zwycięstwo polskich ułanów pod Strugą

Wiadomości: Region
Środa, 15 maja 2019, 9:03
Aktualizacja: Czwartek, 16 maja 2019, 5:56
Autor: Krzysztof Tęcza
Fot. Archiwum K. Tęczy
Rekonstrukcja bitwy pod Strugą, często nazywanej bitwą na Czerwonym Wzgórzu nieopodal Szczawna Zdroju odbyła się 11 maja. Tym razem wzięły w niej udział regimenty z: Polski, Czech, Słowacji, Niemiec i Belgii. Najważniejsi, chociaż najmniej liczni, byli ułani.

Najbardziej jednak widowiskowa była obsługa armat. To właśnie armatnie salwy, pióropusze ognia były tym, czym interesowała się przybyła na pokaz publiczność. I wcale widzom nie przeszkadzała zła pogoda. Deszcz był niczym w porównaniu z tym, co działo się na polu bitwy.

Rekonstrukcja to widowisko, ale jak było naprawdę? Otóż oddział ułanów Legii Polsko-Włoskiej pod dowództwem majora Piotra Świderskiego 14 maja 1807 roku stanął na nocleg w Strzegomiu. Gdy główne siły odpoczywały, zwiad pod dowództwem kapitana Fijałkowskiego wyruszył na objazd okolicznych wiosek, by zdobyć potrzebne zaopatrzenie. Na swojej drodze spotkali podjazd generała Charlesa Levebvre-Desnouettes. Ten natychmiast ich zawrócił i poinformował dowódcę o zbliżających się wojskach pruskich.

Dowódca prusaków major Karl von Losthin podążał ze swymi oddziałami w stronę Dobromierza. Wkrótce na drodze pomiędzy Starymi Bogaczowicami a Strugą wypatrzyły ich wojska francuskie, które natychmiast udały się w rejon Czerwonych Wzgórz. Teraz nie było wyboru. Trzeba było stoczyć potyczkę. Przynajmniej tak się wtedy wydawało. Szybko okazało się, że to będzie prawdziwa bitwa. Piechota pruska liczyła około tysiąca żołnierzy. O godzinie 11 otwarto ogień. Ułani nadwiślańscy ruszyli do boju. Pierwszym szwadronem dowodził kapitan Fortunat Skarżyński, drugim Kapitan Fijałkowski. Szarża ułanów rozniosła stanowiska pruskich strzelców. Do niewoli wzięto 13 oficerów i ponad 300 żołnierzy. Ze względu na duże straty po obu stronach miejscowa ludność uważa, że czerwony kolor ziemi w okolicy to zabarwienie krwią poległych żołnierzy.
Dzisiaj, po dwóch wiekach od tamtego wydarzenia, uważa się, że ułani Legii Polsko-Włoskiej dokonali spektakularnego zwycięstwa, które było zupełnym zaskoczeniem dla strony pruskiej. Nic też dziwnego, że ułani po przejściu liczącej 1800 km trasy z Neapolu za zasługi w walce zostali uhonorowani Krzyżami Kawaleryjskimi Legii Honorowej. Odznaczenia zostały wręczone podczas przeglądu wojsk w Bayonne 29 maja 1808 roku.

Twoja reakcja na artykuł?

2
40%
Cieszy
2
40%
Dziwi
1
20%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~STACH 15-05-2019 10:38
Ułani ,ułani chłopcy malowani- miło jest wspomnieć dzień chwały naszej jazdy.
~Real 15-05-2019 15:58
Komuchy z niezwykłą zajadłością godną wasali kacapów zacierali ślady polskiej chwały. Nawet podczas II WŚ kawaleria polska była niezwykle skuteczna, szarża siała panikę wśród Niemców. Niestety wielki Wajda nakręcił film "Lotna", gdzie jest scena ataku szablą ułana na czołg niemiecki, Wajda zawarł w tym pewną bezradność, symbolikę, ale wasale kacapów to wykorzystały i zrodziło się powiedzonko "z szabelką na czołgi". Nigdy nie było takiego ataku kawalerii podczas kampanii wrześniowej, NIGDY!
~STACH 15-05-2019 18:29
do: ~Real (15:58)
Zgadzam się z Tobą . Przez wiele lat komuchy z naszych ułanów w II wojnie robili durni co to szabelką chcieli pochlastać czołgi.
użytkownik facebook 15-05-2019 19:25
Szwedów jeszcze zabrakło

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group