Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 29 stycznia
Imieniny: Józefa, Franciszka, Zdzisława
Czytających: 10673
Zalogowanych: 92
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Zaczytaj się z Jelonką.com

Piątek, 28 sierpnia 2020, 9:04
Aktualizacja: Poniedziałek, 31 sierpnia 2020, 8:10
Autor: KK
Jelenia Góra: Zaczytaj się z Jelonką.com
Fot. Książnica Karkonoska
Tym razem bibliotekarze z jeleniogórskiej Książnicy Karkonoskiej radzą na sięgnąć po: ”Memoriał. Droga do Rosji” (Piotr Mitzner), „ Solne bociany” (Cosmus Flam) i „Hurra, idę do szkoły! Historyjki na początek szkoły”(Ingrid Uebe, Andrea Hebrock). Dlaczego te książki warto przeczytać? O tym bibliotekarze piszą w swoich recenzjach.

Memoriał. Droga do Rosji. Piotr Mitzner

„W okresie Praskiej Wiosny zachłannie czytaliśmy czeskie gazety. Zastanawialiśmy się – ludzie z kręgu opozycji, doświadczeni w protestach przeciwko represjom w kraju – co zrobimy, jeżeli nasze wojska wejdą do Czechosłowacji. Wtedy w jakiejś rozmowie pojawiło się słowo „demonstracja”, bo przeczuwaliśmy, że pisemny protest to będzie za mało.
No i wkroczyli. Już nie mogliśmy się wycofać. Zdecydowałam się wziąć udział w demonstracji przede wszystkim z poczucia wstydu za Rosjan – za to, że nasz reżim często posługuje się tymi samymi metodami co hitlerowski. Wiedzieliśmy, że nie zmienimy biegu wydarzeń, ale chcieliśmy ratować honor Rosji.
To dziwne, ale nie bałam się – chyba z głupoty. Wiedziałam tyle, że zostaniemy aresztowani, osądzeni. W tamtym czasie więzienia i łagry stawały się częścią naszego bytu. Wiele dowiadywaliśmy się za pośrednictwem Julija i Andrieja [Julij Daniel (mąż autorki) i Andrzej Siniawski – aresztowani za publikacje książek na Zachodzie]. I pytaliśmy sami siebie: skoro tylu przyzwoitych ludzi siedzi, dlaczego my mamy pozostać na wolności? Decydując się na udział w demonstracji, musiałam tylko przemóc swoje osobiste opory – nie lubię demonstrować – zawsze czuję się wtedy jak na pokazie mody.
W południe 25 sierpnia 1968 wyszliśmy na plac Czerwony. Ledwie zdążyliśmy podnieść transparenty (na jednym z nich było wypisane po rosyjsku polskie hasło powstańcze: „Za wolność waszą i naszą”), gdy wyrwano nam je z rąk. Każdy z nas przyprowadził „swoich” kagebistów (byliśmy śledzeni, i to niekoniecznie w związku z demonstracją). Na placu spotkały się nasze „ogony”.
Od razu odcięto nas od tłumu. O reakcji przechodniów mogliśmy potem sądzić pośrednio z zeznań w sądzie. Przeważnie byli świadkami wspierającymi oskarżenie, ale niektórzy, choć nie wprost, solidaryzowali się z nami. Pamiętam, że zeznawała dziewczyna; powiedziała, że nie naruszyliśmy porządku publicznego, nie było rozróby. Przy wyjściu z sądu matka Pawła Litwinowa podeszła do niej, by podziękować. – Mama uczyła mnie – odparła dziewczyna – żeby zawsze mówić prawdę. I znikła w tłumie.
Litwinow dostał 5 lat zesłania, ja - 4, Konstantin Babicki – 3; Wołodia Driemluga – 3 lata łagru (odsiedział 6), Wadim Delone – 2 lata i 10 miesięcy; Wiktor Fajnberg został wysłany do specjalnego zakładu psychiatrycznego. Natasza Gorbaniewska ze względu na to, że miała maleńkie dziecko – została uwolniona, ale po jakimś czasie zamknięto ją i też trafiła do psychuszki.”
To fragment wspomnień Łarisy Bogoraz - rosyjskiej dysydentki, opublikowanych przez Piotra Mitznera w książce „Memoriał. Droga do Rosji.” Jeszcze na chwilę oddajmy jej głos: „Myślę, że na wybór drogi, która doprowadziła mnie do ruchu dysydenckiego, miała wpływ literatura, czytana w domu i w szkole. Mimo że propaganda usiłowała nas urobić, literatura okazała się silniejsza. Przekazywała pewien idealny obraz sprawiedliwości, wartości chrześcijańskie. Kiedy patrzyliśmy znad książki na świat, okazywało się, że jest on urządzony inaczej – źle. (…) Filozofia praw człowieka nie wyrosła na pustym miejscu. Jest zakorzeniona w naturze ludzkiej. Człowiek po prostu nie może żyć z zawiązanymi oczami i kneblem w ustach. Wyrzuci z siebie ten knebel albo umrze. Życie jest silniejsze niż terror.” Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej. (KH)

Solne bociany. Cosmus Flam (tłumaczenie Marcin Wawzryńczak)

1768 rok, w pamięci mieszkańców Gór Izerskich wciąż tkwi wojna siedmioletnia i przejście Śląska z rąk habsburskich w pruskie władanie. Przez izerskie torfowiska przebiega granica władzy cesarzowej i króla. Różnice gospodarcze, bieda mieszkańców i sympatie polityczne sprawiają, że działa tu szajka przemytników zwana solnymi bocianami. Jej członkowie przedzierają się przez niebezpieczne tereny, by przeszmuglować sól z Czech. Są nieuchwytni, niewidzialni i bezczelni. Zakłócają spokój Hansowi Blankenburgowi, królewsko-pruskiemu wachmistrzowi granicznemu w Hagendorfie i przynoszą ujmę na honorze Paulowi von Wapperowi, staroście ziemskiemu w Hirschbergu, w Śląsku pruskim. Czyny solnych bocianów stają się lokalną legendą, a ich przywódca Salbey cichym bohaterem prostego góralskiego ludu. Po kolejnej zuchwałej kontrabandzie, do pomocy w schwytaniu 11 szmuglerów, zostaje wezwany półszwadron dragonów löwenberskich. Czy rośli chłopi w butach z cholewami poradzą sobie z miejscowymi łotrzykami. Powieść historyczna, kryminał, czy też może baśń napisana przez Cosmusa Flama w 1934 roku to nie tylko wciągająca fabuła, ale również obraz wsi izerskiej i jej mieszkańców na tle wydarzeń dziejowych, to wyobrażenie koegzystencji zwolenników obu obozów, przegląd XVIII wiecznych warstw społecznych i różnic językowych w naszym regionie oraz garść ówczesnych izerskich opowieści. Dla miłośników Gór Izerskich i ich pogórza będzie to nie tylko lektura w sensie literackim ale i topograficznym oraz onomastycznym. Jedną z ciekawostek wpisanych w treść powieści jest opowieść o zamku Friedelanda na Szklanym Szpicu. Gorąco polecamy! Czyta się z przyjemnością. Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej (JJ).

Hurra, idę do szkoły! Historyjki na początek szkoły – Ingrid Uebe, Andrea Hebrock

Wakacje dobiegają końca, a wraz z nadejściem września wiele dzieci pójdzie po raz pierwszy do szkoły. Pierwszy dzień w szkole to wielkie wydarzenie dla każdego dziecka. Towarzyszą mu silne emocje takie jak ciekawość, nadzieja ale też rozmaite lęki i obawy. Rozpoczęcie roku szkolnego to nowy etap w jego życiu. Aby wprowadzić dziecko w szkolny świat, polecamy książkę pt. „Hurra, idę do szkoły! Historyjki na początek roku szkolnego". Jest to zbiór krótkich opowiadań, których bohaterem jest Nina i jej szkolna pierwsza klasa. Mali czytelnicy dowiedzą się jak wyglądał jej pierwszy dzień w szkole, jaką drogę musi przebyć Nina aby do niej bezpiecznie dotrzeć oraz zobaczą jak nauczyć się punktualności i co w tym pomaga. Myszy w szkole?, urodzinowe przyjęcie, klasowy duch, to jest to! Dzieci przekonają się, że nauka czytania jest fajna i jak Nina będą mogły przeczytać miły liścik od kolegi i koleżanki. Krótkie opowiadania, napisane przystępnym językiem, o wesołych przygodach Niny w szkole, wprowadzą młodego czytelnika w wesoły nastrój a humorystyczne ilustracje zachęcą do samodzielnej lektury. Książka idealna dla dzieci, które właśnie rozpoczynają edukację wczesnoszkolną. Polecamy! Książka dostępna w zbiorach Książnicy Karkonoskiej (AJ).

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o spożywaniu alkoholu na studniówkach?

Oddanych
głosów
75
Wypada, żeby był całkowicie zabroniony
52%
Powinien być dozwolony - w zabawie uczestniczą pełnoletnie osoby
48%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego boimy się spalania śmieci?
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Nowe sale terapeutyczne od Rotary Club
 
Aktualności
Maturzyści tańczyli poloneza
 
112
Zadyma i strzelanina pod marketem. 34–latek oskarżony
 
Karkonosze
Turysta nie mógł iść dalej. Wezwano GOPR
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group