Ostatecznie zdemontowano całe oprzyrządowanie tzw. zielonej strzałki na skrzyżowaniu Jana Pawła II i Grunwaldzkiej. Absurdalnej strzałki świecącej tylko kilka sekund już nie ma, ale krwi zdążyła napsuć kierowcom. Wielu z nich otrzymało pocztą fotomandaty po 500 zł, gdyż nawet nie wiedzieli, że w trakcie ich jazdy strzałka zmieniła kolor na czerwony. Wielu nadal uważa, że była tam tylko po to, aby móc wysyłać ludziom mandaty.
Okazało się, że Jelenia Góra została wybrana jako jedno z 22 miast w Polsce. Najpierw miały być tylko testy, ale później przerodziły się w wieloletnie "łupienie" kierowców.
O kontrowersjach wokół tzw. zielonej strzałki pisaliśmy wielokrotnie:
Kierowca "ofiara" strzałki opowiada jak wybrał wersję mandatu bez punktów karnych.
Po wielu skargach kierowców najpierw strzałka przestała funkcjonować, a później cała "aparatura" ze specjalnym wysięgnikiem obok Castoramy została zlikwidowana i przywrócone zostały zasady jazdy sprzed ery 8-sekundowej strzałki (czyli kierowcy już nie dostaną pocztą mandatu, jeśli w trakcie skręcania zapali się czerwone światło).