Ludzie boją się już tędy chodzić – mówiła pani Ewelina mieszkająca nieopodal i pokazywała nam żywopłot, który po obu stronach przejścia miał ponad dwa metry. – Nic przez niego nie widać. A ta ścieżka prowadzi na autobusowy przystanek czy do sklepu. Kiedy ludzie wracają z pracy, mogą dostać czymś w głowę, bo za tymi krzakami zbierają się miłośnicy tanich win. Brudzą, rzucają butelkami, wyzywają. To jest przejście strachu – mówiła jeleniogórzanka.
Pan Zdzisław informował, że na przycięcie żywopłotu mieszkańcy co roku musieli czekać nawet miesiącami. W tej sprawie interweniowała również radna Danuta Wójcik. Efekty widać gołym okiem.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.