Na szczęście i dzieci i dorośli odnieśli jedynie powierzchowne obrażenia, po tym, gdy uderzony ford wpadł do rowu i zatrzymał się na... przydrożnej kapliczce.
- Zobaczyłem, że mam wolną drogę i zacząłem wyprzedzać kilka samochodów na raz – powiedział kierowca audi – jak zaczynałem żaden nie sygnalizował, że będzie skręcał. Gdy dojechałem do pierwszego ten włączył kierunkowskaz i skręcił w kierunku stacji benzynowej. Nie miałem szans żeby się zatrzymać i uderzyłem go w bok.
Przez kilkadziesiąt minut bardzo ruchliwa droga była zablokowana, później policja odblokowała ruch na jednym pasie jezdni.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.