Sobota, 5 grudnia
Imieniny: Krystyny, Sabiny
Czytających: 5801
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wbił nóż w serce. Twierdzi, że nie chciał zabić

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 26 kwietnia 2015, 8:20
Aktualizacja: 8:22
Autor: Angela
Fot. Archiwum
W Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze toczy się proces w sprawie zabójstwa 32–letniego Tomasza L. Do tragedii doszło 19 kwietnia 2014 roku. Tego dnia Dariusz W. zadał ofierze jeden cios w serce. Przyznał się do dźgnięcia nożem, ale przekonuje, że chciał trafić tylko w rękę. Ofiarę i sprawcę łączyła wspólna 22–letnia znajoma Zuzanna (imię zostało zmienione). Nie chodziło tu jednak o wielką miłość i zazdrość. Więc o co?

22-latka przyjaźniła się z Dariuszem W., ale po rozstaniu z nim w 2013 roku wprowadziła się do mieszkania przy ul. 25-lecia, należącego do jej koleżanki Anny (imię zostało zmienione), która była w związku z Tomaszem L. Był to związek na odległość, bo partnera nie tolerowała matka Anny. Zuzanna natomiast, przekazywała jej informacje o każdym spotkaniu Tomasza L. z Anną. To było przyczyną wiecznych kłótni i awantur, do których dochodziło pomiędzy Zuzanną a Tomaszem. Mężczyzna wielokrotnie jej za to groził…

Tragicznego dnia, 19 kwietnia 2014 roku, około godz. 17.30 Zuzanna spotkała Tomasza L. na klatce schodowej. Doszło do awantury, podczas której Zuzanna usłyszała kolejne groźby pod swoim adresem. Przestraszyła się. Uciekła do mieszkania i zadzwoniła do starego znajomego Dariusza W. Kiedy odebrał telefon, był w towarzystwie wuja Zuzanny. Obaj mężczyźni wsiedli do samochodu i przyjechali pod blok przy ul. 25-lecia. Wuj Zuzanny wyprowadził 22-latkę na zewnątrz budynku, a za nimi ruszył Tomasz L. Drogę zaszedł mu Dariusz W. Mężczyźni zaczęli się szarpać i okładać pięściami po twarzy. W pewnym momencie 50-letni Dariusz W. zdał sobie sprawę, że nie ma szans z młodszym o 18 lat Tomaszem L. Wyciągnął z kieszeni nóż z 10 cm ostrzem i zadał nim jeden mocny cios w klatkę piersiową przebijając serce. Tomasz L. przeszedł kilka kroków i upadł na trawnik, a sprawca uciekł. Karetkę pogotowia wezwali okoliczni mieszkańcy. Na pomoc było jednak za późno. 32-latek zmarł w drodze do szpitala.

Jeszcze tego samego dnia, około dwie godziny po tragedii, sprawca sam zgłosił się na policję. Przyznał się do ciosu nożem. Przekonywał jednak, że nie chciał zabić, ale postraszyć agresora. - Chciałem go „ciachnąć” w rękę, bo był bardzo agresywny – przekonywał nie karany dotąd 50-latek, mąż oraz ojciec dwójki dorosłych dzieci.

Prokurator uznał jednak, że ta wersja jest tylko linią obrony oskarżonego, co potwierdzić mają zeznania jednego ze świadków, który twierdzi, że widział całe zajście przez okno. Jutro sąd sprawdzi więc, czy z mieszkania świadka rzeczywiście widać miejsce zbrodni. Po tej wizji podejmie decyzję o kwalifikacji czynu. Nie jest wykluczone zatem, że wyrok poznamy na kolejnej rozprawie zaplanowanej na maj br.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (14) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group